Chcesz być na bieżąco? Zapisz się do naszego newslettera


Napastnik i bramkarz - ludzie od "gniazda"

 

Czas czytania: ~6 min


kOUuL7BhBO4F8ilcoUbwqTQXKwGVehPgIhNnasoDaTgtI30PidZc47MemRWq_beijing-national-stadium.jpg
Dopiero około godziny dziesiątej wieczorem ustaje codziennie praca w jednym z najbardziej twórczych biur architektonicznym na świecie. Na parterze skromnej dziewiętnastowiecznej willi położonej nad brzegiem Renu zbiera się tłumnie grupa ludzi i zajada świeżo upieczony chleb, dżem i owoce. Gwar młodych architektów, swobodnie dyskutujących o projektach, nad którymi tego dnia pracują, stwarza niemal rozrywkową atmosferę. Potem nagle wszystko się kończy. W biurze zapada znowu wielka cisza. Jacques Herzog i Pierre de Meuron, o ile są w mieście, to znajdują się właśnie tutaj. Łatwo jest rozpoznać Herzoga: gładko wygolona głowa, wydatne kości policzkowe, skupione spojrzenie. Szybko staje się on centrum zainteresowania. Pierre de Meuron – z siwiejącymi włosami i nieco zmęczonymi oczami - wygląda na bardziej roztargnionego. Żaden z nich nie uśmiecha się dużo, chociaż wiele poczucia humoru kryje się w ich architektonicznym szaleństwie. Ich biuro stanowi centrum przedsiębiorstwa, którego "produkty" rozpościerają się od drapaczy chmur w Nowym Jorku aż po nowe miasto w Abu Dabi. Każdy projekt traktowany jest jak eksperyment – jest on odpowiedzią na nowe zapotrzebowania i warunki. Jednak to zaprojektowany przez nich nowy stadion narodowy w Pekinie – "Ptasie Gniazdo" – stał się najbardziej znanym na świecie przykładem awangardowej architektury. Będąca już de facto symbolem Igrzysk Olimpijskich, sieć dźwigarów z nierdzewnej stali, spojonych w kształt misy, jest robiącym największe – po Koloseum - wrażenie stadionem. Herzog i Meuron tworzą, robiący wielkie wrażenie, podwójny zespół. Jacques Herzog jest jego publiczną twarzą, natomiast Pierre de Meuron jest cichszy, swobodniej czuje się w biurze. Byli przyjaciółmi od dzieciństwa, urodzeni - jeden w miesiąc po drugim - w 1950 roku i wyrastali w Bazylei przyjemnym szwajcarskim mieście, w którym nadal mieszkają i pracują. Jacques Herzog – "ten bardziej arystokratyczny", jak sam żartuje bez cienia uśmiechu – zawsze chciał być architektem, podczas gdy jego kolega zaczął studiować biologię i chemię na uniwersytecie w Bazylei. Rozpoczęli swoją praktykę w roku 1978, w czasie dekoniunktury w architekturze, ale w dobrym okresie dla sztuki w Szwajcarii. Pionier konceptualizmu i szaman sztuki Joseph Beuys, artysta opętany na punkcie żywiołu, wcześnie wywarł na nich długotrwały wpływ, a ich silna sympatia do sztuki wyszła im na dobre. Faktycznie, blisko współpracowali z artystami takimi jak niemieccy fotograficy Andreas Gursky i Thomas Ruff, po której to współpracy pozostała im nieformalna kolekcja dzieł sztuki. - Nasze zainteresowania są widoczne w naszej sztuce – zauważa sucho Jacques Herzog, wyraźnie starając się uniknąć osobistych pytań. Herzog i de Meuron są praktycznie jedyni w swoim rodzaju, jeśli idzie o eksperymentowanie w architekturze. Zazwyczaj jest tak, że młody radykał, który osiąga sukces w połowie swojej kariery, wpada następnie w schemat i powiela przynoszącą zyski formułę. Nie dotyczy to tych dwóch szwajcarskich architektów. Każda z ich prac jest niesamowicie oryginalna. Czysta perfekcja pewnej prywatnej galerii w Monachium; niedające się opisać piękno charakterystycznego obiektu w Bazylei – subtelnie utkanego, wyłożonego miedzią budynku w kształcie kolejowego semafora – każda z tych budowli, niezależnie od jej funkcji, harmonijnie łączyła w sobie tę samą szacowność, dostojeństwo i oryginalność. Ich reputacja jest tak wielka, że nawet nie posiadają oni strony internetowej, by się reklamować. I z wyjątkiem wielkości biura i ogromu zamówień, nic się nie zmieniło. Każdy projekt ma przypisany swój numer, na temat każdego publikowana jest osobna książka przeznaczona do własnego użytku, cała fura statystyki, studium miast i analizy kontekstu, godna naśladowania szwajcarska precyzja, ubarwiona jednak wyczuciem faktury. James Sellar, dyrektor generalny Sellar Property Group, który pracuje z nimi nad projektami dla klubu piłkarskiego w Portsmouth i wielkiej budowy w Londynie, mówi: "Prowadzą swoją działalność w sposób niezwykle sprawny. Po zebraniu w sprawie wielkiego projektu, prawie każdego czekają kłopoty. Nic nie jest dość dobre. Są niezwykle wymagający i ustanawiają wyjątkowo wysokie standardy, ale także zachowują równowagę pomiędzy kreatywnością, łobuzerskim poczuciem humoru i bardzo szwajcarską operatywnością. Nie potrafiliby tego robić inaczej". Duet ten pracuje razem tak długo, że trudno zorientować się, kto co robi. Christian Gross, menedżer FC Bazylea, którego zaplecze projektowali (są oni również wielkimi fanami tej drużyny), określa Jacques’a Herzoga, jako "energicznego, twórczego napastnika", a Pierre’a de Merona mianem "wysoce rozważnego bramkarza". – Jako zespół, pasują do siebie znakomicie - mówi. Sir Nicholas Serota, dyrektor galerii Tate, pracował z nimi przy okazji budowy Tate Modern, gdy przekształcała się ona ze zwalistej przemysłowej budowli w najpopularniejsze na świecie muzeum sztuki współczesnej. Budynek ten ma być właśnie powiększony o kosztującą 215 milionów funtów górę z cegieł. Serota mówi: "Oni rzeczywiście potrafią wypaść lepiej niż jakby zsumować ich razem. Prawdą jest, że mają różne charaktery, ale nikt nie powinien wierzyć, że Jacques jest projektantem a Pierre menedżerem. Mają zdumiewającą umiejętność wzajemnego inspirowania się oraz, co ważniejsze, są bardzo dobrzy w dopingowaniu młodych ludzi w biurze. Miuccia Prada, projektantka mody, dla której projektowali wyrafinowanie dziwaczny sklep w Tokio, mówi: "Szczególnie mi się w nich podoba – oprócz piękna ich budowli – to, że nigdy nie są abstrakcyjni i wyobcowani, i zawsze nawiązują do danego miejsca i jego kultury. Herzog i de Meuron mają mistrzowskie wyczucie miejsca – tekstury i nastroju miasta. Podczas gdy architektura staje się zglobalizowana a słynne nazwiska i korporacyjne biura rozszerzają swoje homogenizujące wpływy na wszystkich kontynentach, ten szwajcarski duet zachował pewną surowość i świeżość, pozwalając każdej budowli współgrać z miejscem oraz szerszym kulturowym kontekstem. Jak też musi wyglądać sytuacja, gdy projektują w swoim rodzinnym mieście? Są oni, z powodzeniem, architektami giganta farmaceutycznego Roche, projektując dla niego czterdziestopiętrowy drapacz – tej samej wysokości, co "Korniszon" w Londynie – a który jest odstępstwem od niskiej zabudowy Bazylei. Franz Humer, prezes Roche mówi: "Mamy 110 lat historii i projektowania w Roche, a Herzog & de Meuron potrafili zintegrować swoją pracę z naszymi działaniami, tak jakby to był naturalny proces. Rozumieją oni prądy historii, a także społeczne relacje i kontekst". Jednak to stadion olimpijski umocni ich powszechną reputację. James Sellar powiada: "Jacques wnosi niemal gladiatorską jakość na tę arenę, poczucie wagi wydarzenia". Jacques Herzog zakwestionował pytania o pracowanie dla chińskiego reżimu. - Spójrz na swoje buty i koszulkę: skąd one są? Czy powinieneś handlować z Chinami? – zapytał pewnego dziennikarza, który zadał mu to pytanie niedawno. Stadion olimpijski jest zamówieniem o najwyższym statusie i, jak na razie, nie ma nikogo, kto by to lepiej zrobił. Autor: Edwin Heathcote, Financial Times

Podepnij swój artykuł

tagi

Architektura Roku Województwa Śląskiego 2018 – znamy wyniki konkursu architektonicznego
Architektura Roku Województwa Śląskiego 2018 – znamy wyniki konkursu architektonicznego

Architektura Roku Województwa Śląskiego 2018 oraz Najlepsza Przestrzeń Publiczna 2018 – to dwa konku ...

Horizone Studio projektuje w Krakowie
Horizone Studio projektuje w Krakowie

Horizone Studio jest odpowiedzialne za projekt architektoniczny zespołu sześciu domów jednorodzinnyc ...

Filharmonia w Jekaterynburgu nowy projekt architektoniczny od Zahy Hadid
Filharmonia w Jekaterynburgu nowy projekt architektoniczny od Zahy Hadid

Filharmonia w Jekaterynburgu – to jeden z nowszych projektów architektonicznych pracowni Zahy Hadid, ...

KOMENTARZE
Komentarze
Brak komentarzy
Zaloguj się, aby dodać komentarz

Nie przegap okazji!!!

zapisz się do naszego newslettera