Chcesz być na bieżąco? Zapisz się do naszego newslettera


Chmury i ksero

 

Czas czytania: ~2 min


krytyka Libeskinda

 

K9kRJyOYWkmjoAqghRSUUPnV4NtsHr2iv5Xujidq4xoEGTtUwjSGxCaoP7R2_liebesportret.jpg
Narasta fala krytyki autora Muzeum Żydowskiego w Berlinie. Są dwa powody niechęci do Libeskinda. Po pierwsze fiasko jego planów związanych z zabudową działki po WTC. Nowojorski magnat nieruchomościowy Larry Silverstein nie pozwolił mu na realizację nagrodzonego projektu wieży wolności i zlecił przygotowanie nowej koncepcji Davidowi Childsowi z SOM. Uznał, że Libeskind ma za mało doświadczenia w projektowaniu dużych wysokościowców. Poza tym ocenił jego projekt jako niedostatecznie komercyjny. Po pierwszej fali oburzenia przeciwko Silversteinowi krytyka spłynęła w kierunku Libeskinda, którego reputacja mocno przybladła – w końcu nie jest architektem z cenzusem i wyszło szydło z worka – przyczepili się niechętni. Amerykańska pragmatyka i ekonomia wzięła górę nad czystą kreatywnością. Jest to dyskusyjna argumentacja, bo Silverstein posłużył się tym argumentem w sposób instrumentalny. Szukał po prostu „haka” na Libeskinda. No i znalazł. A jakże. Jednak dużo poważniejszy jest drugi powód. Zarzuca się Libeskindowi mianowicie, że popadł w autoparodię. Że powiela wciąż na nowo jeden projekt w nowych, lekko zmodyfikowanych wersjach i lokalizacjach. Ofiara własnego sukcesu – twierdzi architektoniczna prasa fachowa. Jego zdekonstruowane formy, blacha tytanowa i nieregularne okna w przypadku Berlina były jeszcze symbolem czegoś niedotykalnego, tragedii ludobójstwa i krzykiem niewinnych ofiar. Z czasem jednak stały się marketingowym chwytem, standardowym językiem stosowanym zbyt często i bezkrytycznie. Formy opatrzyły się, znudziły i zamieniły w swoje przeciwieństwo – w przemoc symboliczną, kalki projektowe stosowane bezrefleksyjnie, jak leci czy to w Cincinnati, Sacramento, Toronto czy Warszawie. Daniel Libeskind staje się designerem – grzmią komentatorzy. Rozmienia na drobne kapitał teoretyczny, który wypracował sobie przez lata kariery akademickiej, kiedy miał jeszcze czas na refleksję. Teraz jest zbyt zajęty, żeby wyzwolić się z wypracowanego już języka projektowego. Odesłać Libeskinda na uniwersytet – brzmie diagnoza. Może za kilka lat znowu wymyśli coś nowego, czym będzie mógł zadziwić świat. Na razie jednak na to nie wygląda. Libeskind ma za dużo zleceń, żeby mógł pozwolić sobie na ten luksus.
hTbC76jku7tf95LntLZTB7hkZiW3sYxBRrNboPQ9ub4GndiENnPj2sOGcPtn_liebes.jpg
4wg1U8Bi4MPmtKe8rVpaYa01uRl5r490B84Q4LJt4D6MSzzWPa9CUx7WFNMJ_liebes3.jpg
i83jfc6aMd6SAgDIsGBbEymSRHcSLSZQrZqZdL1a4n4BojuzkgmMkhm5RxYd_liebescincinatti.jpg

Podepnij swój artykuł

tagi

Dom jednorodzinny JRV2 z drewna i betonu ze studia de.materia
Dom jednorodzinny JRV2 z drewna i betonu ze studia de.materia

Projekt architektoniczny tego domu jednorodzinnego zdeterminowało jego położenie: na stoku skarpy, n ...

Budynek jako pomnik
Budynek jako pomnik

Budynek – pomnik, miejsce pamięci połączone z dziełem architektonicznym – to pomysł, który nie jest ...

Mies van der Rohe Award: polskie nominacje
Mies van der Rohe Award: polskie nominacje

EU Prize for Contemporary Architecture - Mies van der Rohe Award – to najważniejsza nagroda architek ...

KOMENTARZE
Komentarze
Brak komentarzy
Zaloguj się, aby dodać komentarz

Nie przegap okazji!!!

zapisz się do naszego newslettera