Wolny rynek nie zastąpi planowania. Rozmowa przed Kongresem Urbanistyki Polskiej
Data dodania: 14.07.2026 Czas czytania: ~ 7 min
Państwa głos został zapisany. Głosować można raz na 24 godzinny na jeden obiekt z wybranej kategorii.
Chcesz być na bieżąco? Zapisz się do naszego newslettera
Data dodania: 14.07.2026 Czas czytania: ~ 7 min
Polska architektura osiągnęła już zadowalający poziom jakości, jednak w skali urbanistycznej nasze miasta wciąż nie tworzą spójnej, pięknej i przyjaznej przestrzeni. O tym, dlaczego interes prywatny wygrywa z publicznym, o kryzysie centrów handlowych, o nadchodzącym Kongresie Urbanistyki Polskiej w Gliwicach i pułapkach nowej reformy planowania przestrzennego rozmawiamy z Tomaszem Majdą, Prezesem Towarzystwa Urbanistów Polskich.
Sztuka Architektury (SZA): Nasza rozmowa ma bardzo konkretny kontekst – zbliżający się jesienią Kongres Urbanistyki Polskiej, który powraca po kilku latach przerwy. Czy mógłby Pan na początku opowiedzieć o losach tego wydarzenia oraz przybliżyć swoją sylwetkę ?
Tomasz Majda (TM) Kongres Urbanistów Polskich to wydarzenie cykliczne, organizowane od wielu lat. W okresie pandemii, a później z powodu wojny w Ukrainie, pojawiły się jednak kłopoty organizacyjne i finansowe, które spowodowały przerwę. Teraz powracamy i już 23 września zapraszamy na trzydniowy kongres do Gliwic.
Jeśli chodzi o moje funkcje, poza kierowaniem Towarzystwem Urbanistów Polskich, dwa lata temu zostałem wybrany w Irlandii na wiceprezesa Europejskiej Rady Urbanistów, a w przyszłym roku obejmę w niej funkcję prezesa. Jestem też członkiem Głównej Komisji Urbanistyczno-Architektonicznej przy Ministrze Rozwoju i Technologii oraz prowadzę własną firmę projektową.
SZA: Przejdźmy do celów samego kongresu. Z naszej perspektywy polska architektura uzyskała już dość zadowalający poziom jakości. Dlaczego jednak na poziomie urbanistycznym wciąż mamy wyrwę? Dlaczego architektura nie tworzy spójnej i przyjaznej przestrzeni w skali większej niż osiedle czy kwartał zabudowy ?
TM: Przyczyny są różne, ale kluczowy skok jakościowy w architekturze zaczął się, gdy zaczęliśmy się bogacić, zyskaliśmy lepsze materiały i wszedł do nas zewnętrzny kapitał po akcesji do Unii Europejskiej. Niestety, zbiegło się to w czasie z decyzją państwa o rezygnacji ze wszystkich dotychczasowych planów miejscowych. Zlikwidowaliśmy regulacje planistyczne dokładnie wtedy, gdy wprowadzaliśmy w ten obszar gigantyczny kapitał. Każda kolejna zmiana ustawy o planowaniu przestrzennym była opisywana jako „usprawnienie procesów inwestycyjnych”, co w praktyce oznaczało likwidację projektowania urbanistycznego traktowanego jako bariera administracyjna. W efekcie mamy do czynienia ze ścieraniem się prywatnych interesów w prestiżowych realizacjach, podczas gdy samorządom wytrącono narzędzia z ręki.
SZA: Czyli mityczna „niewidzialna ręka rynku” nie jest w stanie samodzielnie załatwić tych spraw? Deweloperzy po prostu dbają o swój biznes, co zresztą wynika z Kodeksu spółek handlowych, ale brakuje elementu regulacyjnego, który miałby dostateczną siłę przetargową do reprezentacji interesu publicznego.
TM: Oczywiście, nie można mieć za złe deweloperom, że dbają o własny biznes, bo taka jest ich rola i logika działania. Problem polega na tym, że interes publiczny jest w Polsce słabo definiowalny, podczas gdy interes prywatny jest bardzo prosty do wykazania i obrony. Jeśli państwo nie wkłada wysiłku w definiowanie interesu publicznego, interes prywatny zawsze będzie wygrywał. Państwo wyraźnie widzi większą szansę w koncepcji leseferyzmu czy libertarianizmu niż w sprawiedliwości społecznej, mimo że obie te filozofie są zapisane w naszej Konstytucji.
Warto pamiętać, że konstytucyjna zasada interesu publicznego to jedyna wartość, która może legalnie ograniczać interes indywidualny. Zdefiniowanie go w dokumentach planistycznych to jedyny sposób na okiełznanie prywatnych przedsiębiorstw. Tymczasem w obecnych zmianach systemowych państwo przenosi planowanie przestrzenne do polityk rozwoju gospodarczego, co jest kolejnym krokiem w kierunku liberalizacji. Urbanistyka powstała po to, by ingerować w ułomne rynki nieruchomości, gdzie zasób dobra, jakim jest przestrzeń, jest skończony. Bez tej ingerencji silniejszy zawsze zawłaszcza przestrzeń dla siebie.
SZA: Doskonałym przykładem tego konfliktu interesów są centra handlowe. Przez boom z lat 90. budowano je w samych centrach miast, co wyssało z nich życie – dziś na głównych arteriach widzimy czasami zabite deskami witryny, nie widać na nich atrakcyjnych marek i ładnych wystaw.
TM: Tak, ale to się zmienia, ponieważ po pandemii te centra handlowe zaczynają padać. Głośnym przykładem jest gdański Manhattan, gdzie właściciel nie chciał już dopłacać do interesu i planował wyburzenie obiektu pod znacznie większą inwestycję, na co nie zgodzili się mieszkańcy. Podobnie dzieje się z Kapelanką w Krakowie czy wieloma innymi galeriami handlowymi, które muszą przekształcać się w obszary wielofunkcyjne. To jaskrawy dowód na to, jak bardzo potrzebna jest wyobraźnia i moc przetargowa po stronie publicznej, by zabezpieczać przestrzeń na przyszłość.
SZA: Z jakimi głównymi problemami będą się Państwo mierzyć podczas zbliżającego się Kongresu w Gliwicach?
TM: Jesteśmy tuż po pierwszym kroku reformy systemu planowania i musimy ocenić, w jakim stanie się znajdujemy – zwłaszcza po podpisaniu przez Prezydenta przedłużenia terminu wchodzenia w życie planów ogólnych. Chcemy przedyskutować, jak ta reforma działa w praktyce. Pierwszy dzień będzie międzynarodowy, poświęcony wyzwaniom i rozwiązaniom w Europie, m.in. w kontekście nowych dyrektyw unijnych. W kolejnych dniach skupimy się na tym, co straciliśmy, gdzie jesteśmy i jak z tego wybrnąć w skali kraju oraz lokalnej.
Chcemy przygotować dla ministerstwa materiał, który pokaże, czy kolejne zaplanowane kroki reformy powinny być realizowane, czy też należy zmienić kierunek. Wiele naszych wcześniejszych wątpliwości niestety się potwierdza, a pierwsze wyroki sądów pokazują, że wiara ministerstwa w niektóre rozwiązania była przedwczesna i to orzecznictwo sądowe, a nie jasne przepisy, będzie kształtować praktykę przez najbliższe lata.
Jednym z kluczowych tematów będą zintegrowane plany inwestycyjne (ZPI). Jako Towarzystwo wysłaliśmy list otwarty do samorządów, wskazując, że ustawa wprowadza niedodefiniowane narzędzia i nowe ryzyka dla gmin oraz lokalnych wspólnot. Skoro prawo krajowe nie przewidziało wszystkich skutków, samorządy muszą na to zareagować lokalnie i widzimy już odzew z ich strony. Dlatego nasz kongres jest adresowany do wszystkich – nie tylko urbanistów, ale też samorządowców, którzy na co dzień mierzą się z konsekwencjami administracyjnymi i finansowymi tych procedur.
SZA: Słabość interesu publicznego i dominacja prywatnego najsilniej objawiają się na obrzeżach naszych miast. Rozlewanie się zabudowy (suburbanizacja) to chyba największa zmora polskiej przestrzeni. Kupujemy tanie działki w polu, a potem oczekujemy, że gmina dociągnie tam drogi, szkoły i kanalizację.
TM: Rozlewanie się miast to bezpośrednia konsekwencja braku realnego planowania. Kiedy państwo wycofało się z koordynacji rozwoju przestrzennego, deweloperzy i indywidualni inwestorzy ruszyli tam, gdzie grunt był najtańszy – czyli na tereny rolnicze pod miastami. Powstały gigantyczne osiedla „w szczerym polu”, pozbawione jakiejkolwiek infrastruktury społecznej. Dla samorządów to finansowa katastrofa, bo koszty uzbrojenia tak rozproszonych terenów są gigantyczne. Co gorsza, ucierpiała na tym jakość życia: mieszkańcy utknęli w wielogodzinnych korkach, stając się niewolnikami samochodów. Zamiast tworzyć zwarte, zrównoważone miasta, w których wszędzie jest blisko, wygenerowaliśmy gigantyczny chaos transportowy i ekologiczny. Nowa reforma miała ten proces powstrzymać poprzez wprowadzenie tzw. obszarów uzupełnienia zabudowy w planach ogólnych, ale diabeł tkwi w szczegółach i dopiero praktyka pokaże, czy gminy będą miały dość odwagi, by postawić deweloperom twarde granice.
SZA: Mówiąc o odzyskiwaniu kontroli nad przestrzenią i estetyką, nie sposób nie wspomnieć o uchwałach krajobrazowych. Niektóre miasta, jak Gdańsk czy Kraków, dzięki nim odetchnęły, ale w wielu miejscach proces ten wciąż idzie bardzo opornie lub utknął w martwym punkcie.
TM: Uchwały krajobrazowe to doskonały przykład narzędzia, które – choć niezwykle potrzebne – pokazuje słabość polskiego systemu prawnego i dominację interesu prywatnego nad publicznym. Samorządy, które zdecydowały się na ich wprowadzenie, musiały wykazać się ogromną determinacją, mierząc się z potężnym lobby reklamowym i niekończącymi się bataliami sądowymi. Często jeden drobny błąd proceduralny potrafił uchylić całą uchwałę, na którą mieszkańcy czekali latami. To kuriozalne, że prawo do zalewania nas agresywną reklamą w przestrzeni publicznej było przez długi czas traktowane niemal na równi z konstytucyjnymi wolnościami gospodarczymi. Tam, gdzie uchwały weszły w życie i są skutecznie egzekwowane, widać spektakularną zmianę – nagle odsłoniła się architektura, a chaos wizualny ustąpił miejsca porządkowi. To dowód na to, że Polacy chcą żyć w ładnym otoczeniu, tylko państwo musi dać lokalnym władzom stabilne i bezpieczne prawnie instrumenty do jego obrony.
Dziękujemy za rozmowę i zapraszamy na wrześniowy Kongres Urbanistyki Polskiej.
Rozmawiał : Krzysztof Sołoducha
Zobacz pełną wersję wideo rozmowy.
Podoba Ci się nasza działalność ? Postaw kawę dla Grupy Sztuka Architektury!
Kongres Urbanistyki Polskiej , Tomasz Majda , Towarzystwo Urbanistów Polskich
Zamiast kolejnego bezdusznego dyskontu Łódź proponuje metamorfozę kultowego targowiska! Władze chcą ...
Jak ocalić architekturę przełomu lat 60. i 70. przed estetyczną katastrofą i skutecznie przystosować ...
Trzy nowe obiekty, kilometry akt całkowicie odcięte od kaprysów pogody i... Bebok witający gości na ...
Polska architektura osiągnęła...
Wkład własny często zatrzymuje...
O zakładaniu biura, zbieraniu...
Europa starzeje się w tempie,...
ZOBACZ WSZYSTKIE
Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...
Komentarze
Zaloguj się, aby dodać komentarz