Chcesz być na bieżąco? Zapisz się do naszego newslettera


Malarz zmieniającej się Warszawy

 

Czas czytania: ~ 4 min


O malowaniu nowoczesnej panoramy Warszawy z perspektywy pięćdziesiątego piętra, przenikaniu się architektury z naturą i poszukiwaniu idealnego widoku na zmieniające się miasto rozmawiamy z Łukaszem Zedlewskim – pejzażystą i wykładowcą warszawskiej ASP, który od wielu lat maluje panoramę Warszawy z najwyższych pięter nowopowstających wysokościowców.

 

Łukasz Zedlewski

Sztuka Architektury (SZA): Pańskie obrazy przedstawiają dynamicznie zmieniającą się Warszawę – widoki z wieżowców, takich jak Złota 44 czy Warsaw Unit. Jak w ogóle doszło do tego, że zaczął Pan malować stolicę z perspektywy kilkudziesięciu pięter nad ziemią?

 

Łukasz Zedlewski (ŁZ): To był właściwie przypadek. Zazwyczaj zajmuję się tradycyjnym pejzażem, chociaż architektura i miasta fascynowały mnie od dziecka. Początek tej historii sięga pandemii. Pan Szczepański, wiceprezes BBI Development, opublikował zdjęcie ze Złotej 44, z 50. piętra. Napisałem w komentarzu na Facebooku, że to niesamowite miejsce do malowania, a on odpowiedział: „To zapraszam”. Dostając dostęp do tego ponad 500-metrowego apartamentu, zyskałem panoramiczny widok na miasto, które dosłownie powstawało na żywo – w budowie był wtedy Varso czy Skysawa. To był dla mnie doskonały pretekst malarski i wręcz reporterski.

 

SZA: Czyli został Pan niejako współczesnym Canalettem, dokumentującym rozwój stolicy?

 

ŁZ: Trochę tak wyszło, choć to ciągle pejzaż, tylko zdominowany przez architekturę. Perspektywa 200 metrów nad ziemią przypomina widok z samolotu – zachód słońca czy światło wyglądają tam zupełnie inaczej. Początkowo ten sposób patrzenia bywał wręcz przytłaczający. Gdy pracowałem na wyższych piętrach, patrząc na ludzi i samochody przypominające mrowisko, czułem specyficzną samotność. Z czasem to uczucie minęło i zacząłem dostrzegać niesamowite zjawiska świetlne, np. deszcz padający tylko po jednej stronie miasta, podczas gdy po drugiej świeciło słońce.

 

Łukasz Zedlewski

SZA: Jak wygląda proces powstawania takiego obrazu? Ile czasu spędza Pan na wysokościach?

 

ŁZ: Sam proces malowania w danej przestrzeni trwa zazwyczaj kilka godzin – np. pięć lub sześć podczas jednej sesji. Malowałem tam co tydzień lub dwa, a potem wykańczałem płótna w pracowni przez kolejny rok. Praca nad miejską architekturą wymaga wyważenia szczegółów: z jednej strony trzeba oddać detale budynków, z drugiej – uprościć formy, np. liczbę okien, by obraz nie stracił swojego waloru artystycznego. W sumie cykl powstawał przez parę lat. Używam tradycyjnej techniki olejnej na płótnie.

 

SZA: Projekt z czasem rozrósł się poza samą Złotą 44. Gdzie jeszcze powstawały prace?

 

ŁZ: Zostałem zaproszony do malowania z dachów i przestrzeni Centrum Praskiego Koneser, powoli tworząc portret Pragi. Namalowałem też widoki na Warszawę z Sezamu oraz cykl czterech mostów od strony Wisły. Później, dzięki kontaktom, trafiłem do Warsaw Unit, gdzie malowałem na 45. piętrze, z biura firmy Warta. Tam mogłem pracować po godzinach, od 16:00 do 22:00, obserwując miasto wieczorem. Nawet okazjonalnie wynajmowałem mieszkania na 22. piętrze w punktowcach na Ścianie Wschodniej na jedną noc, tylko po to, by malować. Jak się później dowiedziałem, bardzo podobnie robił Camille Pissarro w Paryżu.

 

SZA: Gdzie trafiły te obrazy i gdzie można je obecnie zobaczyć?

 

ŁZ: Wiele z nich zakupiły firmy, w których przestrzeniach powstawały – BBI Development czy Warta. To dla mnie ciekawe, że płótno namalowane w konkretnym miejscu zostaje w nim na stałe. Prace wiszą m.in. w pasażach i przestrzeniach biurowych Konesera oraz na piętrach konferencyjnych w Warsaw Unit. Odbyła się też duża wystawa w Pawilonie Architektury Zodiak, a wkrótce planowana jest kolejna prezentacja prac w przestrzeniach wspólnych przy ul. Złotej 44.

Łukasz Zedlewski

SZA: Pochodzi Pan z Warmii i na co dzień pracuje na uczelni. Jak łączy Pan tradycję pejzażową z nowoczesnym środowiskiem miejskim?

 

ŁZ: Wychowałem się w otoczeniu natury – pracownię mam nad jeziorem w okolicach Olsztyna, a studia doktorskie odbywałem pod kierunkiem prof. Antoniego Starowiejskiego. Kiedy przyjechałem na studia do Warszawy, miasto na początku mnie przytłoczyło, dlatego szukałem ucieczki w naturze. Dziś traktuję architekturę wieżowców jako nową formę pejzażu. Współczesne malarstwo rzadko wychodzi w plener i rzadko podejmuje próbę zapisu konkretnej chwili oraz światła w architekturze. Dla mnie to powrót do młodzieńczych marzeń i uchwycenie momentu historycznego, w którym Warszawa przeszła ogromną metamorfozę.

 

SZA: Czy ma Pan w planach kolejne perspektywy wysokościowe?

 

ŁZ: Bardzo chciałbym namalować widok z budynku Varso Tower, czyli z jeszcze większej wysokości. Mój proces malarski działa falowo – przeplatam cykle miejskie z tradycyjnym pejzażem, jak chociażby ostatnie prace z zamku w Lidzbarku Warmińskim. Jednak panorama Warszawy wciąż się zmienia, powstają nowe wieżowce, więc ten cykl na pewno będzie miał swój ciąg dalszy.

 

Bardzo dziękujemy za rozmowę ! Rozmawiał: Krzysztof Sołoducha

Fot: Łukasz Zedlewski

 

Łukasz Zedlewski

Podepnij swój artykuł

Podoba Ci się nasza działalność ? Postaw kawę dla Grupy Sztuka Architektury!
Postaw mi kawę na buycoffee.to

tagi

Łukasz Zedlewski , Warszawa

Błękitny węzeł. Nowy Terminal Cargo w Porcie Lotniczym Kraków-Balice
Błękitny węzeł. Nowy Terminal Cargo w Porcie Lotniczym Kraków-Balice

Infrastruktura transportowa rzadko bywa stawiana za wzór wyrafinowania architektonicznego, uchodząc ...

Nowe życie wrocławskiej hali Kraftpost
Nowe życie wrocławskiej hali Kraftpost

Na poprzemysłowej mapie Wrocławia kształtuje się jedna z najciekawszych inwestycji kulturalnych. Stu ...

Poprzemysłowy dialog z Hutą Baildon w Katowicach. Bracka Vita według Franta Group
Poprzemysłowy dialog z Hutą Baildon w Katowicach. Bracka Vita według Franta Group

Na terenach po dawnej Hucie Baildon w Katowicach powstaje osiedle Bracka Vita. Projekt autorstwa zes ...

KOMENTARZE
Komentarze
Brak komentarzy
Zaloguj się, aby dodać komentarz

Nie przegap okazji!!!

zapisz się do naszego newslettera