Chcesz być na bieżąco? Zapisz się do naszego newslettera


Czym jest architektura ?

 

Czas czytania: ~35 min


konkurs fundacji twórców architektury

 

I Nagroda Monika Pytkowska ( Sochaczew) SZTUKA... Przetrwania? „Dyscyplina organizująca i kształtująca przestrzeń dla zaspokojenia potrzeb człowieka; nauka projektowania i wznoszenia budowli” – taką definicję architektury czytamy w Słowniku Kopalińskiego. Pojęcie to inaczej zdefiniuje architekt, inaczej teoretyk literatury, wreszcie inaczej tak zwany ”szary obywatel”. Społeczeństwo – niemal w myśl futurystycznej idei architektury (”nieskrępowanego godzenia człowieka z jego otoczeniem”) – przyswaja sobie tą dziedzinę jako narzędzie. Narzędziem politycznym mogła być chociażby Casa del Fascio Terragniego, której przejrzystość proporcji witruwiuszowskich, miała pokazać społeczeństwu jasność zamiarów partii faszystowskiej. Architektura to dialog ogółu z jednostką, od gotyckich katedr – „biblii pauperum” dla niepiśmiennych, przez symbole potęgi ekonomicznej na przełomie XX wieku w postaci amerykańskich wieżowców, aż do symboliki placówek publicznych. Instytucje zaufania publicznego są masywne i monumentalne, parki rozrywki mają przyciągać feerią barw... Architektura jest odpowiedzią na problemy społeczne. Kryzys ekonomiczny, powodujący drastyczny wzrost cen gruntów w 1913 doprowadził do pojawienia się „nowej architektury” wieżowców, z budynkiem Chryslera na czele, ikoną Art Deco i pogoni za wielkością. Historia Europy pokazuje, że architektura staje się wypowiedzią myśli społecznej, jak rozwijająca się w latach 1930-45 architektura narodowych miejsc. Francuski pomnik w Thievpol z tego okresu to polemika architekta ze społeczeństwem, przez swoją formę (połączenie symboliki łuku i piramidy) staje się apoteozą bohaterskiej śmierci, zdaje się mówić: „zwycięstwo usprawiedliwia śmierć”. Takie współdziałanie sztuki i społeczeństwa powinno cechować także przyszłość, ale pod warunkiem czystości formy i treści, wówczas architektura może stanowić czytelny znak, poszerzając definicję Kopalińskiego - przyporządkowania określonych miejsc do odbiorców (którą można sprowadzić tylko do budownictwa) - o pierwiastek sztuki. I tutaj do głosu dochodzą architekci... Założenie Gropiusa koresponduje z tym wnioskiem, „jedność między sztuką i rzemiosłem(...)sztuka dokonująca odnowy człowieka”, taką ideę wpajano uczniom Bauhausu, w opozycji do XIX-wiecznej niemieckiej zasady „obudowywania” fasady elementami z konkretnej puli rozwiązań w celu „nadania stylu architektonicznego”. Przeciwko architekturze jako okładce występował i Kahn („przestrzeń jest wówczas ukształtowana architektonicznie, jeśli widać w jaki sposób powstała”) namawiając do szczerości przez eksponowanie konstrukcji, i Le Corbusier przekonywał, że plan rzutu poziomego budynku musi być odbiciem oczekiwań użytkownika. Broniewski upraszcza te wnioski, a zarazem definicję architektury do trzech słów: „forma, funkcja, konstrukcja”. Architektura dla architekta to język wypowiedzi, jak dla malarza jest jego obraz, dla literata książka. Poglądy jednostki przetłumaczone na język ogółu to droga, która podążał El Lissitzky, przenosząc fascynację suprematyczną działalnością Malewicza, w świat geometrycznych form architektonicznych. Bardziej „szkodliwą” dla społeczeństwa drogę obrał Speer, we współpracy z Hitlerem tworząc plany przekształcenia Berlina w Germanię, traktował architekturę jako służbę ideologii lub... służbę inwestorowi. Problem architektury jako wyniku współzależności architekta od inwestora jest ciągle aktualny w polityce SARPu, jak twierdzi Paweł Wład Kowalski. Z tej nieco pesymistycznej definicji wynika jednak środek zaradczy – poszerzenie edukacji społecznej ze wskazaniem na regionalność i tradycję. Gdy architektura przestanie być tylko „zabawką dla elity”, społeczeństwo ją doceni, dowodem jest czynny udział mieszkańców w publicznej prezentacji planów przestrzennego zagospodarowania stolicy. Idee a rzeczywistość – bitwa na tym polu odbywa się każdego dnia w polskich biurach architektonicznych, jak przekonałam się rozmawiając z naszymi regionalnymi „tygrysami”. JEMS Architekci stwierdzili, że architektura często to wyłącznie środek zarobkowy, Krzysztof Pydo z Kuryłowicz&Associates, nakreślił jak praca - prawie 24 godziny na dobę - weryfikuje pierwotne zdanie na temat architektury. Jest to sztuka, lecz sztuka... przetrwania. Architektura, poza spełnieniem czysto funkcjonalnych i formalnych względów powinna być efektem pasji tworzenia (jak niezliczone obiekty i przedmioty Starcka), przekreśleniem przypadkowości i tymczasowości (wynikiem „kreski architekta” – każda linia to odpowiedzialna decyzja), aby wyeliminować szare i nijakie budowle, które powstawały jako kilkumiesięczne substytuty zaspokajające określone potrzeby, a zostały na lata... A przyszłość architektury? Stawiam na walkę z egoizmem człowieka. Człowieka, który chce zdominować świat, zapominając o zabójczej ingerencji w przyrodę. Architektura przez wielkie A to wykorzystanie najnowszych technologii i rozwiązań, ale z szacunkiem dla natury. Dywagacje na temat architektury i jej przyszłości pozwolę podsumować jednemu z wielkich – Alvarowi Aalto - który wielokrotnie odpowiadał na postawione w temacie pytanie:” Każdym nowym projektem piszę dziesięć ksiąg filozoficznych”. II Nagroda Katarzyna Wiącek ( Wrocław) Czym jest architektura? W trakcie studiów na Historii Sztuki, w której „wszystko już było” - „przeskoczenie” do zagadnień, związanych z Architekturą, było osobistym odkryciem. Oddechem, w natłoku powszechnego udawania artysty przez wielkie A. Architektura jest dla mnie, nie tylko dziedziną najpełniejszą, najbogatszą, stanowiącą jeden spójny organizm, ale również pobudzającą do myślenia, ciągle rozwijającą się formą sztuki. Stale pogłębiana krytyka architektoniczna, zderza się z nowymi zagadnieniami (gender, psychologia środowiskowa, technologie cyfrowe), tworząc żywy i dynamiczny dyskurs filozoficzny. Dzięki niemu współczesna architektura „nie grzęźnie w szufladkach” przemijających nurtów i programów estetycznych, lecz raczej staje się infinite architecture, w stanie ciągłej zmiany. Owa zmiana, wynikająca z poszanowania kontekstu kulturowego, fragmentaryzacji tkanki miejskiej, nowego oblicza miast oraz mobilności ich mieszkańców, najbardziej mnie interesuje. Zgadzam się z postulatem niemieckiego filozofa Wolfganga Welscha , że architektura humanistyczna, w której naczelnym punktem wyjścia jest człowiek, to za mało. „(...) Nowe myślenie wykazuje, że wiele osób poszukuje dziś architektury, która sprostałaby naszemu biologicznemu, zmysłowemu i motorycznemu byciu-w-świecie o wiele bardziej, niż jakakolwiek architektura racjonalistyczna.”1Architektura powinna być transhumanistyczna, na styku wielu dziedzin, tworząca ścisłą relację z otoczeniem, przyrodą, klimatem etc., co chyba najlepiej obrazują współczesne projekty architektów japońskich. Z kolei, zestawienie przez amerykańskiego krytyka architektury Marka Wigleya, problematyki gender z architekturą, (która ma dla niego podłoże psychoseksualne) oraz stworzenie nowej terminologii, przez Marcosa Novaka, jak liquid architectures (płynna architektura) czy alien architectures (architektura wyobcowana) – wprowadziło nie tylko nowe perspektywy dla samej architektury, ale również rozciągnęło jej granice, łamiąc schematy i przyzwyczajenia. Podobnie, pojęcie „anarchitektury”, które łączy w sobie samowolne, bezładne, lecz spontaniczne twory budowlane (architektura favelas w Brazylii), oraz projekty architektów - reagujących na problemy społeczne i globalne kataklizmy - takie jak tymczasowe shelters Shigeru Bana (kościół z tektury w Kobe) czy domy z odpadków z recyklingu, autorstwa węgierskiego architekta Elémera Zalotaya. Taka architektura, odzwierciedla stopniowe odchodzenie od, dotąd zależnych od siebie, par architekt-inwestor, architekt-odbiorca oraz zmianę podejścia architektów do formy i materiału. Rozciągnięcie granic zagadnienia projektowania i budowania, o czynniki biologiczne i kulturowe, związane jest z „tymczasowością życia”, a ta z mobilnością, dynamizmem i płynnością pojęć. Współczesna architektura, powinna więc być nastawiona na fragmentaryczność i efemeryczny charakter współczesnego miasta. Być może w formie dynamicznych, cyfrowych ekranów, nadających „na żywo” obrazów (projekt Cold War, biura architektonicznego Diller + Scofidio)? Nowe technologie cyfrowe oraz dostęp do Internetu, spowodowały odejście od zastanych form, przysłowiowych „czterech ścian”, ale i powrót do historycznych, utopijnych wizji architektonicznych, które obecnie są urzeczywistnione, ale tylko w wirtualnej sieci. Ta więc, staje się jakby lepszą rzeczywistością, bez materialnych ograniczeń. Wirtualną architekturę można nie tylko zobaczyć, ale też dowolnie kształtować. Każdy użytkownik może pobawić się w architekta: zmieniając formę budowli, tworzy nową rzeczywistość. Podstawowymi elementami dyskursu architektonicznego stają się więc przestrzeń, ruch, zda(e)rzenie czy sekwencja, które nie są wcale nowe, bo wprowadził je do użytku architekt Bernard Tschumi, w swoich Screenplays z 1977 roku. Oprócz wielopłaszczyznowości, otwartości i płynności architektury, wchodzącej w interakcje z innymi dziedzinami nauki, fascynuje mnie również autonomiczny charakter budynków. Zdaniem szwajcarskich architektów z biura Herzog & de Meuron, architektura wytwarza swoją odrębną rzeczywistość i może być zestawiana z autonomiczną rzeczywistością obrazu czy rzeźby. Na pograniczu wielu sztuk dryfują projekty wielu architektów, na przykład Franka O. Gehry’ego (Muzeum Guggenheima w Bilbao), Rafaela Moneo (El Kursaal w San Sebastian) czy Petera Cooka i Colina Fourniera (Kunsthaus w Graz). Ten ostatni projekt odzwierciedla wszystkie wspomniane przeze mnie elementy składowe „nowej” architektury – pokryte „inteligentną skórą”, technologiczną powłoką muzeum, zmienia się w zależności od zmiany barwy i natężenia światła. Cały czas poruszam się w kontekście współczesnej rzeczywistości i społeczeństwa post-industrialnego, konfrontując architekturę z procesami społecznokulturowymi. Zdecydowanie jestem admiratorką architektury problemowej, oscylującej na pograniczu kilku zagadnień, architektury kontekstualnej, biorącej „na warsztat” nie tylko użytkownika, ale też pozostałe czynniki zewnętrzne (klimat, przyrodę, geologię) i kulturowe (historię działki i miasta, wcześniejszą zabudowę, psychologiczny aspekt architektury). Architektura jest dla mnie Zabudowaniem i Ujawnianiem przestrzeni, Kontrastem koloru i szarości, pustego i pełnego; Formą i Bezformiem nierealnych wizji; Detalem i Płaszczyzną, otwartą na Koncept, Otoczenie i Historię; Kontekstem czasów minionych i Bannerem najnowszych treści; Komunikatem i Ciszą, niekończących się linii; Wizją i Pustką. Tym Wszystkim, czego nie da się Opisać słowami oraz Tym, co tylko słowami da się Wyrazić. III Nagroda Maciej Grelewicz (Łódź) Architekt – romantyk czy pozytywista? Architektura – dwa światy W rozumieniu znaczenia słowa „architektura” widać olbrzymią rozbieżność między architektami, a użytkownikami. Dla architekta architektura jest wszystkim – kształtuje procesy społeczne, dobra - zapewnia odpowiednią jakość życia. Sam architekt zaś jest demiurgiem, człowiekiem z misją, na jego wątłych barkach spoczywa odpowiedzialność porównywalna nieomal z polityczną. Wysokiemu mniemaniu o sobie towarzyszy u architektów niemal nabożne podejście do efektów swojej pracy. Słuchając niektórych wypowiedzi architektów trudno uwierzyć, że mówią oni o obiektach, które mają ściany i są, w ten czy inny sposób, użytkowane. Czytając niektóre opisy, można odnieść wrażenie, że recenzowane budynki to dzieła sztuki, które mogłyby latać na skrzydłach zawartych w sobie idei i swego ponadczasowego piękna. Romantyzm to nie przebrzmiała pieśń przeszłości – to teraźniejszość. Przynajmniej w polskiej architekturze. Tak, tak - architektura to poezja. Takie przynajmniej można by sądzić słuchając dyskusji toczonych między tzw. Poważnymi Architektami. Niestety opinii tej nie podzielają najwięksi wrogowie Poważnych Architektów – Przeciętni Użytkownicy. Ta szara masa tzw. zwykłych ludzi, nie rozumie patosu architektonicznego dyskursu. A właściwie nie wie nawet, że taki dyskurs istnieje. Przeciętny Polak nie zna nazwiska żadnego współczesnego architekta, a jego zainteresowanie architekturą ogranicza się do krakowskich zabytków. Architektura komercyjna - „a, fuj!” Kolejnym niebezpieczeństwem czyhającym na nieskalaną cnotę Poważnego Architekta (po Przeciętnym Użytkowniku) jest skomercjalizowanie się. Architektura komercyjna to zbrodnia. Szanujący się architekt boi się jej jak diabeł wody święconej. Tworzenie architektury komercyjnej to sprzedanie się, schlebianie najniższym gustom. Architekt Komercyjny nie jest Poważnym Architektem. O nie, tylko architekt tworzący architekturę niszową (czyli architekturę dla architektów i ich rodzin) może ubiegać się o to zaszczytne miano. Poważny Architekt – ostatni sprawiedliwy Z jednej strony można by powiedzieć, że postawa Poważnych Architektów jest szlachetna. Chronią oni Przeciętnego Użytkownika przed wpływem religii konsumpcji i zalewem wszechobecnej tandety. W świecie skompromitowanych polityków, relatywizacji wszelkich wartości są oni niezłomnymi obrońcami tego, co prawdziwe i piękne. Tylko czy tym właśnie powinni zajmować się architekci (nawet Poważni)? Czy ich zadaniem nie powinno być zaspokajanie ludzkich potrzeb, a nie ich kształtowanie? Czy to odwrócenie się od Przeciętnego Użytkownika i projektowanie awangardowych galerii, teatrów czy domków dla projektantów mody to odwaga i bezkompromisowość czy tchórzostwo? Czy nie jest to ucieczka, ze skomercjalizowanego, często tandetnego, lecz pełnego wyzwań świata w bezpieczne schronienie? W świat niszowych magazynów, hermetycznych dyskusji, w których Poważny Architekt może się do woli żalić na prostackich klientów, chciwych deweloperów i niezrozumienie swoich artystowskich wizji. Najgorsze jest to, że na miejsce pozostawione przez kapitulującego Poważnego Architekta wchodzi najczęściej Architekt Kopiuj-Wklej. Architekt, którego ulubionym stylem jest styl „dawny” – czyli niezamierzona parodia wszystkiego, co powstało wcześniej. Banalność i kicz tych projektów potęguje ich nieskończone powielanie. Ale za fatalną jakość architektury tworzonej przez Architekta Kopiuj-Wklej, w dużej mierze odpowiedzialny jest przecież Poważny Architekt. Odpowiedzialny poprzez zaniechanie. Czy to dobrze, że tak wiele miejsca w dyskusji Poważnych Architektów zajmują muzea, filharmonie, a tak mało centra handlowe czy hipermarkety? Przecież, że to właśnie w tych drugich zwykły obywatel spędza nieporównanie więcej czasu. I to właśnie najbliższy hipermarket, będzie miał większy wpływ na odbiór architektury przez przeciętnego Polaka, niż Muzeum Sztuki Nowoczesnej, jakkolwiek piękne i funkcjonalne by ono nie było. Architektura jak IKEA Może, więc Poważny Architekt powinien wyjść ze swojej bezpiecznej niszy i zacząć rozwiązywać problemy Przeciętnego Użytkownika. Realne, a nie te, które sam chce dostrzec. Użytkownik, nawet przeciętny, powinien być traktowany podmiotowo, a nie jak sponsor realizacji idei nieomylnego, Poważnego Architekta. Sam zaś architekt powinien pogodzić się z faktem, że architektura jest i powinna być komercyjna. Komercyjna, bo w końcu ktoś musi chcieć ją użytkować. No i ktoś musi za nią zapłacić, także architektowi. Komercyjna nie musi znaczyć zła, ale żeby nie znaczyła musi być tworzona przez dobrych architektów, czyli (tak, tak) - Poważnych Architektów. Ja sam chciałbym, żeby polska architektura przypominała trochę produkty firmy IKEA – z jednej strony masowo dostępne, a z drugiej uznawane dość powszechnie za funkcjonalne i estetyczne, przez co chętnie kupowane. Poważny Architekt zapewne oburzy się na takie porównanie. No, bo jakże to tak, on i jego misja zestawieni z czymś tak przyziemnym jak firma produkująca meble? Ale czy rzeczywiście rola Poważnego Architekta tak bardzo różni się od funkcji projektanta talerzy, zasłon, foteli, czy nawet (o, zgrozo!) telefonów komórkowych? Ciekawe, co Przeciętny Użytkownik, by odpowiedział na to pytanie. Wyróżnienia portalu www.w-a.pl Katarzyna Trojanek ( Warszawa) O ARCHITEKTURZE W odpowiedzi na pytanie czym jest architektura. byłoby słusznym a nieskomplikowanym zacząć od tego, że .architektura to jest... I chociaż postanowiłam tak nie zaczynać, w domyśle wstęp taki zostawiam. Definicyjnie (.szkicowo.) rzecz ujmując jest architektura podmiotem ingerencji w przestrzeń. Kształtuje ją, modeluje, uplastycznia. Definiuje miejsca, nadaje im funkcje, określa ich znaczenie. Tworzy miasta i wsie. Zmienia otoczenie, ludzi, nastroje, zmienia wtorki a czasem nawet czwartki. Wkrada się, osacza, przenika. Jest uzurpatorska, z wrodzonym przekonaniem o prawie do dominacji. Wszystko co ludzkie do pewnego (różnego) stopnia w architekturze jest osadzone. Architektura uświęca miejsca (bądź w ich uświęceniu dopomaga) i miejsca profanuje (architektura sakralna- symboliczna oprawa rzeczywistości pozamaterialnej, architektura „centrum handlowe” - oprawa rzeczywistości materialnej). Jest szkieletem konstrukcyjnym rzeczywistości, aranżuje przestrzeń, coś zamyka (architektoniczna przestrzeń zamknięta budynki) a zamykając otwiera (wszystko to co pozostaje po odjęciu przestrzeni zamkniętej od przestrzeni uniwersalnej- skwery, ulice). Architektura jest także tam, gdzie jej nie ma. Architektura czyni świat widzialnym. Sama przestrzeń nic nie określa- dopóki architektura nie tworząc granic nie zdefiniuje jej, nie wypowie boskiego .i stało się.. Jest jednak czymś więcej niż budownictwo. Pomiędzy ściany, podłogi, wnętrze i zewnętrze, budynek i człowieka wplata jakiś ezoteryczny, emocjonalny składnik. Jest sztuką? Reżyseruje. Decyduje. Wyznacza. Dyryguje. (Kim jest wiec architekt?) Podnosimy znaczenie spraw przez umieszczenie ich w reprezentacyjnym budynku. Z drugiej strony reprezentacyjne sprawy wymuszają umieszczanie w budynku reprezentacyjnym. Ma więc architektura i ścisły związek z ekonomią i polityką (Jałta jest piękna!) Aktem przemocy wobec istoty architektury (istota architektury? subiektywnie!) jest jednak nadawanie jej więcej autonomiczności niż nadać by należało. Jest ona bowiem ze swej natury dziedziną służebną czy służalczą nawet. Pełni funkcję społeczną, nie mniejszą niż medycyna czy kartografia. Jest (a właściwie być powinna) zależna od istniejącej tkanki miejskiej, od ludzi z nią związanych, od tych na nią patrzących i tych mijających. Ma moc terapeutyczną, ale i destrukcyjną. Rodzi patologie i patologiom przeciwdziała. Tworzy granice i granice niszczy. Przestrzeń prywatna? Przestrzeń publiczna? Integracja i dezintegracja. Jest chyba niestety (?) również metodą na promocję własną, unaocznionym, zmaterializowanym egocentryzmem, gestem w stronę .ja. przy użyciu .ty., osłodą i uciechą próżności i wszystkim tym, czym powinna być w kolejności dalszej (a jednak być) a staje się w kolejności bliższej. Padł już nawet mit anonimowego, bo skromnego średniowiecza. Architektura to inwestycja. Jest też architektura z natury rzeczy historyczna (choćby współczesna). Pokonała pokoleniowy dystans. Znalazła sposób, żeby wykpić a może i wykorzystać naszą przemijalność i krótkochwilność. Ujarzmiła czas (przynajmniej na chwilę). Jest śladem, wizytówką, zakodowaną informacją wysłaną w przyszłości. Patrzcie! Tacy byliśmy! Tyle nam się udało! Nasz geniusz konstrukcyjny wykpi następny wiek. Jest też mała architektura i ławki w parku, i autobusowe przystanki, i wszystko to, co jest znacznie mniejsze, by myśląc o architekturze przychodziło ot tak do głowy a co wplata się i splata z nami na każdym kroku. I to też jest architektura. Architektura jest fikcją, fantazją, dzieckiem wyobraźni, jest rzeczywistością, konkretem i konkretnością, jest pozorem i paradoksem, bryłą, kształtem i bezkształtem, ostrosłupem i sześcianem. Jest ideą i materią, koncepcją, realizacją, technologią, techniką, konstrukcją, materializacją i wizualizacją, światłem, cieniem, znakiem trwania i znakiem przemijania,. Jest dyskusją, kompromisem, interesem. Jest wieżowcem w centrum Warszawy i drewnianą chata na Podhalu. Jest ławką i przystankiem. I chyba jednak wciąż bardziej częścią czegoś niż czymś samym w sobie. Tak naprawdę jednak czym to nie wiem. PS. Architektura jest dziedziną techniki, a jednocześnie sztuki, która zajmuje się projektowaniem budynków i budowli. Dzieło architektury powinno odpowiadać zamierzonej funkcji, celowości technicznej oraz wymaganiom ekonomicznym i estetycznym. Projektowanie architektoniczne wymaga korzystania z osiągnięć innych dyscyplin, m.in. budownictwa, urbanistyki, statyki, socjologii, psychologii, nauk ekonomicznych. W ciągu wieków zmieniały się zarówno zakres obowiązków i koniecznej wiedzy architekta, jak i samo pojmowanie architektury.. (źródło: http://www.wikipedia.pl) Justyna Borucka (Gdańsk) Czym jest architektura? Architektur ist gefrorene Musik – Architektura jest zamrożoną muzyką . Kiedy zapytać współczesnych architektów czy widzą związek pomiędzy architekturą i muzyką? Czy muzyka, obraz stanowią podstawę ich projektu i czy są elementem łączącym w projekcie, pomocne w procesie twórczym? Wielu zaprzeczy takim relacjom. Ale jest też wielu, którzy mocno podkreślają te związki. Daniel Liebeskind mówi, iż muzyka jest podstawą, fundamentem jego profesji .: Podczas moich rozważań nad istotą architektury nie zadawałam sobie takich pytań, aż do czasu kiedy spotkałam się z nietypowym opisem architektury Brazylii Oscara Niemayera. W biograficznym filmie o tym znamienitym architekcie pośród wielu osób opisujących jego projekty znalazł się muzyk Gilberto Gil, który rozpoczął swój komentarz w zupełnie nieoczekiwany sposób – poprzez muzykę. Nakreślił w powietrzu zarysy budowli dopełniając obrazu własną kompozycją – dźwiękiem. Ten odmienny sposób wyrazu zainspirował mnie i mocno zdeterminował spojrzenie na współczesną architekturę. Stad też wziął się początek moich rozważań na temat architektury powiązanej z muzyką. Zaczęłam dociekać czy jest możliwym użycie architektury do opisu takiego niewidocznego objawienia, jak mówił Herder o muzyce, a nie tylko opisu architektury poprzez muzykę. To był początek moich rozważań. Nadal szukam odpowiedzi na pytania: na ile muzyka może stanowić inspiracje dla architektury i tym samym, być wyznacznikiem do projektowania? czy i w jakim stopniu muzyka istnieje w architekturze? Architektura zamrożonej muzyki, jak mówił Johan W. Goethe, to stan, w którym architektura jest muzyką, która przeszła do stanu bezruchu. Słowa te opisują zjawisko w równym stopniu osobliwe co fascynujące – związek pomiędzy architekturą i muzyką, styk na pozór odległych sztuk. Poszukiwania w obrębie tych relacji czynić można z punktu widzenia teorii i praktyki. Architektura zarówno jak i muzyka opierają się na proporcjach, obie posiadają szczególną relację z matematyką. Przestrzeń można kreować poprzez wybrane, szczególne dźwięki i jednocześnie powiedzieć można, że dźwięk ma swoją własną architekturę – głębokość, wysokość, dynamikę, aż wreszcie strukturę, budowę. W moim projekcie dyplomowym rozpoczęłam odkrywanie relacji i związków pomiędzy muzyką i architekturą i tę szczególnego rodzaju estetykę łączącą obie dziedziny. Projekt Domu Muzyki odzwierciedlał idee myślenia wielowątkowego i wielopłaszczyznowego. Głównym zadaniem było przetransponowanie utworu muzycznego na relacje przestrzenne - na architekturę. Podstawę projektu stanowił samodzielnie wykonywany utwór gitarowy. Poznany bezpośrednio w warstwie muzycznej, tym bardziej dawał głębsze rozpoznanie relacji pomiędzy muzyką a architekturą.. Ten eksperyment zapoczątkował dalsze poszukiwania, zgłębienie i wykorzystanie teorii stojących u podstaw integracji sztuk do projektowania przestrzeni na bazie muzyki oraz doświadczania dźwiękowego charakteru przestrzeni. Istnieje wiele przykładów dzieł wielkich mistrzów architektury, w których „słychać” muzykę, oraz kompozycji muzycznych, w których „konstrukcja” odgrywa zasadniczą rolę. Takie poszerzenie bogatej już dziedziny jaką jest architektura możliwe będzie jeśli skłonimy się nad analizą i usystematyzowaniem owych związków. Możliwości współczesnej architektury pozwalają kształtować przestrzeń w sposób bardzo swobodny. Przeobraża to architekturę w sztukę niezmiernie elastyczną, w której możliwe jest przekształcenie jej w muzykę sfery widzialnej, materialnej. Istnieją już środki i narzędzia, którymi możemy się posłużyć, by taką konwergencję osiągnąć. Budować muzykę, słyszeć architekturę. - to nowa perspektywa spojrzenia na architekturę i jej relacje z otoczeniem jako profesjonalisty, osoby zainteresowanej problemami współczesnej architektury, a także obserwatora i uczestnika, użytkownika przestrzeni, osoby która odnajduje siebie w projekcie. Architekturę widzę jako sztukę, ale nie dla niej samej. Jest to sztuka służebna i użyteczna, dziedzina pełna zadań, której znaczenie jednak rysuje się również z jej nieużytkowego charakteru. Wspomniana wyżej metafora ilustruje skrzyżowanie tych dwóch różnych podejść: budowanie muzyki powinno stanowić motto dla architektów podczas gdy słyszeć muzykę jest uniwersalnym credo dla nas wszystkich - profesjonalistów bądź nie. W słowach wielkiego myśliciela kryje się więc pewien paradoks, bo architektura nie jest ani skostniałą, ani sztywną, ani zamrożoną, ani też martwą. Może być żywym tworem i to od nas w dużej mierze zależy czy ją ożywimy. Wyróżnienia portalu www.architekci.pl Karolina Wężyk (Białystok) „Czym jest architektura” Czym jest architektura? Sztuka? Szczytem ludzkiej kreatywności? Czy jest czymś więcej niż wielowymiarowym, pełnym kolorów światem miast ?Architektury nie da się określić jednym słowem. Ktoś może powiedzieć” Widzisz ten kościół gotycki? To właśnie jest architektura”. Nie każdy zdaje sobie jednak sprawę, że w tym słowie kryje się znacznie więcej niż tylko bryła budynku. Architektura to teatr życia, którego bohaterami jesteśmy my sami. Jest żywa i trwała, ponieważ tworzy niezbędna dla nas przestrzeń, w której mieszkamy, śpimy, jemy, bawimy się. Służy określonym celom, dlatego ma przewagę nad innymi sztukami. Jest niezbędnym wyrazem potrzeb społecznych. Proces tworzenia wszelkich budowli, począwszy od domów mieszkalnych i fabryk, a skończywszy na mostach, świątyniach i teatrach, zaczyna się właśnie od społecznego zapotrzebowania na nie. Architektura głęboko tkwi w rzeczywistości. Człowiek styka się z nią każdego dnia. Sąsiadujące ze sobą budynki mieszkalne, użyteczności publicznej, barokowe kościoły oraz współczesne biurowce tworzą jeden organizm. Jest najbardziej publiczna ze wszystkich sztuk. Stoi przed nią ciężkie zadanie: w przeciwieństwie do malarstwa czy rzeźby jest wystawiona na pokaz nie tylko przed grupka ekscentrycznych artystów w galerii sztuki, ale poddana jest ocenie każdego przechodnia. Poza tym architektura nie jest tylko skromnym rzemiosłem o wąsko zakreślonych granicach, ale sztuką różnorodną, przejmującą wiele elementów z innych dziedzin. Łączy w sobie rzeźbę dzięki masie i formie, natomiast z malarstwa czerpie kolor i detal. Stale jej towarzyszy poszukiwanie piękna, fantazji, tajemnic ruchu w przestrzeni. Architekt śledzi grę brył w świetle, sprawdza rozmiary skali i proporcji. Wykorzystuje najnowsze technologie. Ktoś nawet kiedyś powiedział, że jest zamrożona muzyka, o czym możemy się przekonać patrząc np. na Narodowe Centrum Tańca w Patin czy atelier Loegler w Łodzi. Możemy ja nazwać także aktem wiary w przyszłość. Długotrwałym i żywym świadectwem naszej cywilizacji, która zastana nasi potomkowie. Jest czymś, czym dzielimy się z innymi. Nie jest tylko „piękną bryła”, ale spojrzeniem na świat danego okresu. Pozwala odebrać przesłanie odpowiedniej formy o określonym rytmie i harmonii. Ktoś powiedział, że nie ma takich wizji w umysłach filozofów, które nie zagościłyby w królestwie architektury. To właśnie z badan nad architektura można dowiedzieć się więcej o przeszłości niż z jakiegokolwiek innego źródła. Bo jest ona jak książka napisana przez kolejne pokolenia. Z postawionych w Gizie piramid egipskich, czy z rzymskiego Koloseum możemy „wyczytać” dzieje starożytnych kultur. Całe cywilizacje są zapamiętywane dzięki budynkom, tak jak np. Teotihuacan w Meksyku. Architektura to forma sztuki oparta na słowach, ideach i koncepcjach, która wyłoniła się około 9 tysięcy lat temu w efekcie powstania pierwszych nieśmiałych domów i budowli sakralnych. Jak to określił niemiecki architekt Mies van der Rohe- „Istnieje od kiedy w końcu dobrze położono obok siebie dwie cegły”. Nie zapominajmy, że architektura to przede wszystkim odzwierciedlenie myśli i emocji autora. Przejaw wszelkiej ekspresji, powstałej pod wpływem doznanych bodźców. Bowiem w każdym dziele architekt stara się oddać fragment swej duszy, obnażyć cześć siebie, wyrzucić z siebie zasób uczuć. Tknąć magią bryłę budynku. Adela Antoniewicz ( Łódź) Czym jest architektura ? Odpowiednie dać rzeczy słowo … - raczej odpowiednią dać rzeczy formę! W architekturze liczy się przecież forma, jaka jest nadawana przestrzeni przez kreujących ją ludzi. Bo architektura to coś namacalnego, coś co nas otacza, co możemy zobaczyć, dotknąć, poczuć. Forma ale wcześniej słowo nadające jej kształt, lecz na początku musi być zawsze myśl. Myśl tląca się w umyśle projektanta. Myśl, która zaiskrzy podsycana natchnieniem, wiedzą i talentem. Myśl, dzięki której zostanie sformułowane słowo, szkic, rysunek, projekt a potem przelany na papier, kalkę czy ekran komputera. Wreszcie myśl, która zaistnieje w przestrzeni jako namacalny produkt ludzkiego umysłu i ciężkiej pracy – myśl przekształcona, przetworzona, zamieniona w architekturę. A czymże jest ta architektura? Powinno się rzec – jest sztuką z odrobiną inżynierskiej precyzji. Architektura jest sztuką codzienności! Architektura jest codziennością każdego z nas, niezależnie czy architekta czy zwykłego zjadacza chleba. Bo architektura to nie tylko cztery ściany, w których mieszkamy, nie tylko mijane budynki w drodze do pracy – architektura, choć nie zawsze zdajemy sobie z tego sprawę, to wszystko co nas otacza. To przestrzeń, którą widzimy i tworzymy wokół siebie. Również sam człowiek jest doskonałym dziełem architektonicznym, formą o doskonałych proporcjach. Jest zrealizowanym projektem powielanym w niezliczonych egzemplarzach wypełniających istniejącą przestrzeń. Można stwierdzić, ze wszystko jest architekturą, lub choćby elementem, który ją tworzy. Każdy detal, każdy element naszego życia począwszy od otwieracza do puszek, przez krzesło, sofę, mieszkanie, a skończywszy na domu, budynku, mieście, wszystko tworzy architekturę. Architektura to tez krajobraz, kształtowany przez specjalnie wykwalifikowanych ludzi, ale i przez największego z architektów – naturę. Czy można rzec, że architektura to życie? Choć nie wiem czy takie życie jak polska architektura jest wymarzonym przez mieszkańców naszego kraju. Życie nie poukładane, chaotyczne, porozwalane i niestety , co tu dużo mówić brudne. Bo architektura to nie tylko budynek, który został zaprojektowany, wybudowany i zagospodarowany – to też jego otoczenie, jego odpowiednie miejsce w przestrzeni i urbanistyce miasta. A o owe otoczenie należy dbać! Bo choć w Polsce istnieje wiele ładnych, cennych i godnych uwagi budowli to niestety zazwyczaj zniechęcają one swoim zaniedbanym wyglądem, swoim zaśmieconym otoczeniem i chaotycznym zagospodarowaniem przestrzeni wokół. Przecież „diabeł tkwi w szczegółach”. Dla architekta detal powinien być najważniejszą cząstką tworzącą całość dzieła. Dla laika natomiast, choć on może nawet tego nie zauważa, odpowiednio dobrane i wykonane detale kształtują w nim poczucie estetyki. Estetyki, której jeszcze w naszym społeczeństwie niestety brakuje. Brak jest nie tylko poczucia piękna, ale i potrzeby piękna. Nie piękna pustego, zaściankowego, ale piękna wysmakowanego i kunsztownego. Jak je odnaleźć? Jak zastosować w naszej codzienności, w naszej architekturze? Inwestorzy, miasta, gminy powinny otrząsnąć się z letargu, podjąć wyzwanie i nie bać się nowatorskich propozycji architektów. Lecz muszą brać pod uwagę całość założenia nie tylko w stopniu lokalnym danego budynku, placu czy ulicy, ale w obszarze całego miasta, jego urbanistyki i przynależności do danej tradycji i regionu. Bo choć architektura powinna iść z duchem czasu, wykorzystywać nowoczesne technologie i nowatorskie rozwiązania, tworzący ją nie powinni zapominać o tradycji i historii miejsca. Natomiast ich obowiązkiem podczas procesu kreowania przestrzeni jest nieustanna myśl o ludziach, którzy będą dana architekturę zasiedlać, którzy będą w niej funkcjonować, którzy po prostu będą w niej żyć. Na nieszczęście niektórzy architekci pochłonięci pasją, żądzą sławy, brakiem kompetencji lub doświadczenia zapominają o tej fundamentalnej zasadzie spójności piękna z funkcjonalnością. Nie szanują otoczenia, nie zauważają kontekstu, gardzą przestrzenią otaczającą ich „przepiękne dzieło”. Przetwarzają przestrzeń, którą tworzą, mielą ją wciskając w coraz dziwniejsze dziwolągi zwane dalej budynkami, osiedlami, dzielnicami, miastami. Takim zachowaniem zaśmiecają przestrzeń, bo brak spójności w architekturze powoduje jej dysharmonię. Istnieje cos takiego jak zanieczyszczenie architektury – nie mówię tu o dosłownym zaśmieceniu, zabrudzeniu i ogólnym bałaganie panującym na ulicach naszych miast. Choć okrutny rozgardiasz, wytapetowane reklamami wnętrza urbanistyczne, sypiące się kamienice, nie malowane od lat budynki z poobdzierana farba, odpadającym tynkiem i wulgarnymi bazgrołami na murach nie sprzyjają pozytywnemu odbiorowi choćby najwybitniejszego dzieła architektonicznego. Lecz nie tylko śmieci przed budynkiem czy odrażające napisy namalowane resztkami spray’u na jego ścianach zanieczyszczają architekturę. W większym stopniu przyczyniają się do tego niezliczone i jakże niepotrzebne armie detali, mieszanki nie zawsze pasujących do siebie stylów architektonicznych czy suma wszystkich znanych projektantowi materiałów wykończeniowych. Owy nadmiar stwarza nieład i brak poczucia konsekwencji w działaniach projektanta. Niektórzy architekci nie powinni umieszczać wszystkich swoich pomysłów w jednym projekcie. Powinni dać sobie szansę i uwierzyć w to, ze budynek, który obecnie projektują nie jest ich ostatnim projektem, ze będą mieli jeszcze okazje pokazać co potrafią w kolejnych realizacjach. Nadmiar nie jest dobry i nie zawsze wychodzi na zdrowie i tak już zobojętniałemu odbiorcy. Tak! Bo nasze społeczeństwo należy uwrażliwiać na przestrzeń. Należy nauczyć je sposobu jej odbierania, walki o odpowiednie jej zaaranżowanie oraz dbania o nią od najmłodszych lat. Każda inna sztuka – malarstwo, rzeźba, film czy teatr wymagają od jej odbiorcy pewnego wysiłku. Aby ją poznać należy pójść do muzeum czy galerii, poznać repertuar kina czy teatru i oczywiście trzeba kupić bilet. Architektura nie należy do „sztuk wymagających” . architektura jest sztuką powszechnie dostępną i znajdującą się dosłownie wszędzie. Można rzec, że architektura jest sztuką obowiązkową, od której nie można się uwolnić. Jest niestety też sztuką nie do końca zauważaną, a co gorsza niezrozumianą przez jej odbiorców. Aby zwykły szary obywatel dostrzegł i nie pozostawał obojętny na otaczającą go architekturę, należy go uwrażliwić po pierwsze na przestrzeń jaka go otacza, a po drugie i najważniejsze na jej jakość. Powinno się promować dobrą architekturę i to nie tylko w środowiskach fachowców i profesjonalistów, nie tylko na uczelniach artystycznych, nie tylko wśród studentów – przyszłych architektów. Należy wyjść z nią do ludzi. Do ludzie zwykłych, do ludzi, którzy z pozoru nie mają z architekturą nic wspólnego ( jakże mylne pojęcie), do ludzi zasługujących na poznanie dobrej architektury za progiem własnego domu, aby nie musieli wyjeżdżać za granice, żeby doświadczyć tego „luksusu”. Promowanie i wcielanie w życie dobrej architektury może pomóc innym. Może przyczynić się do lepszego wykorzystania ludzkich potencjałów czy talentów, do większej kreatywności. Bo przecież pracownik dobrze zaprojektowanej fabryki, pełnej dobrych, funkcjonalnych rozwiązań, które ułatwiają mu pracę będzie pracownikiem bardziej wydajnym. Urzędnik siedzący we wnętrzu zaprojektowanym ze Samkiem będzie urzędnikiem uśmiechniętym, dzieci biegające po odpowiednio przemyślanych wnętrzach urbanistycznych będą dziećmi bezpiecznymi i zadowolonymi, a w przyszłości być może tworzącymi podobne przestrzenie na wzór tych poznanych w dzieciństwie. Może brzmi to nazbyt optymistycznie w zderzeniu z naszą codzienną rzeczywistością. Z rzeczywistością projektanta obwarowanego przepisami, restrykcjami i decyzjami. Przyznaję – bardzo potrzebnymi, wręcz niezbędnymi – tylko niestety nie zawsze mądrymi, profesjonalnymi i odpowiednimi. Z codziennością architekta pełną dylematów i wyborów między swoim „ja” architektonicznym, między prawem budowlanym a żądaniami inwestora. Rzeczywistością człowieka, który musi uzyskać kompromis swojej wizji artystycznej z ograniczeniami finansowymi, powierzchniowymi czy technologicznymi. Niestety nie zawsze owy kompromis jest dobrym wyjściem z sytuacji. Uleganie presji inwestora, który nie jest zainteresowany kreowaną architekturą tylko zyskiem ze sprzedaży jak największej ilości przestrzeni użytkowej – nie może wyjść na dobre powstającej przestrzeni. Lekceważenie przez inwestora decyzji wydawanych na przykład przez konserwatora zabytków czy sprytne i umyślne omijanie przepisów prawa budowlanego, nie powinno mieć miejsca i musi być związane z ponoszeniem ogromnych konsekwencji. Niestety nie zawsze tak jest, a najbardziej traci na tym sama architektura. Bo przecież odpowiednio poprowadzony rozwój miasta z przemyślanymi rozwiązaniami i działaniami urbanistycznymi, przyprawiony dobrą architekturą jest doskonałym podłożem dla przyszłych inwestycji. Dobre ukształtowanie przestrzeni, dobra komunikacja połączona odpowiednią organizacją funkcji publicznych ułatwia rozwój miasta, przyciąga nowych inwestorów, przyczynia się do powstawania nowej architektury i pomaga w codziennym życiu jego mieszkańców. Mieszkańcy miasta posiadającego dobrą i ciekawą architekturę mogą wykorzystać ją do jego promocji. Dzięki oryginalnym budynkom wiele aglomeracji, miast i miasteczek promuje swoje walory i przyciąga turystów. Dzięki rozsławionym budowlą owe miejsca rozwijają się. Istnieje wiele przykładów gdzie architektura stała się kołem napędowym rozwoju miejsca w którym została zaprojektowana. Ale bywa również i to może o wiele częściej, ze nowe realizacje są wyznacznikiem rozwoju danego obszaru, jego rozkwitu i wzrostu zapotrzebowania na nową zabudowę. Tak, więc architektura, - mimo, ze dla wielu jest to jeszcze abstrakcją – zajmuje bardzo ważne, wręcz niezastąpione miejsce w życiu człowieka. Kreując architekturę wyznaczamy niejako kierunek rozwoju ludzkości. Architektura musi podlegać, współistnieć i kształtować wszystkie aspekty ludzkiego życia. Musi współgrać ze wszystkim jego przejawami. Jest nieodzowną jego częścią, prze co staje się doskonałym narzędziem do jego wspomagania, ułatwiania i ulepszania. Architektura jest kluczem do ludzkiego życia, a kluczem architektury jest człowiek wystarczy tylko … odpowiednie dać rzeczy słowo. Agnieszka Szeffel ( Gdynia) ODDECH INNEGO W powieści Antonio Tabucchi’ego złożony śmiertelną chorobą Tristano opowiada pisarzowi historię swojego życia. W otoczonej winnicami toskańskiej willi opiekuje się nim dawna nauczycielka niemieckiego, którą nazywa po prostu Frau. Frau to postać zbudowana z cienia. Stara kobieta, oszczędna w słowach, nieraz złośliwa, a jednak na swój sposób kochająca. Frau jest strażniczką pewnego rytuału. Każdej niedzieli kwadrans przed piątą po południu podaje gorącą czekoladę i czyta Tristanowi wiersz. Tristano ze wzruszeniem opowiada, że robiła to nawet wtedy, gdy był daleko lub w niebezpieczeństwie – “co niedziela za kwadrans piąta wchodziła do salonu, wyobrażała sobie, że nalewa czekoladę do filiżanek i mówiła do siebie po niemiecku: paniczu, pora na wiersz” (Antonio Tabucchi, “Tristano umiera”, Warszawa 2005). Ów subtelny ceremoniał powtarzała niezmiennie przez ponad siedemdziesiąt lat. Ile niedziel przypada na tak długi okres czasu? – zastanawia się Tristano – na oko kilka tysięcy. Jednak wiersz na niedzielę okazał się jedynym stabilnym miejscem w pulsującej magmie jego życia. Na ulicy Minogi w słońcu grzały się dwa czarne koty, a stojący obok kościół św. Jana jak zwykle kruszył się i pochylał. W niedzielne popołudnia ten zaułek Gdańska przypomina prowincjonalne miasteczko na rubieży. Tuż obok zapchanego ludźmi Długiego Targu i Mariackiej drzemią ocienione zielenią podwórka, między nimi stary kościół. Pozbawiony ornamentu, obrany z chrześcijańskiej w duchu łagodności, wydaje się esencją architektonicznej potęgi średniowiecza. W kościele na kilka czerwcowych dni zainstalowano wideo-fresk Dominika Lejmana. Ożywienie monumentalnej, nieruchomej bryły dokonane zostało bardzo delikatnie, prawie niedostrzegalnie. W naturalnym świetle dnia na czterech sklepieniach nawy głównej wyświetlano zarejestrowane wcześniej wizerunki tychże sklepień, które zbliżały się i oddalały od obserwatora w różnym tempie i z różną głębią. Obraz elektroniczny nie wydawał się w tym zabytkowym wnętrzu czymś obcym, nie niósł za sobą żadnego radykalizmu, tak charakterystycznego dla epoki nowoczesności, wręcz przeciwnie – wtopił się w stare, eksponując jego ponadczasowy charakter. Zmiana narzędzia, którym artysta „namalował” fresk, nie wywołała rewolucji. Ta niezwykła gra z czasem na przekór hierarchiom dzisiejszego świata podkreślała wagę przestrzeni. Kiedy to zobaczyłam, pomyślałam, że oto Frau przeczytała Tristanowi wiersz i okruchy tej poezji uniosły się i dotknęły świętojańskiego sklepienia. Życie jest oddechem, chłopcze – powiedziała Frau, a rozdrapane tu i tam sklepienie wciągnęło w płuca pachnące wciąż kadzidłem powietrze. Cegły, z których zostało zbudowane, uległy swoistej dematerializacji, odkąd unosiły się i opadały w rytm oddechu katedry, zaczęły przypominać poplamioną, elastyczną błonę, naciągniętą na średniowieczne łęki. „Oddychająca katedra” – taki tytuł artysta nadał swojej pracy. Kilka osób leżało na wznak na kościelnych ławkach, patrząc w górę. Próbowaliśmy oddychać razem z nią. “Architektura jest elitarna” - z tym hasłem wyjętym ze słownika „S,M,L,XL” Koolhaasa zgodziłby się z pewnością Peter Eisenman, który na t-shirtach reklamujących jego wystawę w wiedeńskim muzeum MAK napisał: „I’m not difficult, architecture is”. Konceptualność współczesnej architektury skłania do namysłu, domaga się zrozumienia, nawet jeżeli język, którym się posługuje, nie jest językiem słów, a geometrii. Oczywistym wydaje się fakt, że dla sztuk wizualnych staje się ona czymś więcej niż ekran, wyświetlający informacje. Zdawałoby się sztywna, powolna i niedzisiejsza, posiada potencjał wart wykorzystania. Inaczej myślimy dziś o architekturze. Spektakularność wielu współczesnych budynków dowodzi tego, że współczesna architektura wyszła poza swoje dotychczasowe, łatwo definiowalne granice. Jak chce Kurt Forster, architekci dzisiaj nie są już jedynie projektantami, a „agentami kulturyzacji, pionierami wzniecającymi nowe idee i sprawiającymi, że z jednego sposobu życia przechodzi się w drugi” (“Powtórne spojrzenie” - rozmowa z Kurtem W. Forsterem, Architektura & Biznes, nr 5/2005). Architektura zyskała zdolność pisania sobą swoich własnych historii. Patrzymy na nią jak na tekst, a ten posiada kształt, który nie jest ani prawdziwy, ani fałszywy, jest Austinowskim performatywem, poszukującym dla swojego istnienia innych niż funkcjonalne powodów. Z tego punktu widzenia architektura zbliża się do sztuki. Architektura jest sztuczna, jest konstrukcją intelektualną. Mówiąc o jej sztuczności, mam na myśli ów >teatr architektury<, gdzie najważniejszą rolę pełni kurtyna - świadomość tego, że oto znajdujemy się wewnątrz abstrakcyjnego świata, w środku porządku, który nie jest nasz, który trzeba zrozumieć, bo nie jest (nam) dany naturalnie. W dodatku nie jest neutralny. A najczęściej jest to porządek ukryty. Wyróżnienia specjalne Zygmunt Durkiewicz ( Zielona Góra) Odpowiednie dać rzeczy słowo Prolog Według Słownika języka polskiego PWN: architektura – to „sztuka kształtowania przestrzeni, wyrażająca się w projektowaniu, wznoszeniu i artystycznym kształtowaniu wszelkiego rodzaju budowli”, a architekt – to „inżynier, specjalista w dziedzinie projektowania i wznoszenia budowli odznaczających się wartościami użytkowymi i artystycznymi”. Architekturę zalicza się do sztuk pięknych, czego nie można powiedzieć o sztuce wojennej. – Właściwe znaczenie słów: architektura, architekt – ma odcień dodatni, kojarzą się z tworzeniem i utrzymaniem dorobku trójwymiarowej kultury materialnej, w skali pojedynczego obiektu i urbanistycznej. Monolog Zaczyna się od Wielkiego Językoznawcy – Stalin był przecież obok Roosvelta i Churchilla jednym z architektów powojennego ładu w Europie. * ) Później Reagan wcale nie musiał się zabrać do demontażu komunizmu w odległej Europie. Ameryka przeżywała boom gospodarczy i to już wystarczało, żeby prezydent przeszedł do historii jako architekt tego cudu. – Jegor Gajda, architekt rosyjskich refom gospodarczych, napisał kiedyś, ze w społeczeństwie, które przekracza próg 3 tys. Dolarów PKB na głowę mieszkańca, gwałtowanie rośnie zapotrzebowanie na wolność polityczną. – „ Nieważne, czy kot jest biały, czy czarny, byleby łowił myszy” – na tej diabelsko pragmatycznej zasadzie oparł swą politykę reform gospodarczych i otwarcia na świat jej architekt, patriarcha Deng Xiaoping. A co Prof. Gramoz Paszko, ekonomista bliski rządzącym socjalistom, jeden z architektów albańskich reform, ( …) ? Tymczasem u nas : O „nowej targowicy” mówili w 1989 r. wrogowie Okrągłego Stołu, choć przecież za plecami architektów tego historycznego kompromisu nie stały rosyjskie bagnety. – Inna już sytuacja Polski jako sąsiada i architektura stosunków politycznych w Europie. – W momencie powołania rządu Mazowieckiego, prezydentem jest gen. Jaruzelski, architekt stanu wojennego. – Adam Michnik zafascynowany ogromem bezkrwawej przemiany jaka dokonała się w Polsce na przełomie lat 80 i 90. , pełen podejrzeń wobec polskiej prawicy, stanowczo zbyt łatwo wystawiał świadectwa moralności architektom stanu wojennego i fraternizował się z niektórymi. A u sąsiada: - Helmut Kohl stracił swą nieposzlakowana opinię. Dla architekta zjednoczenia Niemiec musiał to być straszliwy cios. A w Ameryce: Od końca II wojny światowej amerykańska architektura duchowa opiera się na niemal mitycznych instytucjach bezpieczeństwa, z których największe znaczenie mają FBI i kościół katolicki. – Rozczarowani rewolucją kulturalną lat 60. i 70. najpierw dołączyli do obozu Reagana, a dziś – podzielając wizje Samuela Huntingtona o nieuniknionym starciu zachodu i Orientu – są architektami „doktryny Busha”. – Działania te są jak najbardziej na rękę architektom „nowego wspaniałego świata”, którzy traktują człowieka jako przedmiot swoich działań. – W jednej z najzabawniejszych sekwencji Paul Wolfowitz, jeden z architektów inwazji na Irak, spluwa na grzebień, zanim przeczesze resztkę włosów, (…). – (…), świat islamski jeszcze barskiej znienawidził USA – to architekci wojny będą mieli za co odpowiadać. (…) tylko kontrola nad rządem państwa o wielkim potencjale ekonomicznym i militarnym daje realnie możliwość ustanowienia światowego rządu, którego jednym z głównych architektów jest amerykański bankier żydowskiego pochodzenia David Rockefeller. – To nie może się podobać architektom świata, którzy byli przekonani, ze trwale przetrącili moralny kręgosłup Ameryki. Powróćmy na nasze podwórko: Architekci polityki pieniężnej też tęgo nabroili. – Do Kamińskiego o pomoc i radę zwrócił się w którymś momencie Andrew Fastom, szef finansów Ekronu i główny architekt gigantycznych malwersacji. Po za tym – Trudno zachwycać się politykiem, który tak konsekwentnie robi ludziom wodę z mózgu. Wdzięk, przebojowość i talent do wymyślania bon motów to za mało jak na architekta polityki gospodarczej dużego europejskiego kraju. A w kwestii lustracji: Jeżeli konfidentami tajnych służb PRL wcale nie okażą się architekci i admiratorzy grubej kreski, znani uczeni czy popularni aktorzy i pisarze, to trzeba przyjąć za dobrą monetę szlachetną i idealistyczna argumentację przeciwników otwarcia archiwów. I jeszcze z kart historii – tej mrocznej: - taki Klement nazywał się naprawdę Adolf Reichmann i był jednym z głównych architektów programowej zagłady Żydów w Trzeciej Rzeszy, (…) - Katyń – Trzeba oddać sprawiedliwość architektom tej zbrodni, ze działanie to solidnie, z talentem przygotowali, wykorzystując aparat państwowych Związku Radzieckiego. Epilog Architekt, czytając Monolog, mógłby posłużyć się słowami Jana Kochanowskiego w Trenach „ Pełno nas , a jakoby nikogo nie było; (…)” Monolog sygnalizuje problem natury semantycznej. – Są bowiem na świcie miliony autorów, twórców, kreatorów i sprawców, z przeróżnych dziedzin, ale architekci – tez autorzy, twórcy, w swojej dziedzinie – stanowią zaledwie ich cząstkę. – I to nie architekci dopuszczali się zbrodni, wprowadzali stan wojenny, szykowali inwazję na Irak i nie architekci „przetrącili moralny kręgosłup Ameryki”. – Słowa: „architekt” , „architektura” – n naszych oczach, stają się takimi słowami – wytrychami, o czym pisał swojej Karafce La Fontaine’a Melchior Wańkowicz. Poprzez odbieranie słowom ich właściwego znaczenia lub poprzez przesadna metaforę, może dojść do zmętnienia środowiska wymiany myśli, jakim SA media; stracimy pewność: c o jest c o i k t o jest k t o? Przekaz – apel do mediów – o „Odpowiednie dać rzeczy słowo” jest aktualny szczególnie teraz, kiedy w życiu publicznym odzyskana została swoboda wypowiedzi. -* Cytaty – kursywą, pochodzą z następujących źródeł: G. Wyborcza, Rzeczpospolita, Nasz Dziennik, Tygodnik Powszechny, Wprost. - Przypisy: w skrypcie autora. Katarzyna Kozaczka ( Bielsko- Biała) CZYM JEST ARCHITEKTURA? Architekt. Architektura jest naszym językiem. Wyrażamy nią wszystko – wszystkie nasze uczucia, marzenia i pragnienia. Architektura jest ich obudową. Architektura jest zwierciadłem, w którym odbijają się nasze umysły. Jest czymś, co kształtuje to, co nie ma kształtu. Architektura jest nami teraz i tym, co po nas pozostanie. Jest iluzją, a my jesteśmy mistrzami kłamstwa. Jesteśmy wyszkoleni by umieć zwodzić zmysły. Architektura jest zabawą. Architektura nie jest naszą własnością. Społeczeństwo. Architektura jest ich własnością. Jest światem zewnętrznym, który fascynuje, inspiruje, przeraża. Architektura jest obudową ich życia. Żyje dzięki uczuciom pojedynczego człowieka i architekta. Architektura jest kompromisem. Architektura jest uczuciem stabilności. Jest czymś, czego nie zauważają. Architektura jest dumą i niespełnionym marzeniem. Jest domem. Więzieniem. Pracą. Szkołą. Szpitalem. Hotelem. Restauracją. Bankiem. Biblioteką. Halą sportowa. ... Architektura. Jest dziedziną sztuki. Jest przecież milion sposobów na jej odbieranie. Ale kosztuje więcej niż obraz, więc Nie jest wolna I przynależ przynależy. Giniemy w kiczu, bo wciąż nie umiemy o niej rozmawiać. Uczmy się! Uczmy innych! Rozmawiajmy o uczuciach...

Podepnij swój artykuł

tagi

Przedszkole w Sułkowicach – budynek z widokiem od Macieja Franty i Łukasza Pióro
Przedszkole w Sułkowicach – budynek z widokiem od Macieja Franty i Łukasza Pióro

Przedszkole w Sułkowicach jest jedną z najnowszych realizacji architektonicznych duetu Maciej Frant ...

Webinarium Galeco: dachy płaskie w połączeniu z ukrytym systemem rynnowym
Webinarium Galeco: dachy płaskie w połączeniu z ukrytym systemem rynnowym

Zapraszamy na bezpłatne szkolenie dla architektów, studentów, wykonawców i wszystkich zainteresowany ...

Webinarium Geberit: Łazienka bez barier. Część 2
Webinarium Geberit: Łazienka bez barier. Część 2

Zapraszamy na bezpłatne szkolenie dla architektów, studentów, wykonawców i wszystkich zainteresowany ...

KOMENTARZE
Komentarze
Brak komentarzy
Zaloguj się, aby dodać komentarz

Nie przegap okazji!!!

zapisz się do naszego newslettera