Chcesz być na bieżąco? Zapisz się do naszego newslettera


Co z Pałacem ?

 

Czas czytania: ~11 min


W8V6eR6dc1IU0eRPOh48AizsCmBZSrzgkEmMyL891ZW1cBU4L50mzjWWV3eH_palac.jpg
Pół wieku po zbudowaniu Pałac Kultury i Nauki znów wywołał spór. Tym razem poszło o uznanie go za zabytek. Czy na to zasługuje? Czy swoją skalą nie zdominuje innych zabytków? Lada dzień wojewódzki konserwator zabytków ma podpisać decyzję o umieszczeniu pałacu w rejestrze. To reakcja na plany przekształcenia Sali Kongresowej w teatr muzyczny. Zatwierdzony przez naczelnego architekta miasta projekt przewiduje całkowite "wypatroszenie" sali i sąsiednich pomieszczeń. Oznacza to zniszczenie bogatego wystroju i mebli z lat 50. Roboty wstrzymano tylko do 18 stycznia. Po wpisaniu gmachu do rejestru zabytków przebudowa będzie wymagała zgody stołecznego konserwatora. Golemowate rzeźby czy działa sztuki? Uznanie pałacu za zabytek budzi skrajne emocje. Prof. Irena Huml z Instytutu Sztuki PAN nie kryje zadowolenia: - Nie ma już w Polsce tak zachowanych wnętrz z lat 50. jak w Pałacu Kultury. To dokument epoki. Polski projekt i polskie wykonanie, nad którym pracowali najlepsi artyści i rzemieślnicy. Użyli znakomitych materiałów: drewna, kamienia, metalu. Dewastacja tego wszystkiego byłaby straszna. Podobnie uważa Juliusz Wendlandt z Krajowego Ośrodka Badań i Dokumentacji Zabytków: - Hotel Forum, Dworzec Centralny, a ostatnio Złote Tarasy to tylko budownictwo. Pałac jest tu jedynym prawdziwym dziełem architektury. Ma rewelacyjne wnętrza, w których znajdziemy i socrealizm, i art déco. Inaczej rzecz widzi prof. Lech Kłosiewicz z Wydziału Architektury Politechniki Warszawskiej. Dla niego Pałac Kultury jest symbolem radzieckiego zniewolenia i budowlą, która zniszczyła centrum Warszawy. - Brutalny detal, "golemowate" rzeźby, prymitywnie attyki nawiązujące do polskiego renesansu. Nie znajduję w tym budynku wartości, które by uzasadniały jego wpis do rejestru zabytków. Za duży na państwową kieszeń Prof. Andrzej Rottermund, dyrektor Zamku Królewskiego, obawia się, że PKiN pochłonie publiczne pieniądze na renowację zabytków (obiekty rejestrowe mają prawo do nich aspirować). - Ja na inwestycje w Zamku potrzebuję kilku milionów złotych rocznie, a co dopiero Pałac Kultury - mówi. Paweł Jaskanis, dyrektor Muzeum Pałacu w Wilanowie: - Za kilka lat mogą się zacząć rozsypywać ceramiczne okładziny budynku. Ich wymiana pociągnie ogromne koszty. Dlaczego państwo ma łożyć na remont miejskiego budynku, w dodatku wykorzystywanego komercyjnie? Ministerstwo Kultury chce w tym roku wydać na ratowanie zabytków w Polsce 100 mln zł. Wymiana okien w Pałacu Kultury może kosztować 6 mln zł. - Pałac na pewno nie znajdzie się na początku kolejki po nasze fundusze - oświadcza wiceminister Tomasz Merta. Juliusz Wendlandt twierdzi, że skutek objęcia ochroną PKiN-u będzie inny: - Zwróci uwagę na wartość architektury socrealizmu. Może wreszcie zamiast przypadkowych ruder do rejestru zabytków zaczną trafiać obiekty powstałe w ciągu ostatnich 60 lat, np. warszawski MDM. W Pałacu Kultury działa kilkadziesiąt instytucji. Co dla nich oznacza wpisanie gmachu do rejestru? Na pewno nie będą mogły dowolnie przerabiać wnętrz, a każdy większy remont wymagać będzie uzgodnienia z konserwatorem. - Nie wyobrażam sobie jednak, by na pomalowanie zabrudzonej ściany albo wbicie gwoździa potrzebne było specjalne zezwolenie konserwatora - mówi Jerzy Jasiuk, dyrektor Muzeum Techniki. Źródło: GW Zabytek Kultury i Nauki Dla jednych to symbol Warszawy, dla innych stalinizmu. Od dziś Pałac Kultury i Nauki ma być zabytkiem. Po dwóch latach zbierania dokumentacji Pałac Kultury i Nauki znajdzie się pod ochroną konserwatorską. - To obiekt o dużych wartościach architektonicznych i historycznych - uzasadnia wpis do rejestru zabytków zastępca wojewódzkiego konserwatora Maciej Czeredys. Decyzja podzieliła środowisko architektów i historyków sztuki oraz mieszkańców Warszawy, ale ucieszyła prezesa zarządu PKiN Lecha Isakiewicza. -Wpis zakończy wreszcie dyskusję nad przyszłością obiektu i zapewni mu prawną ochronę -mówi Isakiewicz. I przypomina, że w ubiegłych latach pojawiało się wiele pomysłów dotyczących przyszłości Pałacu: od zasłonięcia budowli po całkowite wyburzenie. Podwójne życie "Pekinu" Przeciwnicy budowli przypominają, że Pałac Kultury to przede wszystkim symbol podległości i wasalizmu. Pierwotnie miał stanąć na Pradze. Za takim rozwiązaniem opowiedział się m.in. Józef Sigalin, naczelny architekt Warszawy, który wczasach stalinowskich analizował decyzje lokalizacyjne dla "daru ZSRR". Urbaniści rozważali też inne miejsca, np. w rejonie pl. Unii Lubelskiej (tam gdzie później stanął Supersam) i na Grochowie. Ostatecznie decyzja zapadła na najwyższym szczeblu politycznym: Pałac Kultury miał stanąć w ścisłym centrum miasta, przy Marszałkowskiej. Ale w takiej odległości, by zmieścił się jeszcze plac nazwany później placem Defilad. To tutaj przez kilkadziesiąt lat odbywały się pochody pierwszomajowe, a partyjni sekretarze rzucali w tłum czerwone goździki. - Wybranie lokalizacji w centrum Warszawy przyniosło konieczność wyburzenia całego kwartału zabudowy, zniszczono wtedy prawie 60 tysięcy mieszkań. Mimo że było to drakońskie rozwiązanie, nikt wtedy nie śmiał nawet pisnąć - przypomina prof. Waldemar Baraniewski, znawca socrealizmu z Uniwersytetu Warszawskiego. W latach PRL Pałac Kultury służył głównie politycznym celom partii. Kiedy jednak w Sali Kongresowej odbywały się najważniejsze zjazdy przewodniej siły narodu PZPR i oklaskami przyjmowano interwencję wojsk Układu Warszawskiego w Czechosłowacji, obok działało ambitne kino Wiedza i Teatr Dramatyczny, a w księgarni ORPAN można było dostać zachodnie książki. W Sali Kongresowej koncertowali legendarni The Rolling Stones, symbol "upadłej" zachodniej kultury. Od czasów transformacji Pałac musi na siebie zarobić. I całkiem nieźle mu to wychodzi. Siedziby ma tu kilkadziesiąt firm, fundacji i stowarzyszeń. Mieści się tu też Pałac Młodzieży, skupiający na zajęciach ponad tysiąc dzieci i młodzieży, Polska Akademia Nauk, Polski Komitet UNESCO, teatry Dramatyczny, Lalka i Studio oraz renomowana wyższa uczelnia Colegium Civitas. Swoje biura ma także stołeczny ratusz. Z tej działalności Pałac zarobił w ubiegłym roku milion złotych. Pałac tylko zyska Według prezesa PKiN nowy zabytek przyciągnie do Warszawy turystów. -Pracujemy już nad nową ofertą dla wycieczek. Przecież wiele osób będzie chciało zobaczyć Pałac na własne oczy - zdradza Lech Isakiewicz, który zamierza odkryć przed ciekawskimi z Polski i zagranicy od lat niedostępne pomieszczenia. Zdaniem profesora Baraniewskiego jest co oglądać. -Budynek w całości wypełniony jest dziełami artystów polskich. Sofy, szafy, kryształowe lub fajansowe żyrandole, dębowe drzwi to przykłady wysokiej klasy polskich mebli użytkowych z lat 50. Dzięki wpisowi nie zostaną zniszczone ani rozkradzione, tak jak rzeźba dwóch mężczyzn wyniesiona z głównego hallu. Ta decyzja pomoże zachować integralność Pałacu - cieszy się Waldemar Baraniewski i przypomina wyburzony w ubiegłym roku Supersam, a wcześniej kina Moskwa i Praha, Dom Partii z gabinetem I sekretarza KC PZPR i salą posiedzeń plenarnych, których nie udało się uratować. Wpis do rejestru zabytków pozwoli też dyrekcji Pałacu ubiegać się o środki z Ministerstwa Kultury i Unii Europejskiej potrzebne m.in. na remont ciągle psujących się wind i dostosowanie obiektu do przepisów przeciwpożarowych. Ale oprócz korzyści wynikających z wpisu do rejestru Isakiewcz widzi też kłopoty. Teraz nawet nad najmniejszym remontem czuwać będą pracownicy urzędu konserwatorskiego opiniujący zmianę w budynku. -A taka opieka powoduje wzrost wydatków na remonty średnio o 20 - 30 proc. - martwi się prezes PKiN. Ale nadzór konserwatorski ukróci zapędy najemców kilkuset pomieszczeń Pałacu, którym zdarzało się wcześniej prosić dyrekcję o wymianę solidnych dębowych drzwi z mosiężnymi klamkami na plastikowe, bo są wygodne i lżejsze. Historia Budowa Pałacu Kultury rozpoczęła się w maju 1952 r. a inicjatorem "daru od ZSRR" był Wiaczesław Mołotow, szef sowieckiej dyplomacji. Prace zakończyły się w lipcu 1955 r. W czasie budowy w wypadkach przy pracy zginęło 16 Rosjan, statystyki nie mówią nic o Polakach. Pałac ma 230 m wysokości (z iglicą) i 42 piętra. Na jego powierzchni może zmieścić się 16 boisk piłkarskich. ¦ Kraty na 30. piętrze założono po serii samobójczych skoków z tarasu. W 1956 roku skoczył Francuz, po nim jeszcze siedmiu Polaków. ¦ Bohater filmów kręconych w warszawskich plenerach. Na tle żółtego Pałacu często widać było inżyniera Karwowskiego ("Czterdziestolatek") budującego Dworzec Centralny. "Pekin" wystąpił też w filmach Stanisława Barei. Zagrał m.in. w "Brunecie wieczorową porą" i "Rozmowach kontrolowanych". Ten drugi film kończy się katastroficzną sceną, w której Pałac rozpada się na kawałki po pociągnięciu spłuczki. Budynku nie udało się natomiast wysadzić bohaterom "Ekstradycji". Ale w "Killerze" gangsterzy kupili Pałac. ¦ Msza w czerwcu 1987 roku celebrowana przez papieża Jana Pawła II to jedno najważniejszych wydarzeń, jakie rozegrały się u podnóża socrealistycznego molocha. Nabożeństwo kończyło Krajowy Kongres Eucharystyczny, a ołtarz stanął w miejscu trybuny, z której w 1955 r. Bierut przyjmował defiladę pierwszomajową. Na szczycie ołtarza umieszczono wielki srebrny krzyż mający symbolizować koniec komunizmu. Symboliczna była też uroczystość rozesłania polskich misjonarzy z krzyżami na cały świat. ¦ Cztery zegary umieszczono na szczycie wieży w Sylwestra 2000r.. Są ponoć najwyżej umieszczonymi zegarami na świecie (165 m). Stefan Kuryłowicz, architekt Pałac Kultury i Nauki spełnia warunki, żeby znaleźć się w rejestrze zabytków. Czy tego chcemy, czy nie jest przestrzenną ikoną Warszawy, obecną na pocztówkach, zdjęciach, filmach i w programach telewizyjnych. Przykre jest dla mnie tylko to, że nie udało nam się stworzyć nic konkurencyjnego. Główną zaletą Pałacu jest jego skala, bo takich obiektów nie ma na wiele świecie. Nie do powtórzenia są także detale jego wykończenia. To symbol starej epoki i powinien być pod ochroną, nawet jeśli kojarzy się z Sowietami. Wpis do rejestru będzie formą mementum, ostrzeżeniem dla pokoleń przed totalitaryzmem. Marek Nowakowski, pisarz Czy Pałac Kultury zasługuje, żeby nazywać go zabytkiem? On się nim już stał i jako taki powinien podlegać ochronie. Chociaż boleję bardzo nad miastem wyburzonym tylko po to, żeby ohydny budynek mógł stanąć w sercu miasta. Kiedyś chciałem go burzyć, ale już do niego przywykłem. Patrzę też bardziej praktycznie i zastanawiam się, ile by kosztowała jego rozbiórka, pewnie miliony. Zresztą Pałac w swojej ohydzie nie jest w stolicy taki samotny. Dzielnie statystują mu blokowiska z płyty sprzed kilkudziesięciu lat albo biurowiec Fostera na pl. Piłsudskiego. PKiN jest żywą pamiątką PRL i niech już tak zostanie. Jarosław Zieliński, varsavianista To wyjątkowy budynek ze względu na ogromnie wartościowe wyposażenie. Bez wpisu do rejestru w lawinowym tempie ubywało ciekawych elementów. Na przykład z głównego hallu zniknęła rzeźba mężczyzn ze sztandarem. Wnętrza pałacu przypominają mi blichtr pierwszych wczesnokapitalistycznych drapaczy chmur w Nowym Jorku albo Chicago. Jednak żaden z nich nie przypomina już Pałacu Kultury, bo wszystkie zostały zmodernizowane. Zgadzam się, że grzechem niewybaczalnym było wyburzenie pod Pałac fragmentu miasta, ale czy musimy niszczyć coś, co kiedyś zniszczyło? Przecież to kwadratura koła. Andrzej Bulanda, architekt Obawiam się, że decyzja wojewódzkiego konserwatora zabytków może utrwalić w panoramie miasta szpetny Pałac Kultury wraz z jego zabałaganionym otoczeniem. Już w założeniu pałac miał Warszawę szpecić i ją napiętnować i tak się stało. Świadczą o tym obecne problemy z zagospodarowaniem tego ogromnego terenu w środku miasta. Wpis do rejestru będzie miał fatalne skutki dla Warszawy i jest pomysłem absurdalnym i kompletnie nietrafionym. Według mnie w tym budynku jedynymi wartościowymi elementami są wnętrza, a do ich ochrony nie jest potrzebny wpis do rejestru. Zbigniew Parandowski, architekt Od lat walczyłem o usunięcie Pałacu Kultury z krajobrazu stolicy, bez względu na koszty. Ten moloch nie był żadnym darem, Warszawa została zmuszona do jego wybudowania i jeszcze za niego zapłaciła. I do tej pory płaci, bo Pałac zablokował i wyłączył z życia miasta ogromny kwartał ziemi. Kolejnym powodem, dla którego zwalczam PKiN, są fatalne uwarunkowania historyczne. Czy inny naród wynosiłby na piedestał i nazywał zabytkiem symbol zniewolenia i kwintesencję wrogości wobec Polaków i Warszawy? Nie sądzę. Taka rzecz możliwa jest tylko u nas i w szczególności w Warszawie. To smutne. Lech Kłosiewicz, urbanista, Politechnika Warszawska Wpisywanie Pałacu Kultury do rejestru zabytków przypomina mi przypinanie sobie fałszywych orderów. Detale budynku sprzyjały populistycznym gustom. Złocenia elementów wystroju, podobne do tych z moskiewskiego metra, miały zachwycić głównie tzw. lud szeroki. Meble wykonane na potrzeby Pałacu nie są świadectwem wysokiej klasy sztuki użytkowej lat 50., bo była ona marnej jakości. Budynek na lata ograniczył rozwój centrum miasta i nie zasługuje na prawną ochronę. Decyzja konserwatora to próba sięgnięcia do kieszeni podatnika, który będzie finansował kosztowne remonty.

Podepnij swój artykuł

tagi

Horizone Studio projektuje w Krakowie
Horizone Studio projektuje w Krakowie

Horizone Studio jest odpowiedzialne za projekt architektoniczny zespołu sześciu domów jednorodzinnyc ...

Filharmonia w Jekaterynburgu nowy projekt architektoniczny od Zahy Hadid
Filharmonia w Jekaterynburgu nowy projekt architektoniczny od Zahy Hadid

Filharmonia w Jekaterynburgu – to jeden z nowszych projektów architektonicznych pracowni Zahy Hadid, ...

Respite Pavilion – niezwykły obiekt architektoniczny
Respite Pavilion – niezwykły obiekt architektoniczny

Respite Pavilion powstał w Irvine w Wielkiej Brytanii. Projekt architektoniczny tego niezwykłego obi ...

KOMENTARZE
Komentarze
Brak komentarzy
Zaloguj się, aby dodać komentarz

Nie przegap okazji!!!

zapisz się do naszego newslettera