Chcesz być na bieżąco? Zapisz się do naszego newslettera


Gwiazda przygasa?

 

Czas czytania: ~4 min


Nad gwiazdą Normana Fostera zbirają sięchmury

 

Okrzyknięty geniuszem architektury Norman Foster przystąpił do budowy biurowca w Warszawie. Czyżby na Zachodzie jego gwiazda zaczęła przygasać? Norman Foster jest najbardziej wziętym, znanym i wpływowym architektem, jaki kiedykolwiek stąpał po ziemi brytyjskiej, traktowanym powszechnie z głęboką rewerencją. Brytyjski establishment uczynił z niego wyłącznego specjalistę od prestiżowych przedsięwzięć architektonicznych. Koledzy po fachu regularnie obwołują go najbardziej podziwianym z żyjących architektów. Jego styl życia playboya, wygląd twardego faceta i przebojowe "Da się zrobić!" sprawiają, że mamy do czynienia z kimś w rodzaju architektonicznego supermana. Można sobie wyobrazić, jak wskakuje do helikoptera, by z zaskoczenia odwiedzić jakąś estetycznie zaniedbaną okolicę, wykonać od ręki szkic drapacza chmur lub lotniska, zmieszać z błotem kilka osób i wróciwszy do Londynu, zawiązać szybko ciemny krawat i udać się na przyjęcie z dygnitarzami z Whitehall. Sława na wyrost Architekt, o którym mówiono kiedyś po prostu Norman, to dziś Lord Foster of Thames Bank, a lista znanych londyńskich budowli, na których jego styl odcisnął swe piętno, wciąż się wydłuża: most Milenijny na Tamizie, przebudowany gmach Muzeum Brytyjskiego, nowy ratusz (Greater London Authority), przebudowane galerie Królewskiej Akademii Sztuk, stacja metra Canary Wharf, nie mówiąc o niezliczonych inwestycjach komercyjnych. Wygląda na to, że żadnemu innemu architektowi nie można powierzyć kształtowania stołecznej panoramy. Wszyscy zgadzają się, że Foster zawdzięcza sukces wyłącznie własnemu talentowi i ambicji. Nikt też nie zaprzeczy, że pod jego kierunkiem architektura brytyjska przetrwała trudny okres. A jednak pojawiają się oznaki, że jego gwiazda przygasa. Po wielu latach nowatorskich osiągnięć, nowsze projekty Fostera zaczynają nabierać rozgłosu z powodu swych słabych stron, takich jak krytykowany dobór kamienia użytego przy rozbudowie Muzeum Brytyjskiego, kołysanie się mostu Milenijnego (które spowodowało nawet jego przejściowe zamknięcie), czy też wymuszona zmiana planów przebudowy okolicy Spitalfields. - Przypadek Normana Fostera jest odbiciem kryzysu architektury - mówi Stephen Bayley, konsultant do spraw projektowych i były dyrektor programowy nowo zbudowanej hali wystawowej Millennium Dome. - Jego początkowe projekty cechowała bezkompromisowa doskonałość techniczna, później wszedł w dojrzałą fazę pełną genialnych i oryginalnych środków wyrazu, która w końcu rozwinęła się - a ktoś inny powiedziałby: "wyrodziła" - w jego osobisty styl, w którym język rozwiniętego modernizmu przekształcił się w wykwintny i gładki architektoniczny towar. Wczesne dokonania Fostera weszły na trwałe do dorobku architektury. On sam jest synem robotnika z fabryki samolotów oraz kelnerki. Naukę szkolną zakończył w wieku 16 lat, przez dwa lata służył w RAF-ie, by następnie odbyć studia w Manchesterze, podczas których sam się utrzymywał. Jako stypendysta w Yale, gdzie spotkał swego przyszłego współpracownika, Richarda Rogersa, chłonął wszelkie wpływy amerykańskie. W czasach, kiedy w Wielkiej Brytanii nadal stawiano uparcie betonowe bunkry, Foster wprowadzał elementy dziś uznawane za oczywiste: elegancką, lekką konstrukcję, przeszklone fasady, organizację wnętrz na planie otwartym, oświetlone światłem dziennym atria. Jego architektura zdradza obsesje wysoce osobistej natury. Stale powracają w niej motywy samolotów i dachów, które opracowuje wciąż od nowa, zmagając się z najrozmaitszymi problemami konstrukcyjnymi. Od galerii sztuki po lotniska, od przebudowy gmachów muzealnych po budynki rządowe, rozwiązaniem często okazuje się zmodyfikowany hangar lotniczy. Dach o złożonej konstrukcji nośnej i przeszklone ściany z szybami układającymi się w prosty wzór, przypominający papier milimetrowy, wyznaczają ogromną, pustą przestrzeń, w której ludzie gubią się niczym mrówki. Być może Foster powinien projektować budynki przeznaczone dla samolotów, a nie dla ludzi - co zresztą wielokrotnie robił. Jak twierdzą wtajemniczeni, wkład Fostera w wiele spośród tych codziennych inwestycji jest często znikomy. Dodaje on końcowe ozdobniki (lub nakazuje z dnia na dzień przerobienie projektu), ale - jak to bywa z produktami firmowymi - praca przebiega pod dyktando ścisłych wytycznych. Wszędzie używa się tej samej czcionki, od wewnętrznych notatek po szyldy na budynkach; systemy wewnętrzne buduje się ze standardowego zestawu komponentów: możesz wybrać dowolny kolor, byle był to kolor szary. Wydaje się, że dobiegający siedemdziesiątki Foster zastanawia się nad swym dorobkiem i próbuje dopisać do niego ostatni rozdział. Być może ciążąca mu reputacja fanatycznego zwolennika surowości sprawiła, że forma jego nowo projektowanych budynków staje się swobodniejsza, a miejsce bezdusznej geometrii zajmuje w nich nowa, wrażliwsza estetyka. - Jego styl staje się dziś ozdobny - ocenia Stephen Bayley. - Opiera się na efekciarskich kształtach i chwytach zamiast skromnej a rzetelnej analizy potrzeb klienta. Moim zdaniem całkiem się wyczerpał. Przypomina się, co Braque powiedział do Picassa: "Byłeś kiedyś wielkim artystą, a teraz jesteś pospolitym geniuszem". Źródło; tygodnik Forum

Podepnij swój artykuł

tagi

Face2Face Business Campus
Face2Face Business Campus

Face2Face Business Campus swoją nazwę zawdzięcza wzajemnemu ustawieniu dwóch budynków, z których zło ...

Ażurowy szpital
Ażurowy szpital

Na gmach szpitala, który powstać ma w mieście Tambacounda w południowej części Senegalu rozpisany by ...

Archiwum Państwowe w Białymstoku otwarte
Archiwum Państwowe w Białymstoku otwarte

Archiwum Państwowe w Białymstoku otworzy swoje podwoje już 20 czerwca 2018 roku. Nowoczesna placówka ...

KOMENTARZE
Komentarze
Brak komentarzy
Zaloguj się, aby dodać komentarz

Nie przegap okazji!!!

zapisz się do naszego newslettera