Rogers na windzie - Sztuka architektury

Chcesz być na bieżąco? Zapisz się do naszego newslettera


Rogers na windzie

 

Czas czytania: ~3 min


QJTd1bI08UEKxgM8GTT4mEIAUoVdu6lrsY8idFLjrgYkbrdrdz9GtGAF7ags_rogers.jpg
- Jestem fanatykiem miasta - przyznał sir Richard Rogers, odbierając Złote Lwy 2006, przyznane za całokształt dokonań. - Wiem, co zrobić, żeby to miejsce było ludziom przyjazne. Rogers, obok Normana Fostera najgłośniejszy dziś brytyjski architekt, był idealnym kandydatem do nagrody na tegorocznym weneckim Biennale Architektury. Przegląd nosi tytuł "Miasto. Architektura i społeczeństwo" i dotyczy problemów największych na świecie skupisk miejskich. Pod lupę wzięto 16 wielomilionowych aglomeracji, na czele których plasuje się dziś Tokio z 35 milionami mieszkańców, a zamyka listę Caracas, zamieszkane przez 2,9 mln ludzi. Niestety, większość tych molochów, a zwłaszcza ich centra, opanowała biedota. Nawet najgenialniejsi urbaniści rozkładają ręce w przypadku Bombaju, Kairu, Bogoty, Johannesburga... Już same zdjęcia i plany wystarczają, żeby popaść w przygnębienie. Za to optymizmem napawają pomysły wprowadzane w bogatszych miastach. Przykładem - projekty dwóch gwiazdorów architektury Renza Piano i Normana Fostera, realizowane w Mediolanie (wespół z Turynem największa, ponad 4-milionowa, włoska metropolia). Wystawa "Miasta w miastach" to prezentacja nowych mediolańskich dzielnic - każda obliczana na około 100 tysięcy mieszkańców. Pierwszy z projektantów adaptuje budynki dawnej stalowni w wielkim parku; drugi wznosi budynki w strategicznych punkcie, w pobliżu obwodnicy - ale wkomponowane w "mur" z wielopiętrowych garaży i biurowców, co chroni mieszkańców od hałasu i spalin. Podczas gdy niektóre miasta cierpią na przeludnienie, zmartwieniem innych jest ucieczka ludności. Tam, gdzie temperatura spada 30 stopni poniżej zera, gdzie noc trwa kilka miesięcy w roku, życie nie rozkwita. Kraje skandynawskie (we wspólnym pawilonie) pokazują, jakimi sposobami można temu zaradzić. Okazuje się, że iluzję ciepła tworzą czyste, żywe kolory tynków. Praktyczne rady podsuwają też Amerykanie. Z ubiegłorocznej żywiołowej klęski, spowodowanej huraganem Katrina w Nowym Orleanie, urbaniści wyciągnęli wnioski: trzeba budować na gruntach położonych wyżej ponad miastem. Modele, które wystawili w swym pawilonie, przywodzą na myśl plastry miodu - gęste konstrukcje złożone z setek małych klatek-mieszkań. Widzom z postsocjalistycznych krajów raczej źle się to kojarzy... Na tegorocznym biennale nie przedstawiono wyłącznie konkretów. Część pawilonów narodowych zapełniły artystyczne impresje na temat miast - prace, które z powodzeniem mogłyby zaistnieć na Biennale Sztuki. Do takich należą prezentacje francuska, niemiecka, rosyjska. Francuzi dowodzą, że w najgorszych warunkach można zakosztować czystej przyjemności życia - a symbolem tego jest... bar. Może być brzydki, "oldskulowo" urządzony, zaimprowizowany. Byle sympatyczni barmani serwowali wino. Niemcy także postawili na relaks: na dachu pawilonu zaaranżowali taras z wygodnymi pufami i widokiem na Adriatyk. Japończycy też uciekają od rzeczywistości, miejskiego zgiełku i tempa. Pokazali budynki surrealistyczne - herbaciarnie na "szczudłach", kojarzące się z domkami dla dzieci, i budynki, których ściany współtworzą żywe, specjalnie formowane rośliny. Na przykład, na jednym z domów dzikie wino zostało przycięte w kształcie... gigantycznego psa. W ten kontekst znakomicie wpisują się projekty Richarda Rogersa. Kiedy 30 lat temu szeroka publiczność zobaczyła Centre Pompidou, rozgorzała międzynarodowa dyskusja. Krytykowano budynek z uwidocznioną konstrukcją i instalacjami, a styl architekta ochrzczono mianem bebechowatego. Równie nieprzychylnie zareagowali pracownicy londyńskiej firmy ubezpieczeniowej, kiedy w 1984 r. przyszło im wprowadzić się do nowej siedziby projektu Rogersa. Po kilku latach okazało się, że Lloyd's Building stał się wizytówką Londynu, równie charakterystyczną dla miasta jak Big Ben. Inny słynny obiekt tego samego autora, Millenium Dome, był krytykowany ze względu na niebotyczne koszty budowy, które, jak się okazało, nie chcą się zwrócić... Mimo to pozycji Rogersa nic nie zagraża. Pracuje obecnie na terminalem 5. lotniska Heathrow, którego zakończenie przewidziane jest na 2008 rok. Źródło: MONIKA MAŁKOWSKA. Rzeczpospolita
OGw5ASV9lZCcwiWGk0JnDTO1vmAr2GvbfrgAJP4jHtZHd3CY4JnIniU4JJvX_biennalewene.jpg
pQP35FYKC04PPo20FSy2klHQrEymwssYAltZCVoo8mDHW5uwc06yG7S2M3vQ_biennaleaustria.jpg
RPvuTSol5QuR8sLWRtfFU7RHrs5XTseDL5EcMfAZcJ7zbQHg0FwP9SZVoa5q_wenecja.jpg

Podepnij swój artykuł

tagi

CWA House – nieregularna bryła architektoniczna od Beczak / Beczak Architekci
CWA House – nieregularna bryła architektoniczna od Beczak / Beczak Architekci

CWA House – realizacja architektoniczna z pracowni Beczak / Beczak Architekci – powstała niedaleko W ...

Dom Kota – niezwykła realizacja architektoniczna pod Szczecinem
Dom Kota – niezwykła realizacja architektoniczna pod Szczecinem

Dom Kota – to budynek dla zwierząt. Powstał na terenie schroniska w miejscowości Dobra pod Szczecine ...

Mieszkanie Plus w Krakowie 2018 - wyniki konkursu architektonicznego
Mieszkanie Plus w Krakowie 2018 - wyniki konkursu architektonicznego

Wyniki konkursu architektonicznego na projekt osiedla w programie Mieszkanie Plus w Krakowie ogłoszo ...

KOMENTARZE
Komentarze
Brak komentarzy
Zaloguj się, aby dodać komentarz

Nie przegap okazji!!!

zapisz się do naszego newslettera