Chcesz być na bieżąco? Zapisz się do naszego newslettera


Siła naturalności

 

Czas czytania: ~6 min


2hrQmeSbhUxiBfYTfB3tb8CVkqZKDgDGLxb8HDIIa0TWN00ANZtI5CPeWVlx_niemczykpotret.jpg
Świątynie Niemczyka Współczesne kościoły przypominają najczęściej bunkry wiary. Nie ma w nich pierwiastka sacrum, jest tylko funkcjonalność, ale to za mało dla prawdziwej świątyni. Jednak w ostatnich latach powstało u nas kilka kościołów, które są czymś więcej niż tylko budynkami. Tak się składa, że prawie wszystkie zaprojektował Stanisław Niemczyk, tyski architekt. Jedno z jego dzieł - ceglany kościół w Czechowicach-Dziedzicach - uzyskało miano Ikony Polskiej Architektury Wszystkie kościoły tyskiego architekta to budowle niezwykłe. Ich niepowtarzalność polega na tym, że nie powstają wyłącznie na desce kreślarskiej. Projekty tworzone się na miejscu, konsultowane wśród miejscowych parafian. Stanisław Niemczyk zawsze też wykorzystuje do budowy lokalny materiał. Kościół pod wezwaniem Jana Chrystusa Odkupiciela w południowej części Czechowic czerpie ze śląskiej tradycji budowania z cegły. Tam, gdzie stała stolarnia Mieszkańcy południowych dzielnic Czechowic-Dziedzic mieli daleko do kościoła - do najbliższej św. Katarzyny dobrą godzinę. Jednak na początku lat 80. zdarzył się cud. Rodzina Wieczerzaków po długich staraniach odzyskała swoją własność - stolarnię, którą upaństwowiono w latach 50. Przekazali ją Kościołowi. W 1983 roku powstała tu kaplica pod wezwaniem Jezusa Chrystusa Odkupiciela. Od początku jej proboszczem jest charyzmatyczny ks. Andrzej Raszka. Kaplica przez 10 lat spełniała swoją funkcję, jednak w 1994 roku trzeba było ją wyremontować i rozbudować. Wtedy parafianie doszli do wniosku, że trzeba po prostu wybudować nowy kościół. Wybór architekta był łatwy. Z czechowickiej parafii wywodzi się Stanisław Niemczyk, który już wtedy miał za sobą dwie bardzo udane świątynie - w Tychach Żwakowie i w Krakowie. Architekt przygotował koncepcję i już w styczniu 1995 roku przedstawił ją parafianom. - Ksiądz proboszcz prosił mnie, abym najpierw pokazał projekt kobietom. Dopiero później mężczyznom. Po czasie dotarła do mnie celowość tych poczynań. Świątynia miała być budowana przez parafian, mężczyzn. Żony musiały zaakceptować fakt, że mężowie będą znikać na wiele godzin - mówi Niemczyk. Ustalono rytm pracy. Każdy sezon budowlany zaczynał się wiosną od przedstawienia przez architekta założeń projektowych 700 parafianom. Niemczyk mówił nie tylko o szczegółach technicznych, ale i symbolice poszczególnych elementów. Zależało mu na świadomym uczestnictwie w dziele budowlanym każdej osoby. Budowa kończyła się późną jesienią uroczystym świniobiciem, kiedy parafianie mogli cieszyć się z efektów swojej pracy. Dzień na budowie zaczynał się o siódmej rano, a kończył o 21. Mężczyźni pracowali fizycznie, a kobiety gotowały w kuchni w salkach katechetycznych. - Będę zawsze wspominał czas budowy - opowiada Niemczyk. - Takiej radości i chęci pracy nigdzie wcześniej nie widziałem. Wszyscy się bardzo zżyli. Razem na budowie, razem w czasie posiłków. Tu, w Czechowicach, zobaczyłem prawdziwą wspólnotę. Architekt był codziennie na budowie. Niemczyk nie jest więc tylko projektantem kościoła, ale jego budowniczym. Jak w średniowieczu. - Nie można budować, rysując tylko projekt i zostawiając go wykonawcom. Tak powstaje wirtualna architektura. Trzeba być na budowie, bo tylko wtedy może powstać coś prawdziwego. Zresztą kontakt z rosnącym budynkiem jest dla mnie bardzo inspirujący. Zawsze coś na miejscu zmieniam, dodaję - mówi Niemczyk. Cegła jak człowiek Zastosowanie cegły nie było przypadkowe. Z jednej strony to tani budulec, sprowadzono go z położonej 1,5 kilometra od budowy cegielni w Bestwinie. Z drugiej to materiał naturalny. - Cegła jest piękna sama w sobie. Nie trzeba jej niczym ozdabiać. Jest dla nas czymś naturalnym, bo powstała z ziemi, ludzka ręka ją uformowała i ludzka ręka ułożyła ją w murze. Wybrałem zwykłą cegłę, nie klinkierową, taką najprostszą, która często jest mniej bądź bardziej wypalona. Zachwyca mnie jej zwyczajność, choć każda cegła jest inna, jak ludzie. Architekt specjalnie wyszukiwał w cegielni niedoskonałe egzemplarze, tzw. ułomki. Zazwyczaj wykorzystuje się je pod usypywanie dróg. Jednak Niemczyk odkrywał ukryte w nich piękno i eksponował je w murach kościoła. - Murarze się dziwili, że szukam felernych cegieł. Potem już sami się do nich przekonali. Początkowo w cegielni te gorsze cegły dostawaliśmy darmo. Za którymś razem, gdy przyjechaliśmy po materiał, leżały już odłożone na palecie. Nagle stały się cenne i trzeba było za nie płacić - opowiada rozbawiony Niemczyk. Oprócz cegły architekt zastosował też surowe betonowe detale czy nieobrobione kamienie, często znalezione przy drodze. - Wszystkie swą niedoskonałością mają pokazywać, że człowiek ma w sobie zarówno dobro i zło, i z całym tym bagażem staje przed Bogiem - mówi architekt. Przestrzeń dobrem wspólnym Ponieważ działka jest podłużna, równoległa do ulicy, architekt postawił nowy kościół po przekątnej - tak by w pełni wykorzystać dostępną przestrzeń. Trójkątna budowla przylega jednym bokiem do ulicy. Każdy wierzchołek otrzymał zwieńczenie w postaci wieży. Dwie są identyczne - symbolizują dwa tysiąclecia chrześcijaństwa. Trzecia, u podstawy której mieści się wejście główne, to rozpoczynające się nowe tysiąclecie. Jest jakby nieukończona, bo to dopiero próg do nowego milenium. Rozcięta na dwie części przypomina złożone do modlitwy dłonie. Ta wieża nazywana jest również wieżą papieską, a to za sprawą krzyża na szczycie. Przypomina wygięty pastorał, jakim podpierał się Jan Paweł II. Wieże dodają budowli monumentalności, powodują, że świątynia wyrasta ponad typową zabudowę jednorodzinną okolicy. Każdy element świątyni nie tylko pełni swoją funkcję, ale coś mówi. Mury nie tylko podtrzymują dach. Ich ułożenie z różnych warstw cegieł symbolizuje upływ czasu. Przemijanie jest jednak podszyte nadzieją, bo zawsze nadchodzi nowe pokolenie. Dach nie tylko chroni przed deszczem, ale jest zarazem bramą do nieba. Podbity drewnem strop układem desek symbolizuje lecącego ptaka, a więc Ducha Świętego. Sam kościół jest symbolem wspólnoty. Zbudowany z niewielkich elementów, chropawych, pełnych niedoskonałości, jak cegła czy beton, które razem tworzą nową jakość. Jak ludzie, którzy tylko razem mogą dokonać rzeczy wielkich. - Przestrzeń jest dobrem wspólnym. Człowiek tylko na chwilę zawłaszcza dla siebie kawałek przestrzeni. Powinien jednak robić to zawsze z wielkim szacunkiem dla otoczenia. Istnieje pewna szczególna przestrzeń - sacrum. Nie da się jej zbudować wyłącznie architekturą. Sacrum ma każdy w nas. Należy tak kształtować przestrzeń, by ułatwić odkrywanie własnego sacrum - mówi Niemczyk. Ze względu na niewielką przestrzeń ulicę przed kościołem zamieniono w plac. Chodnik zrównano z jezdnią i pokryto jednolitą kostką. Auta zwalniają na tym odcinku. Jest to więc dodatkowe podkreślenie, że zbliżamy się do ważnego miejsca. Mimo że świątynia powstała niedawno, wygląda jakby była tu od zawsze. Kościół wrósł w krajobraz. Jak to się udało architektowi? Przecież nie postawił budynku historyzującego. Zresztą próby sklasyfikowania budowli Niemczyka zawsze spełzną na niczym. Jak Gaudi jest jednoosobowym stylem. Nie do podrobienia. Źródło: gazeta.pl
ksWyipdkEakZIiRjEJnU7oNRMeLw4kFKEuYEMG8YZ7JHSYLcRCsjY4YgcfIu_kosciol.jpg

Podepnij swój artykuł

tagi

Znamy zwycięzców Konkursu Koło 2018
Znamy zwycięzców Konkursu Koło 2018

Konkurs Koło w tym roku obchodził swój jubileusz – odbyła się jego 20. edycja. Jego celem od początk ...

Face2Face Business Campus
Face2Face Business Campus

Face2Face Business Campus swoją nazwę zawdzięcza wzajemnemu ustawieniu dwóch budynków, z których zło ...

Ażurowy szpital
Ażurowy szpital

Na gmach szpitala, który powstać ma w mieście Tambacounda w południowej części Senegalu rozpisany by ...

KOMENTARZE
Komentarze
Brak komentarzy
Zaloguj się, aby dodać komentarz

Nie przegap okazji!!!

zapisz się do naszego newslettera