Chcesz być na bieżąco? Zapisz się do naszego newslettera


Jan Kaplicky

 

Czas czytania: ~7 min


Potrzebujemy nietypowych rzeczy

 

mMrOCtit9I8AZ6OpP0osmiAxa7XirI5Zr5Nh3NI5DaZgPnFhVw1X1h1PnLlH_kaplicky-jan2.jpg
Potrzebujemy nietypowych rzeczy Najważniejsze jest dla mnie to, że ten projekt wprowadzi Czechy do świata europejskiej architektury – mówi Jan Kaplicky – zwycięzca konkursu na budynek Biblioteki Narodowej w Pradze SZA Jak się Pan czuje po zwycięstwie ? To nie jest mój największy, ale najważniejszy i najbardziej skomplikowany budynek. To jest jak zatoczyć wielkie koło – wystartowałem tutaj i teraz wróciłem. To bardzo miłe. Było w tym też trochę resentymentu, ale teraz już znikł. SZA Jaki rodzaj resentymentu ? Hm, no więc miałem trochę poczucie, że ludzie, którzy tutaj nie mieszkają są trochę nielubiani. To się wprawdzie zmienia, ale jakoś tak powoli. Ale teraz to już nieważne, zaczynamy nowy etap i za trzy, cztery lata będziemy tu mieli nowy budynek. SZA Myśli Pan, że Pana projekt spodoba się szerokiej publiczności ? Nie mam pojęcia. Wiem jedno. Łatwo jest mówić, krytykować, ale zaprojektować coś i zbudować to dużo trudniejsza rzecz. SZA Czy Pana czeskie korzenie odgrywały jakąś ważną rolę w Pana pracy nad projektem ? Hm, to jest bardzo mały światek – architektura. Ale wie Pan – to jest w końcu Biblioteka Narodowa – to ma cholerne znaczenie. Dla mnie to także podróż sentymentalna. SZA Miałem raczej na myśli to, że znał Pan pewne konteksty kulturowe, działkę, miasto? Nie, raczej rolę odgrywał pewien sentyment do tego miejsca i to rzeczywiście jest bardzo ważne. Lepiej można ocenić pewne sytuacje, ale nie wszystkie. Najważniejsze jest dla mnie to, że ten projekt, mam nadzieję, wprowadzi Czechy do świata europejskiej architektury. Myślę, że tak się stanie i to jest bardzo ważne. SZA Czy cieszy się Pan, że konkurs był anonimowy ? Oczywiście. SZA Czy z tego powodu jest Pan jeszcze bardziej dumny? Myślę, że niektórzy członkowie jury rozpoznali moją rękę. Ale nie wiem tak naprawdę. Nie wiem też kim było tych pozostałych siedem osób, które zostały zakwalifikowane do ostatniego etapu konkursu. Ale to nie ma żadnego znaczenia. Mam nadzieję, że najwyżej oceniana była funkcjonalność. SZA Czy mógłby Pan opowiedzieć o swojej drodze do tego projektu ? Urodziłem się w Pradze w 1937 roku. Mój ojciec był rzeźbiarzem i malarzem, robił też drobne prace architektoniczne, jak nasz ogród i kilka innych rzeczy. Moja mama całe życie ilustrowała książki na temat roślin; wiele z nich było tłumaczonych na obce języki i wydawanych na całym świecie. Naokoło było pełno książek, mody, kultury. I wtedy przyszła katastrofa wojny, a po niej, po dwóch latach przerwy, czterdzieści lat komunizmu, a raczej stalinizmu i nie można było nic zrobić. Nie można było wystawiać, projektować czy robić cokolwiek ważnego. Wszystko było ściśle kontrolowane i mogłeś żyć tylko w małym świecie swego domu. I to jeżeli miałeś szczęście. Bo jeśli nie, to – jak wielu moich przyjaciół – mogłeś zostać wysiedlony z Pragi. SZA A więc w 1968 roku zdecydował się Pan na emigrację ? Rozumiem, że po wkroczeniu Rosjan. Zrozumiałem, że nie ma na co czekać. Nie można tutaj zostać, bo nie ma kompletnie żadnej nadziei na cokolwiek za mojego życia. Może w następnym pokoleniu. I to prawdziwy cud, że oto siedzimy tutaj, a Czechy są częścią NATO i Unii Europejskiej. To niewiarygodne, niewiarygodne. Ale w tamtym czasie stwierdziłem, że nie ma co i trzeba zwijać manatki, a nie siedzieć biernie i czekać na decyzje jakiegoś Politbiura. SZA Wyjechał Pan do Londynu. Dlaczego Londyn? Czy to był pierwszy odruch? W pewnym sensie tak, bo znałem angielski. Nie chciałem żyć w tym niemieckim świecie Austrii, Niemiec i Szwajcarii. Wyczuwałem, że w Londynie jest szansa na coś ciekawego w architekturze. I rzeczywiście już wtedy coś tam zaczynało wrzeć pod pokrywką. Dzisiaj Wielka Brytania jest supermocarstwem architektonicznym. W 1968 roku to się dopiero zaczynało. SZA W momencie wyjazdu miał Pan 31 lat. Ile czasu zajęło Panu uzyskanie pozycji w Londynie ? Wiele, wiele lat. Co najmniej 10 lat. To trudne szczególnie w sytuacji kiedy robisz rzeczy, które nie są automatycznie akceptowane. Albo kiedy nie chcesz iść drogą całkowicie komercyjną, która wiele rzeczy ułatwia i przyspiesza. Nie miałem też żadnego kapitału. Wystartowałem z setką dolarów pożyczonych od mojego klienta. I nie można było napisać listu do mamy z prośbą o pożyczenie kolejnej setki. SZA W 1979 roku założył Pan biuro Future Systems. To bardzo ambitna nazwa dla biura założonego przez emigranta. Co stało za tym wyborem nazwy? Jedyną ideą, która dzisiaj może brzmieć całkiem normalnie, było nie nazywać biura od nazwiska. Architektura to nie jest praca jednego człowieka, do tego potrzeba wielu ludzi. SZA W ostatnich latach zrealizował Pan kilka bardzo okrzyczanych budynków w Wielkiej Brytanii: Centrum Mediowe stadionu krykieta w Londynie i słynny, futurystyczny Selfridges w Birmingham. On już nie jest futurystyczny ponieważ on już stoi. Teraz widać go na każdym bilbordzie wokół Birmingham, na kartach bankomatowych. Ma być nawet na pocztówkach i znaczkach pocztowych. Stał się symbolem miasta tak, jak opera jest symbolem Sydney. Władze miasta i architekt miejski byli pod wrażeniem tego projektu. Kochają go ponieważ wzbudza zainteresowanie miastem. Wielu ludzi lubi go. Oczywiście są także sceptycy. Ale to jest demokracja. Myślę, że wielu ludzi nie cierpiało Partenonu, katedry w Canterbury czy Empire State Building, a dzisiaj te obiekty należą do popkultury. SZA Wróćmy trochę do Czech. Co Pan myśli o stosunku do architektury władz Pragi ? No cóż. Władze nie zawsze dobrze traktowały budynki, które powstały po 1900 roku. Mają fioła na temat niektórych przeciętnych budynków apartamentowych, jakich miliony w Budapeszcie i Wiedniu i Bóg wie gdzie jeszcze. Ale wiele niezwykle unikalnych budynków z lat dwudziestych i trzydziestych zostało zniszczonych, komercyjnie i technicznie. I oni na to pozwolili. Czasami chciało mi się płakać. Jak to jest możliwe ? SZA Czy uważa Pan, że dekady komunizmu zniszczyły w ludziach poczucie i potrzebę estetyki ? Chyba trochę tak. Do tego trzeba jeszcze dodać 6 lat faszyzmu. Myślę, że do uratowania są tylko ludzie, którzy w 89 byli nastolatkami. Myślę, że będą odnosić sukcesy. Nie tylko komercyjne, ale i mentalne. SZA Czy czeski design dogonił Zachód w ciągu ostatnich 15 lat ? To najtrudniejsze pytanie. Hm, myślę, że wielu ludzi trochę się izoluje i na tym nawet buduje swoją tożsamość. Budują kariery na byciu sławnym w izolowanym kręgu. Ale teraz mamy Europę. Nie mogę uwierzyć, żeby możliwa była w tej sytuacji postawa antyeuropejska. Takie myślenie powinno być wręcz ścigane kryminalnie. Ale niektórzy ciągle mają obsesję bycia czyms nietypowym, czeskim czy coś takiego. To niemożliwe dzisiaj. Czy ktoś słyszał o litewskiej architekturze. Nie – ona dzisiaj nie istnieje. Może istnieć tylko nowa architektura europejska. SZA Czy do Pan biura aplikują młodzi architekci z Czech ? Nie i proszę nie pytać mnie dlaczego. Nie wiem. Może ktoś im to odradza ? Nie wiem. SZA Najbardziej kontrowersyjnym budynkiem w Pradze jest „Ginger i Fred” nad Wełtawą zaprojektowany przez Vlado Milunica and Franka Gehryego. Co Pan o nim myśli ? Znam ludzi, którzy mają na ten temat bardzo mieszane uczucia. No tak, słyszałem o tym. Ale proszę zwrócić uwagę - budynek który wywołuje takie poruszenie został zaprojektowany przez kogoś z zewnątrz. Tak, jak budynek Jeana Nouvella na Smichovie. W obu przypadkach inwestorem są obce firmy. Dlaczego żadna z czeskich firm nie zdecyduje się na nowatorskość, na taki odważny budynek jak Gehrego. Potrzebujemy więcej takich obiektów. Dlaczego mamy się bać nowych, nietypowych rzeczy ? Skąd ten strach ? Ale to nadejdzie i jestem pewny, że ktoś wybuduje coś nietypowego w samym sercu miasta. Nie bójmy się tego. Dziękujemy za rozmowę. Eva Jiricna – przewodnicząca jury Wybraliśmy ten projekt ponieważ jest tak indywidualistyczny i niepowtarzalny. Nigdy nie widziałam budynku, który byłby zaprojektowany tak ekstremalnie i był tak bezkompromisowy, jak ten. Jestem zadziwiona jak wiele siły twórczej, wysiłku i talentu potrzeba było, żeby przygotować coś takiego. Przed nami oczywiście jeszcze długa droga i dużo pracy, żeby dopracować projekt do poziomu realizacyjnego. Ale na pewno jest to najbardziej obiecujący pomysł z tych, które nadeszły na konkurs i to było jasne już od samego początku. Bardzo się cieszę, że projekt przeszedł przez wszystkie etapy tego anonimowego konkursu i że z czystym sumieniem mogliśmy go wybrać jako zwycięzcę.
0Tfrviud74QZ6LFlqY7GVLgd6CRWoMMuWrhL0ByqGxjNz91h0WETSQM4N4N2_selfridges.jpg
PNimhlA4KlksbagPSXTISnMhiVQG3n3nbWwJU2cg18Pb4nEBy6lK2kRQPMN5_selfridges-birmingham.jpg
ryvzcY5SICquw09msLPsWvxhUJ6f2Ai2cJDYSvnQnepfphS8iFFcXcIAKL29_selfridges-birmingham1.jpg

Podepnij swój artykuł

tagi

Face2Face Business Campus
Face2Face Business Campus

Face2Face Business Campus swoją nazwę zawdzięcza wzajemnemu ustawieniu dwóch budynków, z których zło ...

Ażurowy szpital
Ażurowy szpital

Na gmach szpitala, który powstać ma w mieście Tambacounda w południowej części Senegalu rozpisany by ...

Archiwum Państwowe w Białymstoku otwarte
Archiwum Państwowe w Białymstoku otwarte

Archiwum Państwowe w Białymstoku otworzy swoje podwoje już 20 czerwca 2018 roku. Nowoczesna placówka ...

KOMENTARZE
Komentarze
Brak komentarzy
Zaloguj się, aby dodać komentarz

Nie przegap okazji!!!

zapisz się do naszego newslettera