Chcesz być na bieżąco? Zapisz się do naszego newslettera


Życie na trzech poziomach

 

Czas czytania: ~4 min


Andrzej Kwieciński i Zbigniew Kowalewski

Andrzej Kwieciński i Zbigniew Kowalewski

SZA

W swej warstwie semantycznej Muzeum II Wojny Światowej jest odwołaniem się do trzech wymiarów czasu. Kondygnacje podziemne to historia, przeszłość o której trzeba pamiętać, ale która jest ukryta w mrokach pamięci. Plac przed budynkiem to teraźniejszość, życie i wspólne spędzanie czasu. Wieża daje z kolei widok na przyszłość, na miasto rozwijające się, wychylone do nowego, pełne zmian i ciekawych inicjatyw – mówią Andrzej Kwieciński i Zbigniew Kowalewski z pracowni A-Plan Bis – współautorzy gdańskiego Muzeum II Wojny Światowej

 

Krytyka Architektury: O Muzeum II Wojny Światowej jest głośno.

 

Andrzej Kwieciński (A.K.): No tak, ale zazwyczaj nie w tym kontekście, którego byśmy sobie życzyli. W tle jest wielka polityka i dyskusja wokół kształtu wystawy. Najnowszym chociażby (rozmowa odbyła się w czerwcu 2017 roku)  aspektem tych gier jest dymisja jednego z dyrektorów Muzeum w proteście przeciwko likwidacji salki prezentującej historię sporu wokół wystawy. Choć tak naprawdę z naszej perspektywy ten konflikt jest tylko pretekstem do rozgrywek personalnych.

 

Zbigniew Kowalewski (Z.K.): Podnoszony jest przede wszystkim argument, że wystawa jest za mało polska. Do nas docierają jednak czasami zupełnie odwrotne informacje. Ostatnio na przykład miałem grupę zwiedzających Francuzów. Po przejściu wystawy stwierdzili, że z ich punktu widzenia jest na niej za dużo o Polsce, a za mało o perspektywie światowej II Wojny Światowej. Tak więc, co głos to inna opinia i widać, że ocena wystawy bardzo zależy od indywidualnej perspektywy zwiedzającego.

 

A.K. Innym zarzutem jest stwierdzenie, że na wystawie jest za mało informacji o roli Kościoła w II wojnie światowej. Ja widzę tam jednak sporo takich elementów. Więc oba główne zarzuty – brak polskiej perspektywy oraz niedostateczne uwypuklenie roli Kościoła nie wytrzymują krytyki. Z tego powodu dla nas to całe zamieszanie ma tak naprawdę podłoże personalne, a nie merytoryczne.

 

Z.K. Nasze stanowisko, dotyczące ekspozycji Muzeum, należy odbierać jako stanowisko obserwatorów, nie związanych bezpośrednio ze stworzeniem tej ekspozycji. Nie jesteśmy autorami wystawy. My stworzyliśmy jedynie projekt obiektu, w którym ta ekspozycja znalazła swoje miejsce. A sprawa wystawy jest bardzo upolityczniona. Abstrahując od tego, w przypadku Muzeum mamy do czynienia z  zupełnie nową wartością, jeśli idzie o atrakcyjność turystyczną miasta. Nowe obiekty, ECS i Muzeum, cieszą się niesamowitym powodzeniem wśród przewodników oprowadzających wycieczki po mieście.  Dzięki temu Gdańsk to już nie tylko Stare Miasto, skansen, ale tuż za historycznymi murami stoją do dyspozycji turystów nowoczesne placówki multimedialne, jak ECS i Muzeum. Do tego dochodzi kładka na Ołowiankę, która spina z miastem dotychczas odciętą część miasta i tworzy drogę do trzeciej atrakcji - nowej filharmonii, która powstała z przebudowanej, starej elektrociepłowni.

 

AK. Z urbanistycznego punktu widzenia ważne jest też to, że dzięki tym inwestycjom dokonuje się rewitalizacja terenów okołostoczniowych i stoczniowych. Są one włączane w strukturę miasta i stopniowo je uatrakcyjniają. Muzea są zapalnikami tych zmian. Wśród obiektów na terenach postoczniowych, gdzie powstaje tzw. Nowe Miasto, jest już także jedna nasza realizacja – przebudowa olbrzymiej hali przemysłowej na klub muzyczny B90.  Ma tam wkrótce też powstać szereg innych, niekomercyjnych inwestycji, jak chociażby poświęcona sztuce współczesnej filia Muzeum Narodowego.

 

K.A. Czyli lokalizacja Muzeum na tym terenie nie była przypadkowa i wpisuje się w szerszy plan rewitalizacji terenów poprzemysłowych w Gdańsku ?

 

Z.K. Przy planowaniu Muzeum były rozpatrywane dwie lokalizacje. Pierwsza z nich to ta obecna, przy Wałowej, gdzie wcześniej była zajezdnia autobusowa – wyłożony płytami, pusty plac, betonowa pustynia tuż obok Starego Miasta. Drugie miejsce to było Westerplatte.  Uważamy jednak, że Westerplatte nie byłoby dobrym wyborem. Co najmniej z dwóch powodów. Po pierwsze jest to teren na uboczu szlaków turystycznych. Dla przeciętnego turysty dojazd tam jest bardzo trudny.  Wybrana ostatecznie działka przy Wałowej jest dużo bliżej najważniejszych szlaków turystycznych. Po drugie Westerplatte kojarzy się z przegraną wojną, która pomimo zaangażowania i wielkiej ofiarności kończyła się nieszczęściem. Obciążanie Muzeum tym odium klęski byłoby niepotrzebne. Stąd dla nas słuszny jest wybór tego terenu nie obciążonego jakąkolwiek semantyką, który dodatkowo świetnie „siedzi” w mapie miasta. 

 

Rozmawiał: Krzysztof Sołoducha

 

Dalsza część rozmowy z twórcami Muzeum II Wojny Światowj w Krytyce Architektury nr 1/2017. Już wkrótce !

 

Zobacz także tekst o architekturze Muzeum II Wojny Światowej tutaj

Widok wieży Muzeum II Wojny Światowej

Widok wieży Muzeum II Wojny Światowej

Aluprof


Podepnij swój artykuł

tagi

Hot

Nagroda Roku SARP – oto laureaci
Nagroda Roku SARP – oto laureaci

Nagroda Roku SARP – to laur prestiżowy i ceniony, przyznawany obiektom, które jury uznało za najleps ...

Dom z dwoma salonami
Dom z dwoma salonami

Dom z dwoma salonami – to dzieło pracowni dd Architekci. Autorzy projektu otrzymali niełatwe zadani ...

Agencja reklamy FUX – w industrialnym klimacie
Agencja reklamy FUX – w industrialnym klimacie

Agencja reklamy FUX swoją siedzibę ma na terenie strefy ekonomicznej Nowe Gliwice, utworzonej na ter ...

KOMENTARZE
Komentarze
Brak komentarzy
Zaloguj się, aby dodać komentarz

Nie przegap okazji!!!

zapisz się do naszego newslettera