Awaria nad Wenecją - Sztuka architektury

Chcesz być na bieżąco? Zapisz się do naszego newslettera


Awaria nad Wenecją

 

Czas czytania: ~4 min


EpZl6xApp3kwuo0qzloNy1VZ6w6XUBaalXt3SrcKlmQrbBM2FlbVFeygvgja_emergency-exit-test-n1m.jpg
W poniedziałek, 7 czerwca 2010 roku, podczas konferencji prasowej w warszawskiej Zachęcie zostały zaprezentowane szczegóły tegorocznej, polskiej prezentacji na Biennale Architektury w Wenecji. Jej tytuł ironicznie wpisuje się w wielką awanturę, która wybuchła z powodu metod działania kustosza polskiej prezentacji w Wenecji, dyrektor Zachęty, Agnieszki Morawińskiej. Na weneckim show architektury prezentowany będzie projekt Emergency Exit – wyjście awaryjne. Jest to instalacja zaprojektowana przez artystkę Agnieszkę Kurant i architektkę Aleksandrę Wasilkowską. W pawilonie polskim zbudowana zostanie wysoka konstrukcja przypominająca skocznię narciarską lub trampolinę na basenie publicznym. Będzie ona wznosiła się nad morzem białych chmur. Chmury przez swą gęstość dadzą wrażenie przepaści bez dna. Widok ten w stojących na szczycie skoczni ludziach ma budzić poczucie tajemnicy, ryzyka, niebezpieczeństwa lub wręcz strachu. Skok w dół będzie jednak całkowicie bezpieczny, gdyż w chmurach ukryty został specjalny materac amortyzujący upadek. Skok ma wyzwolić uczucie przyjemności kontrastujące z odczuwanym wcześniej strachem. Każdy zwiedzający wystawę ma doświadczyć skoku w chmury będącego afirmacją życia – zupełnie jak u Hłaski. Autorki, Kurant i Wasilkowska, interpretują w instalacji miasto jako nieprzewidywalny, złożony układ, na którego całkowite zrozumienie składa się świadomość istnienia przenikających się, realnych i wyobrażonych, przestrzeni modyfikowanych przez niezwykle rzadkie zdarzenia. Kryje się za tym przekonanie, że architekci i urbaniści nie są w stanie precyzyjnie przewidzieć wszystkich potrzeb miasta i zmian, jakim ono podlega. Niematerialne czynniki, takie jak plotki, legendy lub miejskie mity nakładają się na fizyczną tkankę urbanistyczną, tworząc niewidzialną morfologię rozbudowanych miejskich pejzaży. Mieszkańcy mają sprzeczne potrzeby, a te wpływają na istniejący porządek i modyfikują go. Z jednej z strony jest to potrzeba bezpieczeństwa, wyraźnej struktury i takiej filozofii miasta, która stworzy poczucie przewidywalności. Z drugiej jednak istnieje potrzeba spontaniczności, ryzyka i szaleństwa jako manifestacji wolności od racjonalnego wymiaru życia z wpisaną w nie kontrolą i planowością. Projekt nawiązuje więc do niezwykle istotnych dzisiaj pytań o granice otwartości projektu oraz funkcjonalnej nieprzewidywalności procedury planistycznej. Mówi o konieczności inkorporowania do projektu kategorii niepewności oraz pyta o metody budowania relacji pomiędzy architektem, a użytkownikiem w taki sposób, aby uniknąć pomiędzy nimi dyktatu eksperta nad użytkownikiem. Trochę szkoda jednak, że dyskusja o ciekawym skądinąd projekcie została jednak zdominowana przez skandal związany z jego wybraniem. Otóż w czasie tegorocznego konkursu na projekt jury nie zdecydowało się na wybranie żadnej z propozycji – tłumacząc swoją decyzję już to słabym poziomem, już to niemożliwością realizacji. Jednak po rozejściu się jury, dyrektor Zachęty wskazała dwóch jego członków, Jarosława Trybusia i Grzegorza Piątka, którzy arbitralnie wskazali jako kuratora wystawy swojego londyńskiego kolegę, Eliasa Redstone’a. Redstone przeprowadził minikonkurs wśród znanych sobie, czterech warszawskich pracowni architektonicznych i wybrał projekt Kurant i Wasilkowskiej, które wcześniej startowały w pierwotnym konkursie z podobnym pomysłem, choć bez sportowych odniesień. Wedle wypowiedzi udzielonej SZA przez jednego ze sprawców tego zamieszania, Jarosława Trybusia, „działanie podyktowane było druzgocąco niskim poziomem prac nadesłanych na konkurs i brakiem szansy na jakiekolwiek inne rozwiązanie problemu braku w 2010 roku projektu, który dorównywałby temu z 2008 roku (!). Było to więc swego rodzaju wyjście awaryjne, które też miało być dla Ministra Kultury symbolem mizerii intelektualnego środowiska kuratorów architektury”. Swoją radą dla Zdrojewskiego Trybuś i Piątek, zdaniem rozmówcy SZA, chcieli uzasadnić konieczność jak najszybszego powołania Instytutu Architektury, którego działalność pozwoliłaby załatać ogromną przepaść jaka dzieli czołówkę, czyli obu laureatów Złotego Lwa (!), od szarego peletonu polskich kuratorów. Wydaje się, że ten Emergency Exit powinien się dla dyrektor Morawińskiej skończyć wylotem w chmury z fotela dyrektora Zachęty. Co do Trybusia i Piątka, to po ubiegłorocznych awanturach z artystami o autorstwo Złotego Lwa, nikt nie ma już wątpliwości, że lwie honory uderzyły im chyba trochę do głowy.

Podepnij swój artykuł

tagi

Nowoczesny dom jednorodzinny na pochyłej działce
Nowoczesny dom jednorodzinny na pochyłej działce

Nowoczesny dom jednorodzinny projektu Łukasza Lewandowskiego stanął kilka lat temu w Rybniku. Na pro ...

Villa Metro – porządek w chaosie
Villa Metro – porządek w chaosie

Villa Metro – to nowoczesny i ekologiczny biurowiec, który stanął w zbiegu kilku wyjątkowo ruchliwyc ...

CWA House – nieregularna bryła architektoniczna od Beczak / Beczak Architekci
CWA House – nieregularna bryła architektoniczna od Beczak / Beczak Architekci

CWA House – realizacja architektoniczna z pracowni Beczak / Beczak Architekci – powstała niedaleko W ...

KOMENTARZE
Komentarze
Brak komentarzy
Zaloguj się, aby dodać komentarz

Nie przegap okazji!!!

zapisz się do naszego newslettera