Chcesz być na bieżąco? Zapisz się do naszego newslettera


Twórczość to gra

 

Czas czytania: ~8 min


zaha dadid

 

y48rOqKlzftRwYgqpiBFxX3PvZ9Ek9hiSqi1vkMqOundi9tCiasZ61kWYE6S_hadid-2.jpg
Lubię domy otwarte i bardzo transparentne. Stoi za tym pomysł budowania przestrzeni poprzez stopniowe usuwanie materiału, jak poprzez erozję, która wydrąża dziury w wielkiej strukturze – mówi w wywiadzie Zaha Hadid SZA. Ekspresyjna forma Pani budynków przyniosła Pani renomę na całym świecie. Jak się Pani z tym czuje ? Próbuję nie myśleć o tym zbyt wiele. Nie kładę się przecież codziennie spać z myślą – ej, jestem niezwykle ważną Panią architekt. Przecież dzień codzienny architekta jest zawsze pełen kompromisów i współpracy z innymi ludźmi. Ale kiedy jednak czasami o tym pomyślę, to muszę przede wszystkim stwierdzić, że opłaciły się cierpliwość i długoletnie poszukiwania. Kiedy zaczynałam, wielu mówiło, że zajmuję się jakimiś bezsensownymi rzeczami. Po latach widzę, że było to warte wysiłku i wyrzeczeń. Przez lata eksperymentów odkryliśmy wiele niezwykle wartościowych idei. SZA. Czy może nam Pani opisać rozwój swojej twórczości ? Myślę, że raczej było to kilka skoków, punktów zwrotnych niż płynny, jednostajny rozwój. We wczesnym okresie raczej koncentrowałam się na rysunku, analizie i abstrakcji. Następnie można mówić o rozwijaniu tych idei, ich stopniowej rozbudowie. Z tego dopiero powstały budynki, architektura. Dzięki temu także bardziej płynna stała się organizacja formy. Przez ostatnie lata można więc raczej mówić o bardziej homogenicznym rozwoju. SZA. Oprócz architektury coraz bardziej zajmuje się Pani designem. Na czym polega różnica w projektowaniu krzesła i takiego budynku, jak na przykład Phaeno Center w Wolfsburgu? Projektowanie architektoniczne jest oczywiście o wiele bardziej kompleksowe. Mimo tego sam pomysł na budynek i mebel może być bardzo podobny. Punkt ciężkości w przypadku designu o wiele bardziej spoczywa jednak na tym, „jak” rzeczy są zrobione. Poza tym uważam, że we współczesnym designie jest dużo bliższy związek miedzy projektowaniem wspomaganym komputerowo, a samym procesem produkcji. To naprawdę fascynujące, jak bardzo przemysł jest dzisiaj opanowany poprzez te technologie. Dla nas oznacza to po prostu, że projekty można realizować o wiele szybciej i bardziej bezpośrednio. Otwiera to także zupełnie nowe możliwości jeżeli chodzi o formy i materiały. SZA. Jak dochodzi Pani do formy. Czy ma Pani ją już zanim przystąpi do pracy czy raczej rozwija ją w trakcie procesu projektowania ? Jest to coś w rodzaju przestrzennego ping ponga. Oczywiście pewien pomysł istnieje już na początku. Ale chodzi także o to, żeby być otwartym na to, co dzieje się dookoła, na co patrzymy, co czujemy. Nie jest to więc odizolowane od naszych wcześniejszych prac, ale także część naszych aktualnych poszukiwań. Wiele osób wydaje się, że siedzimy jak artyści w jakimś pomieszczeniu i produkujemy różne zwariowane pomysły, które potem ktoś za nas realizuje. Przy tak kompleksowych projektach wygląda to zupełnie inaczej. Ale byłoby fajnie (śmiech). SZA. Podkreśla Pani ciągle, jak ważne jest projektowanie bez z góry wyznaczonego celu. Czy przypadek i gra to są podstawowe parametry w Pani pracy ? Oczywiście, projektowanie to czysta gra. Dam Panu przykład: przed dwoma laty koncentrowałam się na małym projekcie o wielkości apartamentowca. Chodziło o to, żeby stwierdzić, jak wiele różnorodnych możliwości da się zawrzeć w z góry zadanej przestrzeni i przy tych samych parametrach. Poprzez codzienne powtarzanie i rozwój idei wyprodukowaliśmy około 700 wariantów tego samego budynku. I to przy bardzo restrykcyjnych ograniczeniach. To daje wyobrażenie, jak szerokie jest pole interpretacji. Możliwości nie są nieograniczone, ale jednak jest ich bardzo dużo. A proszę sobie wyobrazić, że przenosi Pan ten proces do dużo większej skali – na przykład miasta. To niezwykłe i bardzo fascynujące. To jest jak długotrwałe ćwiczenia gry na fortepianie lub też wciąż powtarzane eksperymenty naukowe. Przy pewnym poziomie intensywności pracy nagle poszerzają się możliwości repertuarowe. SZA. Czyli wiedza powstaje z gry? Tak. Choć wielu posługuje się wciąż tą samą doktryną, pracuje wciąż z tym samym diagramem. My posługujemy się wieloma diagramami. Dzięki temu mamy bardzo bogaty repertuar. Nie tylko formalnie, ale także organizacyjnie. Kiedy odwiedzam czyjeś mieszkanie, to ciągle na nowo dziwię się, dlaczego właściciele nie przemyśleli wszystkich tych przeróżnych szans, które daje im przestrzeń. To pozwala widzieć inaczej, dostrzec ogromne pole możliwości, które leżą w każdym zadaniu. SZA. Wiele Pani projektów mebli wygląda jak miniatury Pani budynków. Gdzie znajduje więc Pani formę swoich mebli. Jest tu więcej ergonomii czy raczej jednak emocji ? To nie są decyzje emocjonalne. W ogóle trudno tutaj oddzielić to, co racjonale i emocjonalne. Pracujemy raczej w oparciu o ideę płynnego krajobrazu. Chodzi o to, że mebli nie można uważać za obiekty niezależne od siebie. Musimy przemieszczać się od stołu do łóżka, jak gdyby była to wielka, ciągła struktura. SZA. Przy takim założeniu każda forma jest płynna. Może być ławką lub stołem. Funkcja nie jest zatem czymś na trwałe związanym z formą… Ale przecież nie będzie Pan spał na stole. Chociaż (śmiech) niektórzy moi współpracownicy spanie na stołach opanowali całkiem nieźle. Ale poważnie, sposoby wykorzystywania przedmiotów zależą także od kontekstu kulturowego. Wielu ludzi lubi dzisiaj spać na japońskim, niskim materacu typu futon, a inni znowu tolerują tylko bardzo wysokie łóżka. Nam chodzi głównie o to, żeby meble traktować jak wyspy w przestrzeni, a nie tylko stawiać je wzdłuż ścian. Jest to bardzo wąski sposób traktowania przestrzeni. Ale oczywiście ma Pan rację, kiedy mówi Pan, że odchodzimy od bardzo wąskiego, typologicznego odróżniania przedmiotów, jako kanapy, stołu czy sofy. Te tradycyjne diagramy są bardzo mocne i przenoszą się na ludzkie nawyki jako ich formalne ograniczenie. My najpierw gramy formami i z tej gry dopiero powstają często zaskakujące sposoby wykorzystania przedmiotów. Pojawia się coś, na czym można siedzieć, leżeć lub na czym można wchodzić do góry. SZA. Jak wyobraża sobie Pani przestrzeń w której stoją Pani meble. Na targach w Kolonii wasze biuro zaprezentowało projekt „idealnego domu”. Lubię domy otwarte i bardzo transparentne. Stoi za tym pomysł budowania przestrzeni poprzez stopniowe usuwanie materiału, jak poprzez erozję, która wydrąża dziury w wielkiej strukturze. Tym problemem zajmujemy się już od dawna. Daje to szansę na wprowadzenie światła do przestrzeni. Te badania doprowadziły nas do zainteresowania się geologią, archeologią i topografią. Nasze projekty są więc mocno inspirowane krajobrazem i ich erozyjną zmianą. SZA. Jak wygląda życie w takim domu? Czy na przykład te organicznie zaokrąglone ściany i sufity nie są zbyt mocno zarysowane i przez to mało podatne na zmiany? To, że formy są nietypowe nie oznacza, że są one niezmienialne. W czasie projektowania powstaje takich form cała masa – to jeden aspekt. Poza tym ewolucja form nigdy się nie kończy. Formy organiczne prawie nie zawierają symetrii, jak również niczego zakończonego, gotowego. Zawsze zatem można coś dodać , albo usunąć. To jest otwarta przestrzeń. Myślę, że w przypadku projektowania prywatnych domów nigdy nie można narzucać, jak ktoś ma w nich mieszkać. Można oferować możliwości zmian. Trochę nieprzewidywalności oraz dużo elastyczności. SZA. Czy to oznacza problematyzację pojęcia „granicy przestrzeni” ? Myślę, że przy tym rozwoju technologicznym niedługo ściany mogą stać się w pełni ruchome, a być może nawet kuchnia czy łazienka nabiorą waloru przesuwalności. Oczywiście przyłącza i instalacje ciągle są mocno statycznym elementem mieszkania, ale tak nie musi być zawsze. Jeśli tak się stanie, to pozbędziemy się tego aspektu fiksacji przestrzeni. Będzie można dzisiaj w jakimś miejscu spać, a w jutro robić tam coś zupełnie innego. To będzie zależało od indywidualnych preferencji i priorytetów. W latach siedemdziesiątych ludzie w Nowym Jorku odkryli dla siebie te wszystkie lofty i zaczęli mieszkać w otwartej przestrzeni. Dzisiaj znowu trochę się zamknęliśmy. SZA. W jakim kierunku pójdzie, Pani zdaniem, rozwój architektury ? Od jakiegoś czasu zajmuję się problemem ciekłości i płynności. Myślę, że to mogłoby się zaczynać w domu, wypełzać na podwórko, a następnie kreować płynną przestrzeń w mieście, która leży pomiędzy tym, co zewnętrzne i tym, co wewnętrzne. Mógłby to być obszar bardzo publiczny i miejski, który jest dostępny wielkim grupom ludzi. To są dla mnie wielkie zadania, które stoją przed miastem. Jednak raczej nie za bardzo lubię wybiegać myślą tak daleko w przyszłość. Nauczyłam się, że prognozy zawsze trzeba zmodyfikować o wartości i optykę przyszłego kontekstu, a jego przecież nie znamy. Dziękujemy za rozmowę.
Kg7RnYtOIEjNjcTWMZSRsHTIkgEhvEtTbJHIGA1BJX0OFpt2eoSHx5aiSfAJ_hadid-3.jpg

Brałeś udział w projekcie? Opowiedz nam swoją historię.

tagi

Najlepsze realizacje architektoniczne Gdańska lat 2016 – 2017
Najlepsze realizacje architektoniczne Gdańska lat 2016 – 2017

Najlepsze realizacje architektoniczne Gdańska lat 2016 – 2017 zostały właśnie docenione. Po raz drug ...

Niezwykły dom dla gości
Niezwykły dom dla gości

Dom dla gości, jaki pracownia Studio 512 zaprojektowała w Teksasie sami autorzy projektu architekton ...

Skra – wyniki konkursu architektonicznego
Skra – wyniki konkursu architektonicznego

Konkurs architektoniczny na projekt nowego zagospodarowania terenu sportowego Skra w Warszawie władz ...

KOMENTARZE
Komentarze
Brak komentarzy
Zaloguj się, aby dodać komentarz

Nie przegap okazji!!!

zapisz się do naszego newslettera