Superjednostka - Sztuka architektury

Chcesz być na bieżąco? Zapisz się do naszego newslettera


Superjednostka

 

Czas czytania: ~8 min


mo

 

oDGyAJ7dvmKDWk6KlyBSYBk21Ky1tUTepp1hwT7rBk1OvGwX3IiWUcTNcJEO_superjednostka.jpg
Superjednostka Katowicka superjednostka do dziś zadziwia ogromem. Przymiarki do jej budowy rozpoczęły się już w 1961 roku. Blok miał być częścią ważnej osi wytyczonej przez powojennych urbanistów. Biegła ona wzdłuż alei Korfantego od rynku aż po Spodek. Zachodnią stronę śródmieścia w 1963 roku opracował architekt Mieczysław Król. Przy samej alei powstały ciąg niskich pawilonów handlowych, budynek BWA oraz Pałac Ślubów. Oprócz tego powstały dwa wysokie budynki - Separator oraz tzw. ślizgowiec, zaprojektowane przez Stanisława Kwaśniewicza. Jednak realizacją wzbudzającą najwięcej emocji była superjednostka autorstwa Mieczysława Króla. Była eksperymentem w dziedzinie budownictwa mieszkalnego w Polsce. Jednak nie pierwszym na świecie. Prekursor superjednostki Pierwsze duże bloki mieszkalne powstawały już w okresie międzywojennym. Jednym z prekursorów, który tworzył olbrzymie domy mieszkalne, był francuski architekt Le Corbusier. W blokach widział ratunek dla miast. Zwiększająca się drastycznie liczba mieszkańców w XX wieku powodowała nadmierny rozrost przedmieść. Le Corbusier po raz pierwszy w historii urbanistyki docenił trzeci wymiar. W wielkich blokach mogły mieszkać tysiące ludzi, uwalniając znaczną przestrzeń pod zieleń i parki. Już w 1931 roku stworzył dom dla studentów, tzw. dom szwajcarski. Horyzontalny prostopadłościan spoczywał tutaj na słupach (pilotis), uwalniając parter, tak by zieleń i powietrze mogły swobodnie przepływać pod blokiem. Tę ideę rozwijał w następnych dekadach. Tuż po wojnie zaczął realizować swojej najgłośniejsze dzieło - Jednostkę Marsylską (Unité d'Habitation). Oddany do użytku w 1952 roku blok był największym na świecie. Zamieszkało w nim 1600 ludzi. Le Corbusier stworzył 23 różne typy mieszkań, od jednopokojowych aż po olbrzymie, dla rodzin mających ośmioro dzieci. Architekt również tutaj zastosował olbrzymie żelbetowe słupy, które uwalniały parter od zabudowy. Wprowadził jednak szereg zespołów usługowych, tak by blok był pełnowartościowym i samowystarczalnym skumulowanym do jednej bryły osiedlem. Na środkowym piętrze stworzył dwukondygnacyjną ulicę handlową ze sklepami i punktami usługowymi. Dach był pełen atrakcji, oprócz przedszkola dzieci miały do dyspozycji basen i plac zabaw. Dla dorosłych były: klub, solaria oraz plac gimnastyczny i miejsce na spotkania. Cały blok - wykonany w surowym, nieotynkowanym betonie - był bogaty plastycznie. Katowicka superjednostka wydaje się ubogim krewnym bloku marsylskiego. Jest tylko sypialnią, chociaż były plany, by wyposażyć ją w usługi. Mówiło się nawet, że władza chciała stworzyć wzorcowy blok kolektywny na wzór podobnych radzieckich realizacji. Mieszkania miały być pozbawione kuchni, zamiast tego mieszkańcy stołowaliby się we wspólnej jadłodajni. Jednak na szczęście zwyciężył zdrowy rozsądek, chociaż ślepe kuchnie są widocznym kompromisem pomiędzy zakusami władzy a założeniami architekta. W superjednostce przez wiele lat działała przychodnia, lecz była to raczej prowizorka. Labirynt korytarzy Blok ma długość 187,5 metra, 15 kondygnacji nadziemnych i jedną podziemną mieszczącą 200 garaży. Z garażami od początku był problem, bo po każdym ulewnym deszczu zbierała się tam woda, czasami sięgająca nawet pół metra. W 762 mieszkaniach może mieszkać nawet 3 tys. ludzi. Ze względu na ogrom bloku od 1994 roku superjednostka posiada status samodzielnego osiedla Katowickiej Spółdzielni Mieszkaniowej. Budynek oddawano do użytku etapami, składa się z trzech niezależnych segmentów. Część najbliżej ronda była już zasiedlana pod koniec 1968 roku, później oddano do użytku środkową część, na końcu - w marcu 1969 roku - ukończono segment od strony rynku. Budynek ma dziewięć klatek schodowych zgrupowanych po trzy wokół wspólnych pionów windowych. W każdym pionie są cztery windy i zsyp. 0, 2, 5, 8, 11, 14 - ten ciąg liczb jest doskonale znany mieszkańcom superjednostki. To nie tajny szyfr, tylko piętra, na których zatrzymuje się winda. Blok miał maksymalne wykorzystywać przestrzeń, stąd zminimalizowano liczbę traktów komunikacyjnych. Korytarze na 2., 8. i 14. piętrze biegną przez cały blok i mają ponad 150 metrów długości. Przez kilka lat superjednostka był największym blokiem mieszkalnym w Polsce, nie pod względem wysokości ("zaledwie" 51 metrów), lecz liczby mieszkańców. W 1973 roku oddano do użytku gdański falowiec, najdłuższy blok w Polsce. Przebił superjednostkę. Falowiec mający niepełna kilometr długości ma aż 4 tys. mieszkańców. Termitiera czy szafa Olbrzymi blok w samym śródmieściu Katowic był wręcz "rozchwytywany". Każdy chciał tu mieszkać. Chociaż dziś budzi raczej skojarzenia z mrówkowcem czy termitierą. Mieszkańcy nazywają go czasem szafą bądź żyletą. Ze względu na niewielki metraż mieszkań jest to miejsce idealne dla ludzi starszych lub młodych małżeństw. Przystępny czynsz i świetna lokalizacja przyciąga studentów, często również cudzoziemców. Praktycznie nie spotyka się tu rodzin z dziećmi. Są trzy rodzaje mieszkań. Najmniejsze M-3 to duży pokój o powierzchni 15 m kw., mały pokój, łazienka i korytarz oraz ślepa kuchnia. M-4 jest większe o komórkę. W ścianach szczytowych, od północy i południa, są największe mieszkania, choć i tak ich powierzchnia jak na dzisiejsze standardy jest niewielka. Dumne M-5 to zalewie 57 m kw. Taki sam układ jest we wszystkich mieszkaniach - balkon na całą szerokość, ślepa kuchnia, malutkie pokoje. Jednak mieszkańcy nie narzekają na ciasnotę, równoważy ją nieskończona przestrzeń za oknem. Brzoza z szóstego piętra Elewacje boczne to długie i monotonne ciągi balkonów. Jednak na tej betonowej pustyni pojawiają się czasem oazy zieleni. Tak jest na zachodniej ścianie - na szóstym balkonie w środkowym segmencie na tle wszechobecnej szarości odcina się jaskrawozielona plama. To ogród Wandy Karpowicz. Od kilkunastu lat rośnie na jej balkonie dorodna brzoza. Ma już ponad trzy metry wysokości. - Musiałam ją przyciąć, bo sąsiadowi zasłaniała balkon. Mieszkamy tu z mężem od samego początku, spędziliśmy już tutaj Boże Narodzenie 1968 - mówi pani Wanda, emerytowana polonistka. Jej mąż wspomina, jak trudno był dostać tutaj mieszkanie. - Żona założyła 50 książeczek mieszkaniowych, to była jedna z podstaw, żeby otrzymać ten lokal. Wszystkich znajomych się werbowało - mówi Stanisław Karpowicz, emerytowany inżynier budownictwa. Pani Wanda odkryła sposób na upały w mieszkaniu: - To zachodnia strona, więc po południu było tu jak w piekarniku, ściana balkonowa się strasznie nagrzewała. Rośliny dają cień, winorośle chronią przed słońcem. Mam tutaj namiastkę ogrodu, ale rzadko w nim siedzę, bo jest wąsko, nawet metra nie ma. Od 30 lat hoduje pelargonie, petunie, a nawet róże. Weterani superjednostki W bloku mieszka jeszcze wielu pierwszych mieszkańców. Głównie na wyższych piętrach. Na niższych kondygnacjach jest większa rotacja. Na 14. piętrze żyje od marca 1969 roku Helena Schymik. - Zawsze chciałam mieszkać wysoko, marzyłam o tym od dzieciństwa. Widoki są tutaj wspaniałe. Lubię wyjść na balkon i patrzeć na ulicę, na przechodzących ludzi. Jak człowiek widzi ten ruch i zgiełk, nie czuje się osamotniony - mówi panie Helena, dziś emerytka, która niedawno straciła męża. Na najwyższym piętrze, w południowo-zachodnim narożniku, mieszkają od początku państwo Grelowie. Dziś M-5 mają tylko dla siebie i psa, wcześniej jednak żyli tu wraz z trójką dzieci. - To najgorętsze mieszkanie w bloku. Nad nami dach, który się strasznie nagrzewa, mamy ściany południową i zachodnią, więc słońce nie daje nam chwili spokoju. W lato jest tu goręcej niż na zewnątrz. Ściany mają fatalne parametry termoizolacyjne - wylicza wady Jerzy Grela, emerytowany projektant elektrowni. - Musieliśmy kupić klimatyzator, żeby jakoś żyć. Ale nie żałujemy, że tu mieszkamy. Mamy wspaniałe widoki, często widzimy Beskidy, a przy naprawdę przejrzystym powietrzu szczyty Tatr - zachwala Ewa Grela. W pewnej chwili zwracam uwagę, że w żadnym mieszkaniu nie widziałem kaloryferów. - Mamy ściany grzewcze. To taki prototyp, rury biegną w zalanym betonie. Dają dużo ciepła, ale po każdym sezonie grzewczym ściana jest popękana. Nic nie pomagają ani tapeta, ani nowe tynki - wyjaśnia pan Jerzy. Przystanek na chwilę Dla młodych ludzi mieszkanie w superjednostce to chwilowe lokum. Zanim się nie dorobią i nie znajdą czegoś większego. Na 11. piętrze mieszkają Beata Jabłońska i Dariusz Muszyński. Ona jest liderem oddziału banku, on menedżerem w firmie ubezpieczeniowej. - Chwilowo nie mamy samochodu. Wynajmujemy więc tutaj mieszkanie, bo mamy blisko do naszych miejsc pracy. Myślę, że za kilka lat wyprowadzimy się stąd już do prawdziwego mieszkania - mówi Muszyński. Mieszkańcy zachwalają bezpieczeństwo bloku. Od końca lat 90. w każdej klatce jest stróż pilnujący porządku. - Mieszkamy tu od kwietnia i nie mieliśmy ani jednego domokrążcy. Pan jest pierwszą osobą, która do nas zapukała - mówi Jabłońska. Istotnie, dostanie się do bloku nie jest sprawą prostą. Piszący te słowa nie został wpuszczony do środka nawet po okazaniu legitymacji dziennikarskiej. Tylko podstęp umożliwił mi rozmowę z mieszkańcami superjednostki. Relikt czy dziedzictwo przeszłości Ocena superjednostki jest dziś trudna. Gigantyczna budowla wyzwala ambiwalentne oceny. Stłoczenie ludzi na niewielkim metrażu w identycznych mieszkaniach przemieniło człowieka w użytkownika i spowodowało, że blok odczytuje się jako bezosobowy moloch. Chociaż są zaułki, odnogi korytarzy, gdzie kwitnie nawet normalne sąsiedzkie życie. Wszyscy, z którymi rozmawiałem, zauważają, że ludzie mówią sobie tutaj "dzień dobry". Długie podróże windą sprzyjają konwersacji na temat pogody i sytuacji na Bliskim Wschodzie. Duża liczba mieszkańców może też świadczyć o tym, że eksperyment mieszkalny jednak wypalił. Za dwa lata superjednostka będzie obchodzić 40. urodziny. Jej żelbetowa konstrukcja wytrzyma jeszcze kilkaset lat.
pUc8X2A28vvAt84NhzCpcgPNez2l0hQqTPIas4J1ROUrIP78NIHIEM3W0oGM_superjednostka1.jpg
jwib0jSFDXAlbJBxEmTCxJ45cvx5WXQpBicfpbPrE5iDi6wVT7kosll4e6ze_superjednostka2.jpg

Brałeś udział w projekcie? Opowiedz nam swoją historię.

tagi

CWA House – nieregularna bryła architektoniczna od Beczak / Beczak Architekci
CWA House – nieregularna bryła architektoniczna od Beczak / Beczak Architekci

CWA House – realizacja architektoniczna z pracowni Beczak / Beczak Architekci – powstała niedaleko W ...

Dom Kota – niezwykła realizacja architektoniczna pod Szczecinem
Dom Kota – niezwykła realizacja architektoniczna pod Szczecinem

Dom Kota – to budynek dla zwierząt. Powstał na terenie schroniska w miejscowości Dobra pod Szczecine ...

Mieszkanie Plus w Krakowie 2018 - wyniki konkursu architektonicznego
Mieszkanie Plus w Krakowie 2018 - wyniki konkursu architektonicznego

Wyniki konkursu architektonicznego na projekt osiedla w programie Mieszkanie Plus w Krakowie ogłoszo ...

KOMENTARZE
Komentarze
Brak komentarzy
Zaloguj się, aby dodać komentarz

Nie przegap okazji!!!

zapisz się do naszego newslettera