Chcesz być na bieżąco? Zapisz się do naszego newslettera


Katedry naszych czasów

 

Czas czytania: ~5 min


stadiony WM 2006

 

vDdsEbTZLcTMTUwbd84tqxuBL1ladmQEPecJrdQxAEWVNQTLJ5UBgzO3H7YR_allianzwidok.jpg
W dzisiejszym, zmediatyzwanym świecie unikalną wartością jest przeżycie bezpośrednie. Niemieckie stadiony piłkarskie mają to kibicom zapewnić. Czym jest piłka nożna bez fanów krzyczących za siatką bramki – tylko śmieszną kopaniną 22 facetów w krotkich majtkach – uważał legendarny trener Liverpoolu Bill Shankly. To widzowie robią z meczu spektakl. Śpiewy chóralne, szaleństwo bramkowe, fala meksykańska - to rytuały nowoczesnego teatru piłki, dzięki którym powstaje widowisko. Nic też nie może bardziej zdyskredytować widowiska niż puste fotele. Więc w krajach gdzie jest rozwinięty „przemysł piłkarski” już dawno zrozumiano, że podstawą biznesu są zapełnione stadiony. To są domy drużyn i miejsca gdzie kibice dostają w czystej formie użyteczność produktu pod nazwą „piłka nożna” – bezpośrednie przeżycie. Dlatego współczesne stadiony to miejsca budowania ważnej z punktu widzenia klubu wspólnoty poszukiwaczy doświadczeń. Opartej na kartach członkowskich i biznesie pamiątkowym. Stadionowi kibice tworzą stutysięczną rodzinę. Barcelona może dzięki temu pozwolić sobie na to, żeby grać bez logo sponsora na koszulce. Legendarny San Siro jest prawdziwą ostoją futbolu dla mediolańczyków. W naszych czasach rozmytych tożsamości stadion jest więc jednym z niewielu miejsc, gdzie można poczuć ducha „my”, wyładować atawizmy agresji i odnaleźć w sobie pierwotną grupowość opartą na bezpośrednim przezyciu. Masy nie myślą, masy czują - Fascynacja piłką nożną ma głęboko religijny, pozaracjonalny charakter – uważa Volkwin Marg – szef biura architektonicznego Gerkan, Marg und Partner – projektant stadionów w Kolonii i Frankurcie oraz autor przebudowy stadionu olimpijskiego w Berlinie. To quasi religijne współodczuwanie czyni ze stadionów miejsca ucieczki ze zracjonalizowanego świata. – Mam wnuczka, który wchodzi na stadion z tym samym religijnym drżeniem, jak młodziutki ministrant, który po raz pierwszy bierze udział w ceremonii religijnej. Dlatego współcześni architekci budujący stadiony muszą spełniać te same zadania, co kiedyś budowniczowie katedr. Dostarczać możliwości doznania parareligijnego, pozaczasowego przeżycia, wspólnego bycia z tysiącami. Widz musi być blisko swoich herosów, czuć ich prawie fizycznie. A do tego zbudować w sobie identyfikację z miejscem. Obie te funkcje mają spełniać areny nadchodzących mistrzostw świata w piłce nożnej. Bycie na widowni, wśród wyróżnionych kilkudziesięciu tysięcy kibiców, a nie przed telewizorem, jak miliardy, jest ważną, unikalną wartością. Szturm na bilety mundialowe jest tego wymownym dowodem. Blisko i sucho Dzisiejsze obiekty piłkarski przede wszystkim starają się zabezpieczyć graczy i widzów przed kaprysami aury. Słynna polsko - niemiecka „bitwa wodna o Frankurt” z 1974 roku nie byłaby już możliwa. W ubiegłym roku kosztem 126 milionów Euro zamontowano nad stadionem leśnym we Frankufrcie specjalny dach, który w 15 minut można rozłożyć. Niczym dach kabrioletu. Wybudowany właściwie od nowa obiekt został tak zaplanowany, że żaden widz nie jest oddalony od boiska dalej niż na 60 metrów (w przypadku starego stadionu ta odległość wynosiła nawet 125 metrów), a dach jest na tyle przemyślaną konstrukcją złożoną z dwóch niezależnych części, że żadne podpory nie zasłaniają widoczności – co ma miejsce na przykład w przypadku stadionu w Dortmundzie czy też przebudowanego stadionu olimpijskiego w Berlinie. Rozwiązaniami techicznymi imponuje także stadion „Arena auf Schalke” w Gelsenkirchen. Wybudowany w 2001 roku kosztem 192 milionów Euro obiekt słynie z cudów techniki stadionowej. Z jednej strony jest to ważący 3 700 ton dach, który moźe być zasłonięty w ciągu 30 minut, a z drugiej mobilna murawa - betonowa wanna o wymiarach 118 na 79 metrów wysuwa się na teflonowych szynach poza obręb obiektu. Tam trawa wietrzy się i odpoczywa po trudach meczów, a stadion w tym czasie może być wykorzystywany jako arena koncertowa. We wrześniu 2002 roku zorganizowano w Schalke premierę Aidy Verdiego w obecności 50 tysięcy widzów. Stadion mieści także kilka restauracji, a nawet kaplicę w której połączeni afektem do piłki widzowie mogą błyskawicznie wziąć ślub. Ikona miejsca Zupełnie inaczej do kwestii architektury stadionowej podeszli projektanci Allianz Arena w Monachium. Obiekt powstał kosztem 285 milionów Euro, a jego autorami są szwajcarscy architekci Herzog & de Meuron – laureaci nagrody Pritzkera – architektonicznego Nobla. U podstaw projektu leżało przeświadczenie, że stadion to miejsce z którym ludzie się utożsamiają, z którym wiążą swoje życie, ambicje i wspomnienia. Tak, jak wiążą je z klubem, któremu kibicują. Kłopot był tylko z tym, że na nowym stadionie grają dwie monachijskie drużyny ligowe i dla obu jest to stadion macierzysty. Architekci musieli więc stworzyć rodzaj granicy, która pozwoliłaby na oznaczenie terenu i podkreślenie atmosfery typowej dla każdego z klubów. Cel osiągnięto na dwa sposoby. Po pierwsze projektanci wygenerowali specjalną „przestrzeń tożsamości”. Powstały dwa oddzielne muzea klubowe. Po drugie rozgrywkom każdego z klubów towarzyszy specjalna iluminacja fasady w kolorystyce gospodarza. Kiedy na boisko wybiegają zawodnicy Bayernu Monachium wykonane z 2800 poduszek z tworzywa sztucznego ściany Allianz Arena stają się czerwone. Dla drużyny TSV 1860 przygotowano kolor niebieski.Gdy gra reprezentacja lub drużyny zamiejscowe - ściany stadionu są białe. Oprócz podkreślenia tożsamości, świetlny spektakl ma jeszcze jedną funkcję. W czasie meczu Allianz Arena staje się najjaśniejszym punktem Monachium. Promieniuje na całe miasto, przyciągając zainteresowanie mieszkańców. Budowa obiektu została sfinansowana przez kluby Bayern, TSV 1860 Monachium oraz firmę ubezpieczeniową Allianz. Obiekt może pomieścić 66 tysięcy widzów. Jest zadaszony, a ze względu na dziwaczny kształt widzowie nazywają go poduszkowcem, zdechłą piłką lub białą kiełbasą. Stadiony nadchodzących mistrzostw świata są więc bardzo różne – w Dortmundzie stadion jest największy, w Lipsku nieużywany przez miejscową drużynę, w Berlinie najbardziej monumentalny. Łączy je zaś na pewno jedno. Kibicowanie na nich nie jest zajęciem egalitarnym. Posiadacze grubego portfela chcą przeżywać mecze w specjalnych lożach, restauracjach i pokojach dla VIP-ów. Oddzielić się od szarego tłumu. To pewnie kolejna, pierwotna potrzeba istoty o nazwie „ludzkie zwierzę”, która na stadionie może znaleźć swoje zaspokojenie. Krzysztof Sołoducha
T8u7923LLO9pyhqutEpHS3DWz1qdYCCt7YDwNkdX6hiVzQCaMo24yCPetEY9_allianz2widok.jpg
eYhYXWAb9IXqY7qnECFue5pJqfx5Qtdkp1c1GCAGCpoMi0pEeGJIswIRomN7_frankfurtdach1.jpg
6MAS4T5lKI80iyEbkNz4cMu8bWSRQq90uNWxhWNCselMZpEvxNEmN3UNAT6G_frankfurtdach.jpg
uv6MmRtqsu7DF0rgiay4NgB8Ri0n1OVTUwkhzsgPPB79LDMUvCKNi2EjZauU_frankfurtdachzamk.jpg
jlYmfB12vpojPkvtQRRU8w6FfGs7VvtrrxY4EHnfAW0wwmIrVDDIMtNCqyUf_frankfurtzew.jpg
2CKzMUkjozNguc6ABgmUWSEVlbXD1ZjLhlYeVJIxBjj1howKw4VYXWCwRVGQ_schalkewidok.jpg
ySpCP26M0HJauEDvKcI2l9tKhmxpUUqqAigKdIFoNRpJZ9XKDfZ8BTGfRKRN_schalke.jpg
tLpdNUnhId61jaXOmk9x278xehDW3bXEZnpgCwO20nwhReY62dNNG6hYKdf9_schalkemurawa.jpg
rc7qdYSVX6eaECEM9VegtCrHpN1ZDdThTdwtKW5ipYc6JKL3K1GLtfrQ7aZM_schalkemurawa2.jpg

Brałeś udział w projekcie? Opowiedz nam swoją historię.

tagi

Znamy zwycięzców Konkursu Koło 2018
Znamy zwycięzców Konkursu Koło 2018

Konkurs Koło w tym roku obchodził swój jubileusz – odbyła się jego 20. edycja. Jego celem od początk ...

Face2Face Business Campus
Face2Face Business Campus

Face2Face Business Campus swoją nazwę zawdzięcza wzajemnemu ustawieniu dwóch budynków, z których zło ...

Ażurowy szpital
Ażurowy szpital

Na gmach szpitala, który powstać ma w mieście Tambacounda w południowej części Senegalu rozpisany by ...

KOMENTARZE
Komentarze
Brak komentarzy
Zaloguj się, aby dodać komentarz

Nie przegap okazji!!!

zapisz się do naszego newslettera