Chcesz być na bieżąco? Zapisz się do naszego newslettera


Pielęgniarka sprzeczności

 

Czas czytania: ~8 min


UxFu9R17UcIlTOp0g5X9V7CYGn4bkcLxVqAVlUIqs7S5LUKyAcKjPirYpsgH_andree-putman.jpg

Nawet jeśli sięgam po przedmioty antyczne, sposób, w jaki je pokazuję, zawsze jest nowoczesny – mówi w wywiadzie Andrée Putman*, francuska projektantka i architekt wnętrz

Christopher Kanal: Jak opisałaby pani styl Andrée Putman?

Andrée Putman: To praca, która powinna być prawie niewidzialna. Często powtarzam, że dzieło projektanta musi być zarazem wszechobecne i niezauważalne. Moje wnętrza są proste, ale nie bezosobowe, spokojne, ale nie chłodne, pociągające, ale nie bogate, pełne wdzięku, ale nie nostalgiczne, są wyrafinowane, ale nie rygorystyczne. Przede wszystkim, zawsze próbuję łączyć biedne i bogate materiały – tworzę anty-getto i pozostaję wierna nonkonformistycznej idei kształtowania przestrzeni i światła oraz elegancji detali.

Pracowała Pani nad wieloma projektami, między innymi dla sklepów Yves St Laurenta oraz dla Air France. Który projekt dał pani najwięcej satysfakcji?

To był niezwykły budynek poprzemysłowy w Bordeaux, który został przekształcony na muzeum sztuki współczesnej. Teraz są tam pokazywane prace najbardziej utalentowanych artystów ostatnich 50 lat. Bardzo mnie cieszyło zaangażowanie kuratora w moją pracę i to, że dodał do mojego projektu coś od siebie.

Jest pani autorką koncepcji hoteli typu boutique. Czy projektując pierwszy taki hotel spodziewała się pani, że znajdzie tak wielu naśladowców?

W ogóle o tym nie myślałam. Kiedy w 1984 r. projektowałam hotel Morgans, chodziło mi przede wszystkim o przedefiniowanie idei hotelu – o stworzenie czegoś pomiędzy mieszkaniem a hotelem, czyli sferą prywatną a publiczną, czegoś obcego i intymnego zarazem, trwałego i efemerycznego, co pozwoliłoby eksperymentować z samym zagadnieniem mieszkania. Bardzo się cieszę, że ludziom się to spodobało. 

Jest pani świetną pianistką. Czy zawsze chciała pani być projektantką?

Właściwie to stało się to przez przypadek, w odpowiednim momencie, kiedy nadszedł czas na zmiany. Przez 15 lat uczyłam się grać na pianinie, miałam zostać kompozytorem. Problem w tym, że od dzieciństwa jedną z głównych cech mojego charakteru była potrzeba wolności i umiejętność mówienia stanowczego „nie”. Kiedy miałam 15 lat, postanowiłam wyrzucić z mojego pokoju wszystkie sprzęty, które uznałam za zbyt starodawne i obciążone przeszłością – za symbol statusu społecznego i arogancji pewnego środowiska, których już nie mogłam dłużej znieść. Po prostu chciałam mieć żelazne łóżko, współczesne krzesło i obraz Miró. Kiedy opróżniłam swój pokój, poczułam się wolna. Odrzuciłam wszystko, co było związane z tzw. dobrym smakiem, burżuazyjną elitarnością. Podejmując tę decyzję, dokonałam przełomowego wyboru – zwróciłam się w stronę „przestrzeni” czyli projektowania wnętrz, a nie „czasu”, czyli muzyki.  

Czy, według pani, globalny kryzys ekonomiczny sprawił, że przywiązuje się mniejszą wagę do designu? Czy zauważa pani jakieś nowe tendencje, które pojawiły się w tym okresie niepewności? 

Mimo że mam wielki szacunek dla moich kolegów, myślę, że uwaga mediów i star system, jaki został stworzony wokół środowiska projektantów i architektów zaszły za daleko. Projektanci są traktowani jak filozofowie, odkrywcy, guru. Tymczasem dla mnie są to dość prości ludzie, którzy wkładają urok i duszę – bicie serca – w miejsca i przedmioty. To ludzie, którzy są wolni od troski o bycie oryginalnym i wyjątkowym za wszelką cenę. Uwielbiam przedmioty, które są całkowicie oczyszczone z wszelkich starań bycia „designem” – designem, który zbyt często jest arogancki i pretensjonalny.

Co decyduje o tym, że design jest dobry, albo zły?

Artyści, kiedy myślą o przyszłości, często patrzą w przeszłość. Niektórzy nieustannie śledzą i poszukują nowych trendów. Ale ja mam zupełnie inną metodę. Kieruję się odczuciami i rozumem, które umożliwiają mi poruszanie się po bazarze stylów i koncepcji. 

Czy jest pani zadowolona z efektów współczesnego przeprojektowania hotelu Morgans? Przystępując do niego, chciała pani zacząć od zera czy kontynuować ten designerski spadek?

Oryginalny projekt, który powstał w 1984 r., dał mi wiele satysfakcji, również z powodu wielkiego entuzjazmu właścicieli. Wiedzieli, czego chcą i oczekiwali tego, co najlepsze, dbali o każdy detal. Mieli też odwagę podjąć ryzyko. Myślę, że Morgans jest w pewien sposób magiczny i dlatego ludzie uważają go za fascynujący. Mam nadzieję, że nowa inkarnacja jest po prostu intrygująca. Nie zmieniłam najważniejszych elementów, które sprawdziły się od samego początku.    

Od czego zaczyna pani projektowanie? Jaki jest dla pani punkt wyjścia?

Jak można znaleźć ledwo zauważalny punkt równowagi między podróżującym, przechodniem a miejscem, które jest dla niego obce? Jak sprawić, że ludzie poczują się w hotelu jak w domu, a jednocześnie nie wpaść w pułapkę tworzenia karykaturalnej iluzji domu? Moim najważniejszym celem jest innowacja poprzez architekturę o bardzo jasnym i czytelnym wyrazie, wystarczająco silnym, by stworzyć wyjątkową atmosferę odbiegającą od zwykłego hotelowego banału.

Sięgnęła pani po estetykę art déco na długo zanim ona naprawdę powróciła. Czy kiedykolwiek myślała pani o sobie, że wyprzedza swój czas?

Kiedy byłam dzieckiem, zawsze zastanawiało mnie, jaki był początek otaczających mnie przedmiotów, gdzie i kiedy zostały one wynalezione. Roznosiła mnie ciekawość i entuzjazm poszukiwania. Myślę, że jestem modernistką. Nawet jeśli sięgam po przedmioty antyczne, sposób, w jaki je pokażę, zawsze będzie nowoczesny. 

Jaka jest pani życiowa filozofia?

Zawsze kultywowałam duchową rewolucję. Od wczesnego dzieciństwa czułam inaczej niż inni. To, co mnie interesuje, to równowaga między dyscypliną i rewolucją, wolę słuchać obecnych i żyć we współczesnym świecie niż oddawać się nostalgii. Nigdy nie biorę siebie zbyt poważnie i jestem pełna sprzeczności. Na przykład, kocham miasto, ale lubię też zaszyć się samotnie w miejscu o silnej duchowości, jak choćby XII-wieczne, romańskie opactwo. Lubię sztukę współczesną, egipską i chińską, ale podobają mi się również przedmioty codziennego użytku, które można bez trudu znaleźć w najbliższym otoczeniu. Bardzo ciekawi mnie przyroda i jestem bardzo wrażliwa na różne bodźce i informacje. Wierzę, że, by być szczęśliwym, wystarczy znaleźć w sobie pasję.

Jaki projekt zrobił ostatnio na pani największe wrażenie?

Wspaniały projekt opery w Pekinie, autorstwa Paula Andreau i wystawa unikatowych prac z limitowych kolekcji Marca Newsona, prezentowana w Gagosian Gallery w Nowym Jorku w 2007 r.

Jaka była najlepsza rada, którą pani usłyszała?

Odwagi!

Źródło: designbuild-network.com

*Andrée Putman – nazywana wielką damą designu – jest jedną z najbardziej uznanych na świecie projektantek wnętrz. Urodziła się w 1925 r., a w latach 60-tych pracowała jako dziennikarka dla magazynu L'Oei, zajmując się designem. Rozgłos zdobyła reprodukując zapomniane projekty XX-wiecznych mebli, których autorami byli min. Eileen Gray, Mallet-Stevens, Pierre Chareau czy Jean-Michel Frank. Prawdziwą sławę Putman zdobyła jednak jako projektantka wnętrz, aranżująca między innymi wnętrza sklepów dla takich sław, jak Yves St Laurent, Thierry Mugler, Azzedine Alaia czy Karl Lagerfeld. W jej dorobku jest również projekt wnętrz floty concordów dla Air France, aranżacja biura francuskiego ministra kultury, Jacka Langa, wnętrza Muzeum Sztuki Współczesnej w Bordeaux oraz dekoracje do filmu Petera Greenewaya „The Pillow Book”. 

Jednym z najbardziej znaczących „wynalazków” Andrée Putman jest hotel typu boutique, czyli niewielki, luksusowy hotel wyróżniający się oryginalną, niepowtarzalną aranżacją wnętrz i stawiający na nieformalną, niemal rodzinną atmosferę. Pierwszy tego typu obiekt – hotel Morgans – Putman zaprojektowała w 1984 r., a jej koncepcja szybko znalazła następców na całym świecie.

W 1997 r. założyła Agence Andrée Putman, która projektuje i wytwarza meble i akcesoria domowe. Jednym z jej ostatnich projektów jest aluminiowe krzesło produkowane przez firmę Emeco, które swoją oficjalną premierę miało w kwietniu tego roku na Salone Internationale del Mobile w Mediolanie. Krzesło to Putman porównuje do rewolucyjnej „małej czarnej”, zaprojektowanej przez jej nieżyjącą już przyjaciółkę, Coco Chanel.

gwQ8O4GqYGizyTNARsx4iFybrOBmLionNyC8DTy7OvNKwq77WYqAyQqevuax_concorde-interior.jpg
7mmELVbzAmOvXrcU1TJTAzrcvNvolAzRoFdeXubDdej41rak74MVFAxQzYCi_emeco-aluminium-chairs.jpg
MazsUguAnQNL2NFTNIV291GXt9ioefgKlPJ3tzIZuDLWP5vyJPmsdI5LuN8z_morgans-hotel.jpg
XeOcwwb7f2pOx87iuUWwPL8qaDGHP4w2N2ve8SSPIoQ3Ow3LjfQ8TDEm5kUx_morgans-hotel-2.jpg

Brałeś udział w projekcie? Opowiedz nam swoją historię.

tagi

Face2Face Business Campus
Face2Face Business Campus

Face2Face Business Campus swoją nazwę zawdzięcza wzajemnemu ustawieniu dwóch budynków, z których zło ...

Ażurowy szpital
Ażurowy szpital

Na gmach szpitala, który powstać ma w mieście Tambacounda w południowej części Senegalu rozpisany by ...

Archiwum Państwowe w Białymstoku otwarte
Archiwum Państwowe w Białymstoku otwarte

Archiwum Państwowe w Białymstoku otworzy swoje podwoje już 20 czerwca 2018 roku. Nowoczesna placówka ...

KOMENTARZE
Komentarze
Brak komentarzy
Zaloguj się, aby dodać komentarz

Nie przegap okazji!!!

zapisz się do naszego newslettera