Chcesz być na bieżąco? Zapisz się do naszego newslettera


Rewitalizacja po holendersku

 

Czas czytania: ~13 min


wyXSxACHiRlK6tIU9CQoYR8NlMfyAgTdk43Rb7kdekEONnqwyDPoxV1QVaJS_rew1-1.jpg
Gdzie przeszłość styka się z przyszłością rewitalizacja i rozszerzona rzeczywistość – miejskie strategie architektury XXI wieku – to pełny tytuł konferencji, która odbyła się 11 maja w Warszawie. Była ona wspólnym przedsięwzięciem Miesięcznika Architektura-Murator oraz Ambasady Królestwa Niderlandów w Polsce, a jej celem było zaprezentowanie różnych doświadczeń i poglądów na temat rewitalizacji miast w Polsce i Holandii.

Jak zauważył jeden z prelegentów, Przemo Łukasik z Medusa Group, Holendrzy w tej chwili koncentrują się na rewitalizacji budynków czy terenów, powstałych w latach 60. i 70. XX wieku, bo obszary powstałe wcześniej mają już zazwyczaj dobrze rozpoznane i proces ich rewitalizacji trwa od dawna. Budynki poprzemysłowe, dzielnice portowe, osiedla z XIX czy początku XX wieku – wiele z projektów rehabilitacji, modernizacji czy adaptacji do nowych celów takich terenów jest już zrealizowanych. Obecnie w Holandii trwa swoista moda na rewitalizację dużych osiedli mieszkaniowych – blokowisk z drugiej połowy XX wieku. Tym cenniejsze są więc spotkania, podczas których Holendrzy mogą podzielić się swoją wiedzą, a polscy architekci przytoczyć własne doświadczenia.

Podczas konferencji „Gdzie przeszłość styka się z przyszłością rewitalizacja i rozszerzona rzeczywistość – miejskie strategie architektury XXI wieku”, która odbyła się w oddanym nie tak dawno do użytku, bardzo przyjaznym Centrum Promocji Kultury Praga-Południe, opowieści o swoich zrealizowanych lub planowanych projektach snuli i architekci holenderscy, i polscy.
Nathalie de Vries, współzałożycielka słynnej, oryginalnej i odważnej pracowni MVRDV pokazała m.in. zbudowaną w latach 2002-6 Wioskę Diddenów, nadbudowę na zabytkowej kamienicy. Nadbudowie nadano formę trzech małych domków o spadzistych dachach i intensywnie błękitnych elewacjach (polscy słuchacze nie mogli się nadziwić, że konserwator zabytków, mający pod opieką o budynek, na którym powstała Wioska, i całą jej okolice, wyraził zgodę na tak „mało zabytkowy” projekt). W dzielnicy Nieuw Leyden, na poprzemysłowym terenie Lejdy MVRDV zaprojektowali tereny publiczne i siatkę ulic, natomiast każdy z domów przyszły użytkownik mógł zaprojektować sobie sam, według wytycznych, dotyczących wysokości czy zasięgu działki. Holendrzy – jak się okazało podczas konferencji – bardzo często i chętnie oddają część procesu projektowego w ręce przyszłych użytkowników. To, co dla nas wydaje się szokujące, tam doskonale się sprawdza.
Na dowód, że proces rewitalizacji można przeprowadzić, dysponując niewielkim budżetem, Nathalie de Vries pokazała dawne laboratorium fabryki musztardy w Dijon, przerobione na call-center i centrum kulturalne.

Niezwykły jest też koncept przemiany betonowych portowych silosów na luksusowe apartamentowce, jaki MVRDV zrealizowało w Kopenhadze. Jako że problemem było wybicie okien w solidnej konstrukcji silosów, szare, betonowe walce architekci „obwiesili” od zewnątrz balkonami, otaczającymi budowle na całym obwodzie, uzyskując doskonałe nasłonecznienie każdego mieszkania i piękne widoki. Jednocześnie szklane tarasy nadały potężnym konstrukcjom lekkości, tak że dziś trudno sobie przypomnieć ich pierwotną funkcję.
yPiIiG8XRiTHz5kLCq8bmgwyi6CJsdjwkY4b2vVRQbfQwBnjevO2Wje8n7hg_rew2-1.jpg
Oliver Thill z biura architektonicznego Atelier Kempe Thiil podkreślił, że we współczesnych miastach, które są coraz gęściej zaludnione, coraz w nich ciaśniej, rewitalizacja jest procesem koniecznym. Zarazem jej koszty są nierzadko wyższe niż nowych inwestycji, choćby dlatego, że stary budynek trudniej dostosować do najnowszych wymogów przeciwpożarowych czy związanych ze zużyciem energii. Architekt pokazał m.in. dokonaną niedawno rewitalizację osiedla Uithoorn, powstałego w latach 70. XX wieku, złożonego z ogromnych bloków-galeriowców. Przez kilka lat aż cztery razy podejmowane były próby modernizacji tego osiedla – dopiero piąta przyniosła efekt, choć też inny od zamierzonego. Na potrzeby konkursu Atelier Kempe Thiil przygotowało propozycję daleko idących zmian – przebicia się przez stropy (by uzyskać mieszkania dwupoziomowe) oraz zmian w rozkładzie i metrażu lokali; galerie miały się zamienić w tarasy, a teren wokół bloków – w przestrzeń publiczną.

Okazało się, że stan techniczny i technologia, w jakiej wybudowano bloki uniemożliwia realizację większości z tych pomysłów. W efekcie poprzestano na wymianie elewacji (żaden z lokatorów nie musiał się wyprowadzać – ściany w każdym z mieszkań wymieniano w jeden dzień!), powiększeniu okien i przebudowie galerii (a co za tym idzie poprawiono izolację termiczną i akustyczną budynków). Swój projekt Atelier Kempe Thiil nazwało „Drugą szansą modernizmu“ – Uithoorn rzeczywiście dostało „drugą szansę“, 1144 mieszkania w osiedlu zyskały na wartości i stały się bardziej przyjazne.

Bardzo odważną decyzję Atelier podjęło, rewitalizując XIX-wieczną wioskę Veenhuizen na potrzeby muzeum rzemiosła. Ceglane domki na terenie wioski przez dekady istnienia obrosły różnymi dobudówkami, stodołami, warsztatami rzemieślniczymi – architekci postanowili wszystkie te budowle usunąć, pozostawiając wyłącznie pierwotną, najstarszą zabudowę.
Bpe3qcMVCu4GdeK7EdqBf6r7TFvGajkUGm7CnL8hLEhI4SxyBjpX47I5euf0_rew4-1.jpg
Urbanista Huub Droogh, szef polskiego oddziału biura RDH Architekten Stedenbouwkundigen (w Polsce nosi nazwę RDH Architekci Urbaniści i mieści się w Poznaniu) podkreślał, że w procesach rewitalizacyjnych nie chodzi o wyremontowanie ładnego budynku – takie projekty zazwyczaj dotyczą bowiem dużych, zdegradowanych obszarów, na których konieczna jest poprawa jakości życia. Jednym z projektów, jakie w Polsce realizuje biuro RDH jest rewitalizacja blokowiska w Bydgoszczy na terenie największej w mieście dzielnicy, Fordonu. Urbanista najwięcej zastrzeżeń miał do wydolności polskiego prawa oraz działania urzędników – zaznaczył, że ich projekt nie miałby szans na realizację, gdyby nie zrozumienie i pomoc ze strony wiceprezydenta Bydgoszczy oraz Naczelnego Architekta Miasta. Przeprowadzono ponad 200 wywiadów z mieszkańcami osiedla, jego użytkownikami (np. właścicielami firm i zakładów na jego terenie) oraz z urzędnikami ratusza, wszyscy wyrażali chęć i wolę do zmian, zebrano gigantyczną ilość materiału na temat przeszłości i planowanej przyszłości osiedla, jednak złe prawo, jakie w Polsce decyduje o procesach rewitalizacji na każdym kroku wiąże ręce architektom i urbanistom.

Na szczęście mimo tych trudności udaje się przeprowadzić udane projekty rewitalizacyjne. O swoich doświadczeniach opowiadał Przemo Łukasik, autor „kultowego” domu Bolko-Loft na terenie bytomskiej kopalni oraz licznych projektów, dotyczących przede wszystkim postindustrialnego dziedzictwa Górnego Śląska. Mimo wielu udanych, wcielonych w życie projektów, architekt stwierdził, że u nas rewitalizacja to wciąż działanie intuicyjne, w którym zawiera się też spora bezwładność. Brak polskim architektom narzędzi do sprawnego realizowania takich wizji, brak dobrych przepisów i sposobów finansowania (nie tylko samych budów, ale i późniejszego działania takich obiektów). Nie brak w Polsce dobrych architektów z doskonałymi pomysłami, brak nam uregulowań prawnych, które te propozycje pozwoliłyby wcielić w życie (tak jak ma to miejsce w Holandii).

Zupełnie inny pomysł na rewitalizację pokazał na konferencji Grzegorz Klaman, artysta i (razem z Anetą Szyłak) szef Instytutu Sztuki Wyspa, funkcjonującego na terenie Stoczni Gdańskiej. Tam, na terenie podupadającym, coraz bardziej zdegradowanym, a zarazem niezwykle silnie naznaczonym historią i polityką, w 2002 roku rozpoczęli swoje działania artyści. Zaczęło się od interwencji w stoczniową przestrzeń – dziś IS Wyspa zajmuje gmach dawnej szkoły budowy okrętów i prowadzi tam regularną działalność. Teren Stoczni ma ulec ogromnej przemianie – grupa deweloperów ma zbudować w jej miejscu nową dzielnice – Młode Miasto. Artyści z Wyspy chcieli, by działalność kulturalna i artystyczna stała się elementem tej dzielnicy, współistniała z funkcjami mieszkaniowymi czy komercyjnymi. Wiele lat zajęło, by do tej koncepcji przekonać deweloperów – ale teraz wydaje się, że argumenty artystów powoli zaczynają działać i być może IS Wyspa faktycznie stanie się częścią Młodego Miasta.

Funkcje kulturalno-edukacyjne miałyby też pojawić się w tzw. Nowej Gazowni, która w Poznaniu może powstać na terenie dawnych Zakładów Siły, Światła i Wody, czyli Starej Gazowni, zbudowanej tuż obok Starego Rynku w połowie XIX wieku. Na rewitalizację opuszczonych, rozpadających się budynków władze miasta rozpisały konkurs – wygrała go propozycja zespołu, kierowanego przez Marka Wasilewskiego. To on zaproponował, by powstały tam galerie, ale i sale warsztatowe, dla starszych i młodszych dzieci, na kulturalne zajęcia dla dorosłych, na potrzeby teatru czy imprez muzycznych. Niestety jak na razie lokalne władze nie wyraziły chęci do kontynuowania projektu. Na szczęście istnieje w Poznaniu duża grupa, która lobbuje za tym, by gazownię ujęto w jeden, spójny, całościowy projekt rewitalizacji, a nie sprzedano po kawałku deweloperom (bo i taka koncepcja była brana pod uwagę).

Problem przejmowania atrakcyjnych terenów przez deweloperów, którym zależy na zysku, a nie na zachowaniu tożsamości miejsca, jest niestety w Polsce powszechny. Brak spójnego ustawodawstwa oraz systemu dofinansowania powoduje, że gmin często nie stać, by rewitalizacje przeprowadzać. O możliwościach pozyskiwania finansów na takie realizacje, a raczej o tym, co powinno się zmienić, by możliwości finansowania zaistniały, mówiła na konferencji Aleksandra Jadach-Sepioło – doktor nauk ekonomicznych, wykładowca SGH w Warszawie, kierownik projektu “Rewitalizacja miast – organizacja i finansowanie”. Badania, jakie przeprowadziły niedawno wspólnie SGH, Uniwersytet Jagielloński i Forum Rewitalizacji pokazały wyraźnie, że dynamicznie wzrasta liczba miast, w których powstają programy rewitalizacji (w 2004 roku było ich 167, w 2011 już 558), obejmujące tereny od 4% do 10% powierzchni miasta. Niestety koszty tych programów zazwyczaj przekraczają budżety większości miejscowości. W 2005 roku w Unii Europejskiej powstała Inicjatywa Jessica (Joint European Suport for Sustainable Investment in City Areas - Wspólne Europejskie Wsparcie na rzecz Trwałych Inwestycji w Obszarach Miejskich), która pomaga w tych projektach; dofinansowanie można też zdobyć z Regionalnych Programów Operacyjnych, jednak w każdym z wypadków gmina nie tylko musi uruchomić „wkład własny”, ale także później zrewitalizowane tereny utrzymywać, co nadal jest dużym utrudnieniem (ważne, by do rewitalizacji przekonywać prywatnych inwestorów).

O kłopotach z tym drugim mówił też Daniel Załuski, urbanista, wykładowca na WA Politechniki Gdańskiej, właściciel pracowni „STUDIO DZ”, członek stowarzyszenia Forum Rewitalizacji. Częstym i bardzo niekorzystne jest zjawisko gdy gmina, chcąc pozyskać fundusze (np. na rewitalizację) podnosi podatki. Ich wzrost powoduje ucieczkę z danej okolicy przedsiębiorców, a co za tym idzie spadek atrakcyjności dzielnicy, mieszkań i pogorszenie się jakości życia – co w rezultacie jeszcze bardziej utrudnia przeprowadzenie rewitalizacji. To zjawisko masowo dotyczy w Polsce obszarów śródmiejskich, które to według Załuskiego w pierwszej kolejności muszą jak najszybciej zostać zrewitalizowane, w przeciwnym razie grozi nam upadek miast – bo wszyscy mieszkańcy przeniosą się na przedmieścia, a centra miast nie będą pod żadnym względem atrakcyjne.
CXQiupMFY9JAzNnG0U7aJ0jMpVqgsAgejqwuOr6lriJGgLOm64zO3nMfVb35_rew3-1.jpg
W cyklu wystąpień, w których pozytywne doświadczenia mieszały się z pesymizmem, swoją prelekcją na temat możliwości, jakie dają nowe technologie urzekł wszystkich Ferry Piekart – kurator z NAi (Netherlands Architecture Institute).

Jest on pomysłodawcą niezwykłej aplikacji do telefonów komórkowych, jaka została uruchomiona w Amsterdamie i Rotterdamie. Urban Augmented Reality – UAR – to aplikacja, którą każdy może zainstalować w swoim smartphonie i używać podczas wędrówek po mieście. Polega ona na tym, że gdy skieruje się telefon z stronę jakiegoś budynku, ulicy lub nawet pustego placu, na monitorze pojawi się informacja albo o budynku, który widać, albo o historii tego miejsca, albo o budowli, która dopiero ma być tu wzniesiona. Ta prosta aplikacja ma zachęcić ludzi do rozglądania się po mieście, do zwrócenia uwagi na otaczające budynki (nie tylko zabytki), a nawet do zainteresowania się historią. Pierwszym bodźcem do narodzin tego projektu była potrzeba przyciągnięcia większej ilości widzów do prowadzonego przez NAi muzeum architektury (które nie cieszyło się dużym zainteresowaniem). Początkowo aplikacja dotyczyła więc zbiorów z archiwum muzeum, później rozrosła się o zabytki, aby z czasem objąć i przeszłość i przyszłość większości budowli (nawet tych pozornie nieciekawych). Dziś każdy może do aplikacji zgłosić swoje dane – zdjęcie i opis budynku, który lubi, w którym mieszka, który uważa za interesujący. Jak dotąd UAR pobrało 25 tysięcy osób.

Jak mówił Marek Wasilewski, dziś w Polsce priorytetem są stadiony – buduje się ich mnóstwo, nie licząc się z pieniędzmi (nawet jeśli budżet zostanie przekroczony, finansowanie nadal się znajduje). Nikt nie patrzy na to, że tak jak w Gdańsku czy Poznaniu, te gigantyczne obiekty sportowe (pytanie czy są nam w ogóle potrzebne) powstają kosztem istniejących dzielnic. Nie myśli się o tym, podobnie jak nikt nie ma pomysłu na ratowanie zamierających śródmieść miejskich, które przegrywają walkę z centrami handlowymi czy dużych osiedli mieszkaniowych, w których mieszka większość Polaków, a w których jakość życia dałoby się poprawić.

Tymczasem w Holandii proces rewitalizacji pozwala „odzyskać” bardzo atrakcyjne tereny poprzemysłowe czy portowe; pozwala wznosić tam nowe dzielnice, nowe centra miast, dostarczać mieszkań dla kolejnych pokoleń (w miastach, a nie na rozlewających się chaotycznie przedmieściach). Wiele z projektów rewitalizacyjnych to inwestycje prywatne, które nie powstają jednak w oderwaniu od pewnych narzuconych przez władze zasad (jak komunikacja, przestrzenie publiczne, zieleń, szkoły). W Holandii prawo reguluje wielkość miasta – nie może ono kolejnymi osiedlami „pączkować” w nieskończoność. W takim wypadku rewitalizacja to konieczność. W Polsce wciąż wolimy mieszkać coraz dalej od centrum, na dalekich (i pozbawionych jakiejkolwiek infrastruktury) suburbiach. Polskie miasta tracą swoją atrakcyjność – i warto pamiętać, że rewitalizacja jest jedną z najlepszych metod, by temu procesowi zapobiec.
n73VPZGFrE2eCbLTQDa6vjmiAuRY9q3UBkoUR1VReDoV41Z0e7uUycysynW1_rew6.jpg

Panel dyskusyjny, od lewej: Ferry Piekart, Nathalie de Vries, Oliver Thill, Przemo Łukasik, Aleksandra Jadach-Sepioło, Marek Wasilewski, Grzegorz Klaman, Huub Droogh, Daniel Załuski

Podepnij swój artykuł

tagi

Apartamenty Niemcewicza 17 – nowa realizacja architektoniczna JEMS
Apartamenty Niemcewicza 17 – nowa realizacja architektoniczna JEMS

Na Starej Ochocie, w otoczeniu przedwojennej zabudowy mieszkaniowej dwa lata temu powstała nowa real ...

Szkoła z betonu od Zbigniewa Maćkowa
Szkoła z betonu od Zbigniewa Maćkowa

V Liceum Ogólnokształcące we Wrocławiu – to realizacja architektoniczna warta uwagi z wielu powodów. ...

Dom jednorodzinny JRV2 z drewna i betonu ze studia de.materia
Dom jednorodzinny JRV2 z drewna i betonu ze studia de.materia

Projekt architektoniczny tego domu jednorodzinnego zdeterminowało jego położenie: na stoku skarpy, n ...

KOMENTARZE
Komentarze
Brak komentarzy
Zaloguj się, aby dodać komentarz

Nie przegap okazji!!!

zapisz się do naszego newslettera