Chcesz być na bieżąco? Zapisz się do naszego newslettera


Między abstrakcją a dosłownością

 

Czas czytania: ~8 min


yRJ24fwa2UfRrfCZMEWTzIahYwPOTS0I4ohPTSIAeVDEpbKW3Koktgjrarry_peter-walker-nmichael-11-memorial.jpg

W niedzielę 11 września na Ground Zero w Nowym Jorku otwarty został pierwszy obiekt zrealizowany w ramach nowego zespołu World Trade Center – pomnik poświęcony ofiarom zamachu sprzed 10 lat. Prezentujemy wywiad ze współautorem monumentu – architektem krajobrazu Peterem Walkerem. Pracował on z autorem pomnika-placu, architektem Michaelem Aradem, którego projekt został wybrany w konkursie rozstrzygniętym w 2003 r. W rozmowie z Patt Morrison z Los Angeles Times Walker opowiada, jak poważnym wyzwaniem wymagającym ogromnej wrażliwości i szacunku dla emocji był ten projekt.

Pomnik będzie jednym z pierwszych obiektów, z jakim będą mieli styczność ludzie wchodzący na teren Ground Zero – obok wieży One World Trade Center autorstwa biura Skidmore Owings and Merrill i zaprojektowanego przez Snøhettę pawilonu wejściowego do podziemnego Muzeum 11 Września. Pomnik zajął centralną część przestrzeni publicznej nowego WTC i ma stanowić materialny znak pamięci o ofiarach zamachów – nie tylko tego z 11 września 2001 r., ale także wcześniejszego, który miał miejsce w 1993 r.

qLxNjVL1JdAnP3bdWs0c3v49dpglhqZbLMZLTVMRzNo2Vg2J1RVeZPzOPa2e_peter-walker-nmichael-l-2.jpg

PM: Pracując nad tym projektem, miał pan 350 milionów klientów: wszystkich Amerykanów.

PW: To prawda. I każdy z nich miał zupełnie inny stosunek do pomnika. Nawet wśród rodzin ofiar nie było w tej kwestii zgodności. Niektórzy oczekiwali, że pomnik będzie pewnego rodzaju pożegnaniem, że zjednoczy rodziny dotknięte tragedią.

Projekt 'Reflecting Absence' architekta Michaela Arada był jednym z ośmiu finalistów w konkursie na projekt monumentu. Zgodnie z sugestią jury, Arad zaprosił pana do współpracy. W jaki sposób powstała wasza wspólna idea pomnika?

Projekt musiał uwzględniać i wyrażać dwa różne aspekty, bo Nowy Jork potrzebował zarówno pomnika, jak i odbudowy. Nie mogło to być po prostu pole kamieni. Władze miasta oczekiwały, że obiekt będzie funkcjonował jednocześnie jak pomnik i jak przestrzeń publiczna, park. Doskonale ujął to ówczesny gubernator stanu Nowy Jork, George Pataki: „Upamiętniamy to, co się stało, bo nie chcemy o tym zapomnieć. Ale pokazujemy także, że Nowy Jork potrafi się odbudować. Pomnik musi być poświęcony jednocześnie tragedii i naszej odpowiedzi na nią.”.

eilkrrxlqmPuwQoMQMr3sToyMxOljwiiJRGUBrLNUAg27oSZMVjBMm5iOIHD_peter-walker-nmichael-3.jpg

Powiedział pan, że to przedsięwzięcie przypominało historię z opowiadania Hemingwaya „Stary człowiek i morze” – złapaliście wielką rybę, problem pojawił się wtedy, kiedy trzeba ją było dostarczyć do domu, ocalając na niej choć trochę mięsa.


Nasza część projektu pozostała właściwie taka, jak w oryginalnej koncepcji. Michael Arad zmienił swoją radykalnie, bo w czasie prac nad projektem pojawiło się wiele trudności. Na początku, zwiedzający mieli schodzić rampą w dół, do podziemnego świata, gdzie miały być wyeksponowane tablice z nazwiskami ofiar zamachu. Tło dla nich stanowić miała opadająca kaskadami woda. Mimo dwóch lat wysiłków, koncepcja ta musiała ulec zmianie ze względów finansowych, ale przede wszystkim dla bezpieczeństwa.

Pomnik jest potencjalnie takim samym celem ataku jak wieże, tyle że łatwiejszym do zniszczenia. Specjaliści od bezpieczeństwa uznali, że w połowie długości rampy musiałby się znaleźć punkt kontrolny, taki jak na lotnisku. Uznaliśmy, że to zakłócałoby wrażenie schodzenia do grobowca, jakie chcieliśmy osiągnąć. Dlatego zdecydowaliśmy się zrezygnować z podziemnych galerii.

Moja firma także musiała zarzucić kilka koncepcji. Z drugiej strony, udało nam się wygrać parę bitew. Kiedy zaczynaliśmy prace, okazało się, że na terenie przeznaczonym na pomnik spod ziemi wystawać mają szyby wentylacyjne. Proszę sobie wyobrazić 16 takich szybów w środku pomnika! Wykonaliśmy więc model, który nazwaliśmy 'paskudnym modelem' i zawieźliśmy go do gubernatora Patakiego. Od razu zrozumiał o co chodzi. Zwrócił się do inżynierów i powiedział: „W tym miejscu absolutnie nie może znaleźć się nic takiego”. Ostatecznie, otwory wentylacyjne zostały umieszczone w budynkach po zachodniej stronie placu.

Proszę powiedzieć, czego doświadczają ludzie zwiedzający pomnik.

Początkowo chcieliśmy osiągnąć efekt stopniowego schodzenia w dół, do grobowca. Ostatecznie jest on zupełnie odmienny – zwiedzający przechodzą pod drzewami aż do do dwóch zagłębień w ziemi – głębokich basenów, do których kaskadami spływa woda. Ich plan powtarza obrys Bliźniaczych Wież, a na obwodzie umieszczono płyty z nazwiskami ofiar zamachów. Odbijające się w wodzie słońce i szumiące na wietrze drzewa są jednak afirmacją życia.

8NkMDG5frHImqQLGpyGXZLKRiKYUEwNoOoAdJUZwQShAPWbAGgTmBmiHEyCc_peter-walker-nmichael-4.jpg

Pomniki zawsze cechuje napięcie między abstrakcją a dosłownością.


Są pomniki, które nie mają żadnej rzeczywistej wartości i takie, które są naprawdę wybitne, jak monument Lincolna. Projektując pomnik, próbujesz uchwycić coś abstrakcyjnego. Jeśli ci się uda – odniosłeś sukces. Jeśli nie, pomnik staje się nijaki i nieokreślony, jak w przypadku pomnika wojny koreańskiej. Nie można go nawet obrazowo opisać, nie ma żadnej wartości. Jeśli – jak ma to miejsce w przypadku pomnika 11 września – w grę wchodzą silne emocje, są one niezwykle ważne, ważniejsze niż drzewa czy ławki. Są równie ważne jak same nazwiska osób, którym pomnik jest poświęcony.

Przez niektórych krytyków projekt pomnika został surowo oceniony. The New York Post uznał wręcz, że jest on kiepski.

Wielu ludzi, których szanuję, twierdziło, że pomnik jest zbyt duży, co według mnie jest krytyką uzasadnioną. Ale krytyka zawsze pojawia się i przemija. Dla mnie najważniejsze jest to, co myślą o pomniku rodziny ofiar. W drugiej kolejności zaś – co sądzą o nim ludzie, zwyczajni odbiorcy. Miarą sukcesu jest według mnie to, czy tu przyjdą. A myślę, że tak będzie. W świadomości Amerykanów pamięć o wydarzeniach z 11 września wciąż jest niezwykle żywa – znacznie bardziej niż pamięć o wojnach, bo one toczyły się z dala od terytorium Stanów Zjednoczonych. Ten pomnik niewiele różni się od muzeum Holocaustu, nawet jeśli ma zupełnie inne przeznaczenie – podobnie jak ono dotyczy pamięci i świadomości i ma na celu ich zachowanie.

Czy to możliwe, że niektóre pomniki, być może także ten, powstają zbyt wcześnie?

Myślę, że może tak być. Kiedy projekt powstał, wziąłem udział w panelu dyskusyjnym w Oklahomie. Ludzie mieli tam okazję wyrazić swoje opinie. Reakcje były bardzo różne i niezwykle emocjonalne. Wiedzieliśmy, że projektantom trudno będzie się z nimi zmierzyć. Zaproponowaliśmy, żeby z realizacją pomnika wstrzymać się jeszcze dwa-trzy lata. Ale inwestor nie chciał czekać.

n1hSWn94HhMIMPmQ4eu2CPGxTxRq9U7Aa6V4ya7tbLF8KWoFEXKVrOP7dFyp_peter-walker-nmichael-5.jpg

Za sprawą ponad 400 białych dębów pomnik przypomina mi święte gaje, które w czasach starożytnych służyły jako miejsce ceremonii religijnych.


W drzewach, zwłaszcza dębach, jest coś mistycznego: zawsze pojawiały się przy pomnikach. W Nowym Jorku rośnie mnóstwo drzew, ale średni czas ich życia to 7-10 lat. Potem zaczynają umierać. Nie mogliśmy dopuścić, żeby coś podobnego stało z drzewami zasadzonymi przy pomniku. Dlatego wybraliśmy taki gatunek, który wydaje się najbardziej odporny. Poczyniliśmy też wiele wysiłków, żeby działka stała się przyjazna dla drzew – zamiast sadzić je w skrzyniach, umieściliśmy je w długich rowach, tak, żeby korzenie miały zapewnioną dobrą wentylację. Zamontowaliśmy również urządzenia gromadzące śnieg i wodę deszczową, która jest następnie wykorzystywana do nawadniania. Do obsadzenia pomnika potrzebowaliśmy 500 drzew – nie ma szkółki, w której można by kupić tyle sadzonek. Szukaliśmy ich w wielu miejscach, po czym przywieźliśmy wszystkie do New Jersey, żeby się mogły zaaklimatyzować. Wybieraliśmy sadzonki tej samej wielkości, niemal identyczne. Wyglądają idealnie.

Podczas prac nad projektem rozmawialiście z rodzinami ofiar i oglądaliście zgromadzone przez Muzeum 11 Września pamiątki i artefakty?

Tak. Było to bardzo emocjonujące przeżycie. Magazyn muzeum był pełen. Potem udaliśmy się do przeznaczonego dla rodzin pokoju w siedzibie Lower Manhattan Development Corp., gdzie zobaczyliśmy mnóstwo pluszowych misiów, listów od 5-letnich dzieci, zdjęć. To było naprawdę wstrząsające. Niektóre rodziny trzymały się razem, inne nie. Bywali pomocni, bywali trudni, nie było reguły.

Czy patrząc na pomnik, dowiemy się, że to pana projekt?

Nie, ale architekci krajobrazu mogą się tego domyślić, bo jesteśmy znani z pewnych rozwiązań. Nasze projekty są bardzo powściągliwe i minimalistyczne, proste, a jednocześnie złożone pod względem intelektualnym. Na co dzień pracuję z architektami. Jeśli pomyśleć o różnicy między naszymi dziedzinami, można zauważyć, że architektura jest przeważnie wertykalna, a budynki – falliczne. Krajobraz zaś jest horyzontalny i metaforycznie rzecz ujmując – symbolizuje ziemię.

Fot: James Ewing
Źródło: archrecord.construction.com
Pełna wersja wywiadu na latimes.com/pattasks

Zobacz też: http://www.sztuka-architektury.pl/index.php?ID_PAGE=33096

Podepnij swój artykuł

tagi

Najlepsze realizacje architektoniczne Gdańska lat 2016 – 2017
Najlepsze realizacje architektoniczne Gdańska lat 2016 – 2017

Najlepsze realizacje architektoniczne Gdańska lat 2016 – 2017 zostały właśnie docenione. Po raz drug ...

Niezwykły dom dla gości
Niezwykły dom dla gości

Dom dla gości, jaki pracownia Studio 512 zaprojektowała w Teksasie sami autorzy projektu architekton ...

Skra – wyniki konkursu architektonicznego
Skra – wyniki konkursu architektonicznego

Konkurs architektoniczny na projekt nowego zagospodarowania terenu sportowego Skra w Warszawie władz ...

KOMENTARZE
Komentarze
Brak komentarzy
Zaloguj się, aby dodać komentarz

Nie przegap okazji!!!

zapisz się do naszego newslettera