Chcesz być na bieżąco? Zapisz się do naszego newslettera


Szaleństwo i metoda

 

Czas czytania: ~8 min


6cZB5MJpsSWZYPHIJjIec1ytrDXXWKaUPylaZA5kbxk7MOnAmqIyDl77sUff_5-warsztaty.jpg
Warsztaty OSSA organizuje Ogólnopolskie Stowarzyszenie Studentów Architektury. Edycja 2010 odbyła się w zdewastowanym budynku pofabrycznym przy ul. Sienkiewicza 65, należącym do Eternity Group, w dn. 16-23 października.

Uczestniczyło w nich około 100 studentów z różnych miast Polski oraz Białorusi. Utworzono 9 grup, z których każdy miał swojego prowadzącego. Rolę tutorów pełnili młodzi, ale znani już architekci. Byli wśród nich też teoretycy, nie tylko architektury. Tematem tegorocznych ogólnopolskich warsztatów architektonicznych była „Defragmentacja” symbolu miasta: ulicy Piotrkowskiej.

Uczestnicy OSSY mieli znaleźć pomysł na przywrócenie jej ciągłości. Grupy analizowały kilka wybranych miejsc. Organizatorzy warsztatów pozostawili uczestnikom pełną swobodę w wyborze środków wyrazu – dlatego powstały modele, prace multimedialne, filmy, a nawet happeningi czy … gry planszowe. Jak podkreśliła jedna z uczestniczek – te działania, możliwość swobodnego puszczenia wodzy wyobraźni, wyżycia się – nigdy nie są możliwe na uczelni. Tam, w szkole, prezentowane rozwiązania mają być spójne, logiczne, pragmatyczne, estetyczne. I oczywiście utrzymane w obowiązującej konwencji przedstawiania projektów architektonicznych czy urbanistycznych.

Ten właśnie proces rozwijania kreatywności, burzenia stereotypów, był najważniejszy dla uczestników warsztatów. Nauka metody pracy w grupie jest istotniejsza od końcowego efektu. Działalności twórczej studentów towarzyszyły wykłady niewiele starszych kolegów architektów – prowadzone czasami w niekonwencjonalny sposób, np. w pubach.
E9DBrM8lf65U4ldgyADIm84s90Qgt7AGI9KMePI5JzC6JzPp1qDDW4VQErXN_grupa-1relax.jpg
Kilka punktów na Piotrkowskiej

Pod opieką członków grupy Relax w składzie G. Tyrała, M. Grzymała i K. Stajniak powstała propozycja zagospodarowania Placu Wolności. Jest on okrągły i leży na skrzyżowaniu ulic przecinających się pod kątem prostym. Pośrodku placu znajduje się „wyspa” z pomnikiem Kościuszki, odcięta jezdnią i torami tramwajowymi. Z niej jest wejście do Muzeum Kanału „Dętka” gdzie można zwiedzić stary kanał wodociągowy. Propozycja uczestników warsztatów nosi nazwę „Dętka w górę!” i polega na wyniesieniu kształtu kanału powyżej placu w formie tworu elastycznego – posiadającego zdolność do zwiększania swojej objętości w zależności od potrzeb jego użytkowników. Proponowana funkcja – rekreacja, wystawy. Czerwone pasy zapalające się, gdy pieszy chce przekroczyć jezdnię ułatwiałyby znalezienie się w centralnej części. Zaś wilgotne i zaniedbane miejsca na placu powinny, zdaniem uczestników warsztatów, zostać zazielenione – w stylu Garden Guerilla.
6TuQTTflzOsExRPzOXMZjYk219OLx2GFBV7d0nXRMgjXiV4drvGHEF2WLV3D_grupa-3amoom.jpg
Innym placem zajęła się grupa pod kierunkiem pracowni „ MOOMOO” prowadzonej przez J. Majewskiego i Ł. Pastuszkę. Plac przed D.H. „Magda”, przy ul. Jaracza pełni tylko funkcje komunikacyjne, nie ma tam nawet gdzie usiąść. Jest tylko symboliczna ławeczka z brązu dla grupy łódzkich fabrykantów. Autorzy postanowili nawiązać do włókienniczej przeszłości Łodzi. Zorganizowali wśród okolicznych mieszkańców zbiórkę niepotrzebnych tkanin i tekstyliów. Potem z tych szmatek urządzili na bazie starych skrzynek po piwie wygodne siedziska. A z białych skrawków materiału ręcznie uszyli ekran, na którym wyświetlili różne pomysły na budynek „Magdy” i plac.

Pasaż Rubinsteina należał do zespołu działającego pod kierunkiem B. Haducha z krakowskiej grupy projektowej i badawczej „NArchitekTURA”. Grupa stwierdziła, że jest to dobra przestrzeń, nie wymagająca interwencji, i zajął się czymś tak niematerialnym jak... zapach. Różne wonie kojarzą się z określonymi miejscami – można stworzyć ich mapę, filmik ilustrujący funkcję zapachu w przestrzeni miejskiej i zestaw „perfum”, o takich nazwach jak Spalinoff, Kenzoo, Kacttrick, Drzewo no 5...
XwRLYxjqo3jPHZmDO84vAwnN5eXuyfRQfvQOPDch9vm9pTU5He9Z3bNF6iGp_grupa-4wolnik.JPG
Gry i zabawy

Grupa M. Adamczyka z pracowni „BudCud”wymyśliła grę planszową łączącą ślepy los, racjonalny podział oraz handel nieruchomościami. Gra toczyła się o typowe, łódzkie podwórko. Powinno się je włączyć w przestrzeń miejską m. in. poprzez utworzenie połączeń między podwórzami oraz wprowadzenie mieszanych funkcji.

M. Wolnik (pracownia „MW Architekci”) ze studentami zajęła się placem przy skrzyżowaniu ul. Piotrkowskiej i Zamenhofa. Grupa podzieliła się na dwa zespoły. Pierwszy – zwrócił uwagę przechodniów na istnienie (zastawiony jest samochodami oraz pawilonami) placu i wciągnął ich w zabawę, polegającą na układaniu nawierzchni z kolorowych fragmentów wykładzin dywanowych. Powstała dzięki temu idea przestrzeni, która w zależności od aktualnych potrzeb zmieniałaby swoje funkcje - mogłaby stać się ciągiem komunikacyjnym, parkingiem połączonym z obiektem handlowym, amfiteatrem, kinem letnim lub miejscem odpoczynku.

Drugi zespół wymyślił plac, który miałby się sam formować w oparciu o proste automatyzmy. W tym celu należałoby pokryć posadzkę membraną, wypełnioną cieczą, która zmieniałaby swoją konsystencję w zależności od obciążenia wg zasady im większa siła, tym mniejsza płynność. „Interaktywny plac” dopasowywałby swoją formę do ruchu użytkowników. W modelu rolę tej cieczy spełniła masa na bazie krochmalu, która pod naciskiem ugniatała się, a przestrzeń się odkształcała.
ezD26NCqlka93qTQvzUGsuERghrN4WPvDHzxbSz4eGvtHAWsLKPXGlaGWGWy_grupa-6ram.jpg
Architekci : M. Kwietowicz i W. Koteck zajęli się ze studentami terenem b. fabryki Ramischa przy Piotrkowskiej 138/140. Powstało tam spontanicznie łódzkie „Chinatown” - budki z chińskim jedzeniem. Grupa nie zaprezentowała projektu tego miejsca. Podjęła polemikę ze szkolnym traktowaniem projektu urbanistycznego, z założonymi a priori funkcjami.

Zespół zrobił makietę fragmentu ulicy i przeprowadził „zabawę z miastem”. Każdy uczestnik gry był właścicielem jednej kostki określonego koloru, symbolizującego jakąś funkcję : usługową, handlową, sakralną...i próbował ją rozmieścić na działce w najbardziej korzystnej dla siebie lokalizacji. Wymagało to od nich współpracy. Ostatnim etapem było zaproszenie do zabawy wszystkich uczestników warsztatów – i tu było już zupełne szaleństwo: każdy przypiął swoją funkcję dość losowo. Uczestnicy chcieli pokazać spontaniczny proces narastania miasta, mieszania się różnych funkcji, pozostający zupełnie poza kontrolą urbanistów. Kto za tym stał?
HRxUvXDnsT6iOIwvDYej3B5rrDT7nY13iiNL9GWsZJ6QjYSOZqJZ95jocriG_grupa-7-48.jpg
Teleportacja, wyspa, huśtawki

Najtrudniejsze zadanie projektowe przypadło studentom pracującym pod kierunkiem pracowni +48” : A. Filipek, K. Miklaszewski, K. Szparkowski i historyk sztuki M. Duda. Na skrzyżowaniu z Al. Mickiewicza / Piłsudskiego trójpasmowa arteria komunikacyjną wschód – zachód całkowicie rozerwała ulicę Piotrkowską dzieląc ją na dwie wyraźnie różne części.

Alternatywą mogłoby być wprowadzenie jezdni i tramwajów arterii na poziom -1. Tak np. w Sopocie zrobiono z Monciakiem. Ale wtedy do przystanków trzeba schodzić w dół. Studenci zaproponowali coś innego - rozbicie arterii na osobne pasy ruchu, rozszerzenie jej, utworzenie „wysp” w głównym jej nurcie. Wytworzyli sekwencję małych placyków, miejsca przyjazne pieszym, szerokie przystanki komunikacji miejskiej, drobne punkty handlowo - usługowe. Przejście dla pieszych – na poziomie terenu - ma być regulowane światłami. Dzięki temu przywrócona zostanie – w jakimś stopniu – ciągłość Piotrkowskiej. Ale kierowcy będą kląć. Komunikacja w Łodzi jest niewydolna i w tym miejscu powstają gigantyczne korki w godzinach szczytu. Takie rozwiązanie jeszcze bardziej spowalnia ruch samochodowy.
onLlkUER8XNYnUuQfoxtuaVzKgCoPkp4gi0vQWL8ZNSckcJAWBT2tf5egrKZ_grupa-8-awasil.JPG
A. Wasilkowska byłą opiekunką grupy zajmującej się tematem CPN – nieczynnej stacji benzynowej przy Piotrkowskiej 256. Happening otwarcia „Nowej Stacji Z” polegał na szeregu drobnych, często ironicznych, ingerencji. Na konstrukcji wiaty zawieszono dwie huśtawki, na opuszczonych murach wyznaczono tarcze do zabawy w rzucanie kamykami, wymurowano schodki prowadzące do wąskiej półki nad napisem na murze : „Zagrożenie! Nie wchodzić”, a pośrodku spalonego budynku, na którego ścianie pojawił się napis „Trwa ustalanie przyczyn pożaru”, zaplanowano zorganizować ognisko (akcję udaremniła Straż Miejska i organizatorzy festiwalu). Na chwilę udało się zamienić – niezupełnie legalnie – opuszczony, ale zapewne będący czyjąś własnością, pustostan w miejsce zabawy i... przygody intelektualnej. Może dzieci z niego skorzystają?
6zIyOPj1BboRzhECgrpVNCGseXIhv35SdFNx1CJ9g25rvyOgd6vDCUNDVfhO_grupa-9btam.JPG
Grupa związana z Tamizo Architects: A. Zdziechowska i M. Stolarski nie podjęła tematu Placu Reymonta. Uznała, że nie jest związane z problemem defragmentacji. Przeanalizowała za to całą ulicę, i zaobserwowała, że ludzie – w dużej części – zmierzają do konkretnych punktów, albo poruszają się pomiędzy nimi. Żeby to ułatwić – studenci zaproponowali „przyrząd do teleportacji” - i zbudowali „Teleportex” ze starych drzwi wraz z ościeżami. Następnie chodzili z nim po mieście, usiłując nakłonić przechodniów do odbycia niecodziennej podróży... ale nie spotkali się z entuzjastycznym przyjęciem. Była przy tym niezła zabawa.

Ewa Gwóźdź

Portal Sztuka-Architektury był patronem medialnym tej imprezy

Podepnij swój artykuł

tagi

Przedszkole w Lądku-Zdroju
Przedszkole w Lądku-Zdroju

Przedszkole w Lądku-Zdroju powstało dla 180 dzieci. Miało pomieścić – poza salami dla kilkulatków – ...

Webinarium: VELUX Archi-Vizje: Światło w architekturze 21.06.2018
Webinarium: VELUX Archi-Vizje: Światło w architekturze 21.06.2018

Zapraszamy 21 czerwca 2018 na bezpłatne szkolenie dla architektów, którego tematem będzie: „VELUX Ar ...

Mundial 2018 – gdzie grają piłkarze
Mundial 2018 – gdzie grają piłkarze

Mundial 2018 wzbudza sporo kontrowersji, krytykowana jest lokalizacja mistrzostw (choćby to, że Rosj ...

KOMENTARZE
Komentarze
Brak komentarzy
Zaloguj się, aby dodać komentarz

Nie przegap okazji!!!

zapisz się do naszego newslettera