Chcesz być na bieżąco? Zapisz się do naszego newslettera


Koniec Borowskiego

 

Czas czytania: ~3 min


- Pismo o likwidacji mojego urzędu właśnie trafiło na moje biurko - powiedział Michał Borowski, który przez ponad trzy lata pełnił funkcję naczelnego architekta miasta. Formalnie umowę o pracę ma do 31 marca, ale nie musi już przychodzić do biura. Z oczywistych względów Borowski ocenia tę decyzję krytycznie. I uzasadnia dlaczego: - Nie wiemy jaka będzie alternatywa. Jeśli oznacza to decentralizację i przekazanie wszystkich kompetencji dzielnicom, zwłaszcza w sferze planistycznej, to mamy powrót do początku lat 90. Oceniam je katastrofalnie. Po roku 1990 r. Warszawa, rozbita na siedem gmin i wstrząsana sporami o władzę między prezydentem a burmistrzami, stała się "siedmiogrodem" (potem jedenastogrodem). Obowiązywał wtedy bardzo liberalny plan ogólny miasta, który pozwalał zbudować niemal wszystko prawie wszędzie. Biurowce, domy i hipermarkety wyrastały jak grzyby po deszczu - w przypadkowych miejscach. Gwałtowny rozwój został okupiony chaosem w przestrzeni. Kowalski może spać spokojnie W dzielnicach nic jeszcze nie wiedzą o zmianach. W ratuszu Ursynowa nadal istnieje Delegatura Biura Naczelnego Architekta Miasta. Kiedy tam dzwonię, pani, która nie chce podać nazwiska, bo oficjalne wypowiedzi muszą przejść przez usta rzeczniczki prasowej, mówi: - Architektura, słucham? Tym samym omija oficjalną nazwę (Delegatura BNAM), która teoretycznie już nie istnieje. I zapewnia, że formalności nadal załatwia się na miejscu - w dzielnicowym ratuszu. Monika Beuth-Lutyk, rzeczniczka Ursynowa, na wieść o "likwidacji" urzędu w Pałacu wpada w wielce teatralny szloch, taki z przymrużeniem oka, by po chwili dodać już z uśmiechem, że przecież "decentralizacja jest dobra". - Żadnych informacji z miasta nie dostaliśmy. Przecież ci wszyscy urzędnicy z Pałacu Kultury nie wystrzelili się w kosmos? Co z nimi? - zastanawia się. Wiceprezydent Warszawy Jacek Wojciechowicz, który odpowiada m.in. za inwestycje, uspokaja, że z punktu widzenia Kowalskiego rzeczywiście nic się nie zmienia. Małe inwestycje - do 10 tys. m kw. powierzchni nadal uzgadniać się będzie w dzielnicach. Większymi zajmą się urzędnicy dawnego Biura Naczelnego Architekta Miasta. - Rozdzielamy sferę planistyczną od decyzji administracyjnych. Nie może być tak, by ci, którzy biorą udział w tworzeniu planów, wydawali też pozwolenia na budowę - tłumaczy wiceprezydent. Zapowiada powstanie dwóch biur: planowania przestrzennego i administracji architektonicznej. Będą też działać w Pałacu Kultury. Tworzenie miejscowych planów zagospodarowania ma być nadal scentralizowane, "ale z większym udziałem dzielnic". Wojciechowicz uważa, że skupienie tak ogromnej władzy w jednym ręku na XIII piętrze Pałacu Kultury (w BNAM) nie było dobre. - Bo to może prowadzić do niekorzystnych rozwiązań - mówi. Za przykład podaje uchwalenie planu zagospodarowania ścisłego centrum Warszawy - z niskimi budynkami i bez okrągłego bulwaru okalającego PKiN. Architekci chcą nadarchitekta Jak na zmiany zapatruje się Oddział Warszawski Stowarzyszenia Architektów Polskich? Opinia jego prezesa Jakuba Wacławka jest jednoznaczna. - Centralny urząd miejskiego architekta powinien istnieć - uważa. Jego zdaniem tylko on może zapewnić planowanie i koordynowanie decyzji dotyczących infrastruktury, komunikacji czy takich inwestycji jak Stadion Narodowy. - Nie można przecież rozsyłać pism do dzielnic i pytać, czy chcą u siebie mieć drogę albo wielki obiekt sportowy - daje przykład. Wyraźne stanowisko w tej sprawie przekazały do ratusza jeszcze w grudniu aż cztery organizacje zawodowe architektów i urbanistów. W piśmie (dostępnym na stronie www.sarp.org.pl) czytamy m.in. "Należy utrzymać Urząd (Architekt Warszawy), który powinien przede wszystkim kształtować politykę przestrzenną miasta. Szczególnie ważne jest wzmocnienie Urzędu w dziedzinie sporządzania i zatwierdzania planów miejscowych, w szczególności pod względem skrócenia procedury ich wykonywania i zatwierdzania. Dział planistyczny powinien obejmować całość miasta, bez przerzucania odpowiedzialności na urzędy dzielnicowe". Źródło: GW

Podepnij swój artykuł

tagi

Dom jednorodzinny JRV2 z drewna i betonu ze studia de.materia
Dom jednorodzinny JRV2 z drewna i betonu ze studia de.materia

Projekt architektoniczny tego domu jednorodzinnego zdeterminowało jego położenie: na stoku skarpy, n ...

Budynek jako pomnik
Budynek jako pomnik

Budynek – pomnik, miejsce pamięci połączone z dziełem architektonicznym – to pomysł, który nie jest ...

Mies van der Rohe Award: polskie nominacje
Mies van der Rohe Award: polskie nominacje

EU Prize for Contemporary Architecture - Mies van der Rohe Award – to najważniejsza nagroda architek ...

KOMENTARZE
Komentarze
Brak komentarzy
Zaloguj się, aby dodać komentarz

Nie przegap okazji!!!

zapisz się do naszego newslettera