Chcesz być na bieżąco? Zapisz się do naszego newslettera


Budynki jak cebula

 

Czas czytania: ~10 min


ArpUL5Zncgzr4PWznW3FkRKmoIavc71C2KHIayjIoAlDV3OeWBgI4IWkOD0V_mayerh12kl.jpg
Ekspresja i jakość pojawiają się w architekturze jeśli ma ona kilka poziomów dostępu, jeśli uwodzi swoim wyglądem, ale jednocześnie dostarcza materiału do intelektualnej i teoretycznej dyskusji. – mówi w wywiadzie Jürgen Mayer H.
QPynhB9QYwRSOAPc6hsLvVjJlsCDHr8f0XPGx5W5fmgXgbeDgr0p28vvi9HT_danfoss-universe.jpg
Architekt, który projektuje budynki i meble i który jest artystą, reprezentowanym przez znaną berlińską galerię. Jak udaje się połączyć tak rozbieżne dziedziny?

Według mnie, one są bardzo blisko ze sobą związane. Szczególnie interesujące jest rozpatrywanie ich w kontekście codziennego życia, które jest podzielone na wiele kryteriów. W architekturze procedury są bardziej kompleksowe, po prostu dlatego, że musi nad nią pracować wielu ludzi. Z drugiej strony, w przypadku obiektów o mniejszych rozmiarach, łatwiej jest zrozumieć, co konkretny twórca chce powiedzieć, łatwiej też szukać różnych rozwiązań formalnych, eksperymentować. Tematy są właściwie prawie zawsze takie same.

Więc jak można przekroczyć granice między poszczególnymi dziedzinami?

Myślę, że przede wszystkim przez twórczość, którą określiłbym jako wykorzystywanie potencjału funkcjonalnego i materiałowego. Jakie możliwości dają poszczególne materiały? Co się stanie, jeśli umieszczę je w innym niż zwykle kontekście? Jak mogę celowo zastosować materiał „niewłaściwie”? W jaki sposób można zakwestionować znane sposoby postrzegania przedmiotów, świadomie wywołać zamieszanie? To są tematy, które mnie fascynują i to tłumaczy, dlaczego na przykład w mensie w Karlsruhe zastosowałem poliuretanową okładzinę, używaną przeważnie jako pokrycie dachów, albo dlaczego w meblach dla firmy Bisazza wielu ludziom podoba się fakt, że coś, co wygląda jak twardy materiał okazuje się miękkie i wygodne.

Ale czy te dwa przypadki nie podkreślają właśnie różnicy między różnymi dziedzinami projektowania ? W przypadku mebli, które mogą być czymś w rodzaju mini-dzieł architektury, nie ma żadnych reguł. Ale jeśli chodzi o budynek, który stoi w kampusie jak mebel, zarzuca się Panu naruszanie ustalonych zasad właściwego użycia materiałów.

Właściwe użycie materiałów i ich innowacyjne zastosowanie – gdzie tu jest granica? I kto ma prawo decydować, co jest bardziej czy mniej wartościowe? Naszym celem jest tworzenie elastycznej przestrzeni i jej kontynuacji. To była podstawowa idea projektu, nad którym początkowo pracowaliśmy bez ostatecznej decyzji w kwestii materiału, jakiego użyjemy. Trzymanie się budżetu, jakim dysponowaliśmy, oznaczałoby realizację kostki z kilkoma oknami, więc musieliśmy być bezwzględni w naszych kalkulacjach. Beton i stal zostały odrzucone, dlatego zdecydowaliśmy się na konstrukcję drewnianą. Warunki ekonomiczne pociągnęły za sobą zastosowanie elementów prefabrykowanych: pustych ram, paneli z laminowanych desek i wytrzymałej sklejki, wszystkich pokrytych warstwą plastiku. Wyciągnęliśmy z tych materiałów maksimum możliwości, dzięki czemu stworzyliśmy przestrzeń i atmosferę, jakiej oczekiwaliśmy. Osiągnęliśmy nasze cele również na polu kosztów konstrukcji i czasu realizacji, a poza tym powstał budynek łatwy w utrzymaniu, co w Badenii Wirtembergii jest chyba najbardziej cenione.

To „rozciąganie” powierzchni, dążenie do zaskoczenia – to tematy, po które Pan sięga od dawna.
Zgadza się. I jeszcze po kilka innych. Kiedy przyglądam się budynkom z ostatnich 10 lat, wyraźnie widzę pewne rozwiązania, które stale się pojawiają, łącząc z zupełnie nowymi pomysłami. Bywa tak, że coś, co odkryliśmy kilka lat temu, w zupełnie innych warunkach, daje odpowiedź na problemy pojawiające się podczas pracy nad różnymi aktualnymi projektami. Wierzę, że w architekturze musi być coś więcej, niż można zobaczyć na pierwszy rzut oka, coś, co trzeba odkryć, a co my, jako obserwatorzy, powinniśmy odnajdować na kilku poziomach. Moim celem jest tworzenie właśnie takiej architektury, która wymaga przyjrzenia się jej po raz drugi.

…jak rynek miejski w Ostfildern, w którym na pierwszy rzut oka trudno zauważyć pochylenie budynków o kilka stopni…

Dokładnie. Albo nasze budynki dla Danfoss Universe, które powstały nie przez wybrzuszenie form, jak we wielu współczesnych realizacjach, ale dokładnie odwrotnie, przez wycięcia, zagłębienia i cofnięcia. Według mnie, ekspresja i jakość pojawiają się w architekturze jeśli ma ona kilka poziomów dostępu, jeśli uwodzi swoim wyglądem, ale jednocześnie dostarcza materiału do intelektualnej i teoretycznej dyskusji.

Pańska firma coraz bardziej się rozrasta, a Nowy Jork nie należy do najbliżej położonych miejsc. Mimo to, od 2004 r. wykłada Pan na Columbia University, a wcześniej był pan wizytującym profesorem na Harvardzie i Architectural Association w Londynie. Co Pan z tego ma, poza tym, że dobrze to wygląda w pańskiej CV i że pokonuje Pan tysiące mil?

Moje wyjazdy do Nowego Jorku zawsze odbywają się kosztem firmy, nie mam co do tego wątpliwości. Nie ukrywam, że coraz trudniej mi to wszystko pogodzić. Ale z drugiej strony, nauczanie daje mi wiele przyjemności. Poza tym, bardzo cenna jest dla mnie możliwość dyskusji o ważnych tematach z grupą studentów, wspólne docieranie do sedna. To daje tylko praca na uczelni, nie codzienne życie biurowe. To fascynujące, widzieć jak studenci się rozwijają i omawiają swoje pomysły. Mi, jako nauczycielowi, przynosi to wiele korzyści. Dlatego wszystkie te wysiłki warte są swojej ceny.

Rzut oka na kalendarz wydarzeń w Columbia wystarcza, żeby zzielenieć z zazdrości. Tylko w jednym tygodniu odbywa się tam dyskusja między Markiem Wigley’em i Charlesem Jencksem i trzy wykłady Foreign Office Architets. W następnych tygodniach jest podobnie.

To prawdziwy luksus, który się w pełni popieram. Od kiedy Mark Wigley został dziekanem, uniwersytet bardzo się rozkręcił. Nieustannie dzieje się tam coś wartego uwagi.

„Architekt wersja rozszerzona – z dala od ustawień domyślnych” – to motto, które pojawiło się wielkimi literami na stronie startowej uniwersytetu.

W USA architektura staje się coraz bardziej skomplikowana. Podobnie jak w Europie, istnieje tam problem przekształcania tej profesji, pojawiają się nowe możliwości technologiczne, a wraz z nimi pytanie, jak najlepiej uczyć architektury, jakie są najlepsze ćwiczenia. Znane szkoły architektoniczne cały czas muszą dbać o swój wizerunek, konkurować między sobą. Wszędzie, także w Columbia, na bardzo ważnej pozycji sytuuje się projektowanie komputerowe i parametryczne. Natomiast moim głównym zainteresowaniem, jeśli chodzi o nauczanie, jest rozwijanie i przekazywanie krytycznej postawy w stosunku do pewnych kulturowych fenomenów – oczywiście tych, które wpływają na twórczość architektoniczną.

W Internecie przeczytałem takie zdanie: „Jurgen Mayer H. projektuje wagony dla podmiejskich linii kolejowych, kolekcjonuje blankiety pocztowe i tworzy bieliznę pościelową”. Dwie z tych aktywności są zupełnie zrozumiałe, ale ta pośrodku jest co najmniej dziwna. Co może skłonić kogoś do kolekcjonowania blankietów pocztowych? I co to w ogóle jest?

To wzory zabezpieczania danych. Innymi słowy – rodzaj kilkustronicowych formularzy, których używa poczta kurierska. Kiedy ktoś coś nam przysyła, musi zadeklarować wartość na froncie paczki, tam, gdzie jest adres. Jednak ta informacja nie powinna być widoczna dla wszystkich. Osoba dostarczająca paczkę nie musi znać jej wartości. Te formularze mają różne wzory i sposoby zapisu, ale zawsze są zbiorem liter lub cyfr, będących zaszyfrowanymi informacjami.

Jak Pan kolekcjonuje coś takiego? I dlaczego?

Zachowuję te formularze, za każdym razem, kiedy dostaję przesyłkę, ale też specjalnie je zbieram. Teraz mam ponad 300 różnych ich rodzajów. Skontaktowałem się z drukarniami i Niemieckim Muzeum Technologii i przeprowadziłem wiele badań, żeby dowiedzieć się czegoś więcej o podstawowych zasadach ich tworzenia. Ale prawie nikt nic nie wie na ten temat. Te wzory interesują mnie jako rodzaj „strategicznego ornamentu”.

Co to znaczy? Wzory można zobaczyć na pańskiej stronie internetowej, na bieliźnie pościelowej czy instalacji dla MoMA w San Francisco. Ale przecież nie chodzi tu tylko o dekorację alternatywną wobec roślinnych czy innych sprawdzonych motywów?

Nie, ekscytujące w tych wzorach jest również to, że chociaż pojawiają się w bardzo praktycznych, doraźnych celach, pełne są ukrytego symbolizmu. Dotyczy to monitorowania danych, pojawiania się i znikania czegoś. 10 lat temu na wystawie w Chicago zaprojektowałem książkę gości, która miała wzór takiego nośnika danych i pokryłem ją termoczułym drukiem. Wszystko, co zostało w niej zapisane, początkowo było niewidoczne, ale pod wpływem ciepła, na przykład dłoni, słowa wyłaniają się z wzorów i stają się czytelne. Kiedy odsuniesz się od strony, tekst znowu znika.

Mieszka Pan w Berlinie, buduje domy w Hiszpanii, Danii, dojeżdża do Nowego Jorku, a pochodzi z Winnenden w pobliżu Stuttgartu. Z angielskiego i oficjalnego niemieckiego płynnie przechodzi Pan na perfekcyjny szwabski, czyli Pana lokalny dialekt. Czy słowo „dom” coś dla Pana znaczy?

Kiedyś moją pierwszą myślą byłoby „ograniczenie”. Teraz podchodzę do tego mniej krytycznie, choć ciągle mam mieszane uczucia. Chodzi przede wszystkim o to, że to słowo oznacza przede wszystkim „brak”. Winnenden jest małe, wszyscy trzymają się razem. Zawsze wiedziałem, że nie zostanę tam na zawsze i na pewno tam nie wrócę, pomijając oczywiście odwiedziny. Ale teraz czuję też pewien rodzaj wdzięczności, ponieważ było to dobre miejsce na czas dorastania.

Z wiekiem stajemy się coraz mniej krytyczni…

Oczywiście. Kiedy jesteś młody, myślisz, że musisz się przeciwko wszystkiemu buntować – przeciw Szwabii i jej małym i średnim przedsiębiorstwom, które chciałoby się zamienić na intelektualne środowisko akademickie w ekscytującym, dużym mieście. Na szczęście, na pewnym etapie życia zaczynasz rozumieć, dlaczego stałeś się tym, kim jesteś, jak wiele wartości wpojono ci w domu. Teraz jestem wdzięczny za to wszystko i podziwiam otwartość i zdolność uczenia się moich rodziców. Przychodzą na moje wystawy, patrzą na moją architekturę i inne przedmioty, które na początku były dla nich zupełną nowością. Zawsze powtarzają, że konfrontacja z takimi rzeczami bardzo ich wzbogaca. Poza tym muszę powiedzieć, że kiedy byłem studentem oddałem Winnenden wielką przysługę.

Tak? Jaką? Jakiś wczesny budynek?

Nie, coś znacznie lepszego, z czego jestem teraz naprawdę dumny. Napisałem list, dzięki któremu ocaliłem od wyburzenia starą stację przeładunkową. Teraz mieści się w niej Muzeum Strażaków. Kilka lat temu pojawiły się plany budowy nowego dworca autobusowego, który miał powstać na miejscu pięknej, ale rozpadającej się drewnianej stacji. W tym czasie studiowałem w Stuttgarcie. Kiedy usłyszałem o tych planach, zaprotestowałem, ponieważ to bardzo wartościowy i ważny dla historii miasta budynek. Po przeczytaniu listu burmistrz poprosił, żebym przedstawił rozwiązanie, umożliwiające zarówno budowę nowego dworca na tej działce i zachowanie starego budynku. Więc narysowałem plany. Nigdy nie dostałem za nie żadnych pieniędzy, ale wtedy w ogóle o to nie dbałem. Poza tym, ostatecznie i tak zbudowano zupełnie inny obiekt. Ale stary budynek stoi do dziś. Teraz, kiedy jeżdżę podmiejską koleją, zawsze myślę, że to był naprawdę dobry uczynek dla miasta.

Źródło: BauNetz
2bkm8XV6DZEImdGckc1oPGopnxK5wNLo8eLZBkZEa0VKloh8GSE5Cw2pq5xJ_mensa-karlsruhe.jpg
lOd29AJVRIDop6sQfdzw1R6JVQRWZtP7dZ8UsjKQYCuPMqHs4oymBI60ZA7t_soft-mosaic.jpg
3o9SPCZiHr4Yj4unclIK5kcYLH9YIBDebocQcSav6Y1rE71VvxE3X7wn0b3A_ostfildern.jpg
O3jTdnWqkNLnhUASU8OLfbbkA3iRzJdXZ9jlmOwkli0RqNA7ONsL7iid7vAl_pretext-sf-moma.jpg

Podepnij swój artykuł

tagi

Budynek jako pomnik
Budynek jako pomnik

Budynek – pomnik, miejsce pamięci połączone z dziełem architektonicznym – to pomysł, który nie jest ...

Mies van der Rohe Award: polskie nominacje
Mies van der Rohe Award: polskie nominacje

EU Prize for Contemporary Architecture - Mies van der Rohe Award – to najważniejsza nagroda architek ...

Nowy obiekt architektoniczny od Art-Projekt
Nowy obiekt architektoniczny od Art-Projekt

Szkoła i przedszkole przy ul. Twardowskiego w Stargardzie – to pierwszy obiekt architektoniczny, pow ...

KOMENTARZE
Komentarze
Brak komentarzy
Zaloguj się, aby dodać komentarz

Nie przegap okazji!!!

zapisz się do naszego newslettera