Chcesz być na bieżąco? Zapisz się do naszego newslettera


Kevin Roche

 

Czas czytania: ~4 min


Prezentacja laureata nagrody Pritzkera w 1982 roku

 

x052Pz6HufycmQbgtD9c6vw95euh67CwiZWqx3JSWRLqCM5bkYixMkZ0wCuF_l-4.jpg
Kevin Roche Kevin Roche urodził się Dublinie w 1922 roku. Do Stanów Zjednoczonych wyemigrował w 1948, obywatelstwo amerykańskie otrzymał w 1964 roku. Przyjazd do Stanów Zjednoczonych miał być pierwotnie początkiem dziesięcioletniego światowego objazdu i pracy w różnych studiach architektonicznych - każdego roku w innym. Pierwszym przystankiem był dla niego Instytut Technologii w Chicago, gdzie nauczał Mies van der Roche, który póĄniej pozostał jednym z jego mistrzów obok Eero Saarinena i Alvara Aalto. Po kilku latach pobytu Roche ostatecznie pozostał w USA i założył tam własną praktykę. Przez 30 lat partnerem Roche'a był John Dinkleloo, z którym zrealizował większość swoich projektów. W magazynie Contemporary Architecture, pracownia Roche'a i Dinkeloo została określona jako najbardziej estetycznie odważna i innowacyjna amerykańska pracownia architektoniczna. Razem wyprowadzali architekturę z jej stylistycznego i futurystycznego ograniczenia w stronę bardziej zaawansowanej formy łączącej wyrafinowanie estetyczne z elementem praktycznej użyteczności tak, aby współczesne miasto było atrakcyjne i przyjazne dla swoich mieszkańców
WsUrnrb0u0F4GBwfufANypJ6chOjaHn7ueTHKXhpdJLbvYtu53dObwvEo6Mw_1-4.jpg
Jury W tym niespokojnym wieku, kiedy moda w ciągu jednej nocy przeskakuje od surowości w ozdobność, od niechęci do przeszłości - w nostalgię za wyimaginowanymi czasami, jakich w zasadzie nigdy nie było, wspaniały dorobek twórczy Kevina Roche'a czasem krzyżuje się z modą, czasem pozostaje w tyle za modą, najczęściej zaś tworzy modę. Niełatwo go opisać: innowator, który nie wielbi innowacji dla nich samych, profesjonalista, którego nie obchodzą trendy, spokojny, skromny człowiek, który podejmuje i wykonuje wielkie prace, szlachetny człowiek, stawiający bezwzględne wymagania swej własnej pracy. Tą nagrodą honorujemy architekta, który wytrwał w swej indywidualności, swymi dziełami zaś i swoją osobowością dokonał zmian na lepsze.
C0nqGLWnMbgrlTHNVfKZfxiMH9FGpKoC5sscwJmF66cifO3R5hDKscerVqkB_2-4.jpg
Kevin Roche Po pierwsze chciałbym podziękować: - rodzinie Pritzkerów za ich niezwykłą hojność i chęć "stymulowania twórczości i kształtowania głębszej wrażliwości" wobec otoczenia; - Carletonowi Smithowi, którego energia i wyobraĄnia umożliwiły powstanie tej nagrody; - wszystkim, którzy chcą budować, wybierają architekta i umożliwiają powstawanie architektury. Bycie dobrym klientem wymaga wielkiej cierpliwości, odwagi i wytrwałości; - wszystkim piszącym o architekturze, zarówno tym, którzy wypowiadali się pozytywnie, jak i tym, którzy krytykowali. Wasz głos jest zawsze ważny; - znakomitym architektom, przez lata tworzącym nasze biuro i odpowiadającym za powstanie wielu budynków, za które nagroda została mi przyznana; - Johnowi Dinkeloo, drogiemu przyjacielowi od trzydziestu lat, bez którego siły i umiejętności ta praca nie zostałaby nigdy wykonana; - Eero Saarirenowi, którego krótkie życie pokazało nam prawdziwe znaczenie i rolę architekta; - wielkiej, wolnej społeczności Stanów Zjednoczonych i innym wolnym społeczeństwom, które pozwoliły nam żyć i pracować swobodnie w świecie, gdzie dużo się mówi o indywidualnej wolności, ale w rzeczywistości istnieje ona tylko w nielicznych wybranych miejscach. Teraz kilka słów o listach od sympatyków, które stymulują, podnoszą na duchu i przynoszą satysfakcję. Przeczytam list od pani z Las Vegas. Należy ona do osób, które przechodzą do meritum już w pierwszych słowach: "Myślę, że członkowie jury musieli zwariować, aby w 1982 roku nagrodzić architekta, który stosuje szkło oraz cegłę i stal. Takie marnotrawstwo energii jest nienowoczesne, bezsensowne, głupie i nudne. A co gorsza, ta nagroda wpłynie na nauczanie architektury, promując takie przebrzmiałe projekty." Wszystko to było w wielkiej kopercie, na której odręcznie napisano: "Co dzisiaj zrobiłeś, aby zapobiec wojnie nuklearnej?". Trochę mnie to przygnębiło. Miałem bowiem wrażenie, że owego dnia nic nie zrobiłem, aby zapobiec wojnie nuklearnej. Zaraz jednak, zgodnie z naturą ludzką, zacząłem szukać usprawiedliwienia. Czy akt budowania nie jest aktem wiary w przyszłość i wyrazem nadziei? Nadziei, że świadectwo naszej cywilizacji przekażemy potomnym? Nadziei, że to, co robimy, jest nie tylko zdrowe, użyteczne i piękne, ale stanowi czytelny i szczery wyraz naszych dążeń? Nie możemy dziś osądzić, czy nasza architektura jest sztuką, możemy jedynie marzyć, aby tak było. Sztuka rodzi się trudno. Jest raczej wynikiem przemyśleń dotyczących natury rzeczy niż potrzebą uznania i aplauzu. Tak łatwo jest zapomnieć, że budujemy dla ludzi, jednostek o różnorodnych potrzebach i gustach; tak trudno jest pamiętać, że nie są oni jedynie tłumem. Niech kolejne pokolenia ocenią naszą cywilizację. My powinniśmy skupić nasze siły na tworzeniu cywilizacji, w której możemy żyć w pokoju z przyrodą i z innymi ludĄmi. Dobrze budować - to akt pokoju. Miejmy nadzieję, że nie pójdzie na marne.
0WLkIBdDnAIzBeaXo3wSDDLpdYY08gKqc4giCaMWTHu3h3CIy4UEeDB3rg1F_3-4.jpg
Zdjęcia realizacji od góry: Ford Foundation New York City,USA UN Plaza Hotel New York City, USA Deere & Company, West Office Bldg. Illinois, USA

Podepnij swój artykuł

tagi

Dom jednorodzinny JRV2 z drewna i betonu ze studia de.materia
Dom jednorodzinny JRV2 z drewna i betonu ze studia de.materia

Projekt architektoniczny tego domu jednorodzinnego zdeterminowało jego położenie: na stoku skarpy, n ...

Budynek jako pomnik
Budynek jako pomnik

Budynek – pomnik, miejsce pamięci połączone z dziełem architektonicznym – to pomysł, który nie jest ...

Mies van der Rohe Award: polskie nominacje
Mies van der Rohe Award: polskie nominacje

EU Prize for Contemporary Architecture - Mies van der Rohe Award – to najważniejsza nagroda architek ...

KOMENTARZE
Komentarze
Brak komentarzy
Zaloguj się, aby dodać komentarz

Nie przegap okazji!!!

zapisz się do naszego newslettera