Chcesz być na bieżąco? Zapisz się do naszego newslettera


Szukanie powidoków

 

Czas czytania: ~8 min


J4elP0RRNIYVJDEKkqciHt6tl5E20BjcLxcCenBQ1dBn9u4ETieVtp2J2wMN_ben-van-berkel.jpg
Rozmowa z Benem van Berkelem z UNStudio

W wydanej w 2000 r. książce “Superdutch” Bart Lootsma stworzył rodzaj manifestu na temat „wysypu” holenderskich studiów architektonicznych w ostatnich latach. UNStudio także się wśród nich pojawia – obok Rema Koolhaasa, Wiela Aretsa, Neutelings Riedijk Architects, West 8 i MVRDV. Kiedy ostatnio czuł się pan „superholenderski”?.

Nigdy. Mam problem ze słowem „super” – ale mam też problem ze słowem „holenderski”. Po skończeniu studiów w Amsterdamie wyjechałem do Londynu, gdzie spędziłem sześć lat w Architectural Association, pracowałem z Hadid i Calatravą. Nigdy nie czułem się „Holendrem”. Być może są w mojej pracy jakieś ślady architektury niderlandzkiej. Interesują mnie rozwiązania, w których na jednej płaszczyźnie łączą się architektura i aspekty technologiczne i mam na tym polu pewne wzory, na przykład Jana Duikera. Ale to na pewno nie jest „superholenderskie”. Nie chcę jednak wydawać zdecydowanie negatywnych sądów o tej książce. Według mnie, prezentuje ona nowe pokolenie holenderskich architektów.

Wspomniałem „Superdutch”, bo w tej książce Bart Lootsma opisał pańskie wczesne rysunki. Można je potraktować jako punkt wyjścia dla późniejszych prac nad modelami projektowymi i komputerowymi schematami funkcjonalnymi?

Z pewnością tak. Do dzisiaj dużo rysuję, a od jakiegoś czasu także maluję. Nie znaczy to, że uważam się za artystę, choć sztuka niezwykle mnie fascynuje. Moje dawne rysunki były bardzo proste – dzisiejsze obrazy są bardziej skomplikowane, przypominają geometryczne konstrukcje. Forma architektoniczna nie wynika jednak ani ze szkiców, ani z obrazów, choć niektóre z ich geometrycznych aspektów ewoluują i pojawiają się w projektach.

Nie uważa się pan za artystę, ale czy, mimo to, niektóre z pana prac nie są sztuką?

Nie. My tylko ze sztuką flirtujemy. Podoba mi się pewna jej niejasność, którą czasem przenosimy na architekturę. Ale czy to można już uznać za sztukę?

Nazwał pan kiedyś pierwszy etap swojej twórczości „okresem niebieskim”. Dlaczego?

Tak, to prawda. Zawsze fascynowało mnie wykorzystanie koloru w architekturze, bo w ten sposób można zmieniać wrażenie, jakie budynek wywołuje. W tamtym czasie najbardziej interesowało mnie, jaki kolor jest najbardziej pozbawiony koloru. W ten sposób doszedłem do bardzo bladego błękitu. A jeśli już jesteśmy przy wspomnieniach: kiedy byłem dzieckiem, moja matka, piorąc białe rzeczy, zawsze dodawała do nich coś niebieskiego. Twierdziła, że w ten sposób biel staje się jaśniejsza. Wtedy myślałem, że to głupie – przecież niebieski nie może sprawić, że biel będzie bielsza! W końcu jednak odkryłem, że ona miała rację. Kiedy na tę „niebieską” biel padają promienie słońca, naprawdę wydaje się ona jaśniejsza. Wykorzystaliśmy ten efekt w moście Erazma w Rotterdamie – na niektórych fotografiach wygląda jakby był jasnoniebieski, ale na zdjęciach robionych w silnym dziennym świetle wręcz promieniuje bielą. Podobny efekt można zobaczyć na szklanej fasadzie Het Valkhof Museum oraz w budynku laboratorium NMR w Utrechcie.

Kiedy w 2006 r. został ukończony budynek Mercedes-Benz, w Deutsches Architekturmuseum miała miejsce duża wystawa pana prac. Zostały one przyporządkowane pięciu różnym „modelom projektowym”. Ilu modeli pan używa pan dzisiaj?

Pracujemy z kilkoma modelami, cały czas je rozwijając. Zresztą, tak naprawdę nie chodzi o to, ilu modeli się używa, ale jak się je wykorzystuje. Najważniejsze jest, by nie iść śladem modernistów. Dla nich świętym, uniwersalnym systemem była kratownica. Nowocześni architekci także dużo pracują z diagramami, ale robią to tylko dlatego, że dążą do redukcji, wykonania konkretnego modelu, który jest później realizowany. Nas takie podejście nie interesuje. Chcemy, żeby nasze modele były cały czas rozwijane. Naszym celem jest rozwój, a nie redukcja. Zamiast szukać jednego, idealnego, uniwersalnego wzoru, wolę, żeby był on polem eksperymentów i nieustannie się zmieniał. Konsekwencją powstania każdego modelu jest mnóstwo nowych ślepych uliczek. Sytuacja ta dała początek koncepcji łączenia tych końców jeden z drugim. I wtedy okazało się, że układają się one we wstęgę Möbiusa! Muszę przyznać, że idea nieskończonej przestrzeni fascynuje mnie do dziś.

Czy uważa pan swój styl pracy za „eksperymentalny”?

Oczywiście. Kiedy pracowaliśmy nad modelami projektowymi, zaczęły się one układać w pewne serie. I kiedy już stworzyliśmy te pięć wzorów, doszliśmy do punktu, w którym uznaliśmy, że musimy zmienić kierunek. Tak samo było z kolorami – po wyciszonym „okresie niebieskim” przyszedł czas na bardzo silne barwy, jak choćby w teatrze Agora w Lelystadt i w Galleria Store w Seulu. Nasz architektoniczny język się zmienia. Co dziwne, często jest to przedmiotem krytyki. Dzieła wielu architektów można bezbłędnie rozpoznać, bo we wszystkich pojawiają się te same, powtarzalne metody. Ale mi chodzi o coś zupełnie innego. Chcę, żeby moje prace były różne i im bardziej się różnią, tym lepiej. I nawet jestem dumny, kiedy ludzie nas za to krytykują. Nasza praca polega na nieustannym eksperymentowaniu. Oczywiście, nie w każdym projekcie – musimy wiedzieć, kiedy można sobie pozwolić na eksperymenty, a kiedy nie. Jeżeli klient jest naprawdę zainteresowany czymś oryginalnym i wie, co się z tym wiąże, z radością szukamy nowych, innowacyjnych rozwiązań.

Ale mimo to w waszych pracach pojawiają się pewne serie i konsekwentnie rozwijane idee.

Owszem, są w naszych projektach pewne powtarzające się tematy. Ale pojawiają się przede wszystkim jako idee generujące nowe idee. Cieszy mnie, że w drodze analizy tego konceptualnego podłoża można rozpoznać w naszych budynkach pewne elementy serii. Na przykład „Blob-Box Model” można odnaleźć w Het Valkhof Museum, w stacji w Arnhem, w ViLA NM i w Teatrze Muzycznym w Grazu. Ale trudno go dostrzec, bo celowo wymyka się stylistycznemu ujednoliceniu. Nie unikamy stosowania wzorów z jakiś dogmatycznych powodów. Są one niezwykle pomocne, kiedy projektuje się biura i budynki mieszkalne, ale w przypadku infrastruktury, np. linii kolejowych czy autostrad międzypaństwowych trudno jest stosować jakieś strukturalne modele-pudła. Te projekty potrzebują ramp i spirali. To z kolei doprowadziło nas do połączenia dwóch modeli, wynikających z funkcjonalnych wymagań obiektów. Właściwie, prawie wszystkie nasze budynki można traktować jak infrastrukturę – także budynek muzeum Mercedes-Benz z jego podwójną, trójwymiarową spiralą oplecioną wokół wielkiej, otwartej przestrzeni. W zasadzie, jego plan przypomina trochę skrzyżowanie autostrad. To, co było dla nas ważne, to kombinacja modelu „blobu” i „pudła”, sposób ich połączenia. Być może właśnie w tym tkwi sekret naszej architektury. Jednocześnie używamy modeli siatki, blobu i pudła, choć wielu ludzi uważa, że dwa ostatnie stoją na całkowicie przeciwnych biegunach i architekt może wybrać tylko jeden z nich. Naprawdę chciałbym, żeby architektura wyzwoliła się w końcu od tych stylistycznych ograniczeń.

Wspomniał pan Jana Duikera i jego wpływ na pańską architekturę – czy zawdzięcza pan coś także modernizmowi?

Oczywiście! Myślę, że mogę zaryzykować stwierdzenie, że muzeum Mercedes-Benz promieniuje podobnym spokojem jak, powiedzmy, budynki Miesa van der Rohe. Jak to osiągamy? Przez powtarzanie i używanie stosunkowo niewielkiej liczby elementów geometrycznych w przestrzeni. Nigdy nie potrafiłem tego dobrze wyjaśnić, ale nieustannie pracujemy nad powtarzalnością i produkcją seryjną. Na przykład bryłę budynku KARBOUW tworzy wiele asymetrycznych linii krzywych, a tymczasem do jej skonstruowania użyliśmy zaledwie trzech różnych elementów. W domu Möbius z kolei pojawiają się tylko trzy różne kąty. Moderniści wierzyli, że harmonię można osiągnąć tylko w prostokątnych, regularnych pomieszczeniach. Jednak nasz układ seryjnych elementów umożliwił stworzenie przestrzeni, która promieniuje takim samym spokojem jak modernistyczna, zamknięta w formie prostokąta.

Zgadza się pan ze stwierdzeniem, że UNStudio bardziej interesuje się perfekcyjną organizacją wnętrza budynku niż jego formą?

Zdecydowanie. Nigdy nie inspirowały mnie kształty budynków. Wierzę w ich organizację i w to, że powinna ona przenikać cały projekt.

Czyli forma jest nieistotna?

Cóż, w pewnym sensie tak. Kształt musi mieć uzasadnienie! Tylko wtedy budynek jest doskonały. Jeżeli forma jest tylko formą, sztuką dla sztuki, wtedy mnie nie interesuje.

Więc o to właśnie chodzi we wszystkich pana projektach? O odnalezienie uzasadnionego kształtu?

W pewnym sensie tak, ale chodzi też o coś więcej. Budynek jest również komunikatem i jeżeli nie tworzy żadnego powidoku – nie jest architekturą. Dla mnie „powidok” odnosi się do tego, co zostaje w twojej głowie po przeczytaniu dobrej książki, zobaczeniu fascynującego obrazu albo pięknego filmu. Pamiętasz je, tworzysz wspomnienia – obraz, który pozostaje w twoich myślach. Dobry budynek też musi tak działać, powinien pozostawiać w ludziach taki sam powidok. Właśnie w taki sposób zafascynowałem się architekturą – zobaczyłem budynek i pomyślałem – „Niesamowity!”. Chciałbym, żeby moje budynki robiły podobne wrażenie.

Źródło: Baunetz
40aZZw8tKNpMiGTu668ZvZiYUywfBh0M3UzVveS873MRmtSYkOCVRWxoGqyS_benerasmus-bridge.jpg
W1pS4jDZfX3x8ai8eF2gGVg54UUtcIlWPiFgtCIGCItVYA8IkIRIkGzUmRy8_benhet-valkhof-museum.jpg
e31bmRQzcHW9FORnD7KIb8HfryKZXNDzS7ujH5h6ownL42pgRX3DvI1rcwKm_benkarbouw.jpg
KdxhCSOR2IfXSHaict2fgNFBti2HUUtgroR08oPwsdur4tzvXTiI6RRBqvoZ_benmercedes-benz-museum.jpg
1gtr1Le7ggkgLflljlxEr0GrOec98RXqCUrZhHG6qnmlFW5TbJFx0bUCq6Iv_benmobius-house.jpg

Podepnij swój artykuł

tagi

Finale Apartments – nowa część osiedla Eco-Park
Finale Apartments – nowa część osiedla Eco-Park

Finale Apartments – to nowa część osiedla Eco-Park, które jest jednym z bardziej znanych nowych osie ...

Widok Tower – wieża obok Rotundy
Widok Tower – wieża obok Rotundy

Widok Tower – tam się nazywać wysoki na 95 metrów gmach, który powstanie obok (też nowej) Rotundy, w ...

Christian de Portzamparc zdobywcą Praemium Imperiale Award
Christian de Portzamparc zdobywcą Praemium Imperiale Award

Praemium Imperiale Award przyznawane jest od 30 lat. W tym roku w gronie laureatów znalazł się franc ...

KOMENTARZE
Komentarze
Brak komentarzy
Zaloguj się, aby dodać komentarz

Nie przegap okazji!!!

zapisz się do naszego newslettera