Chcesz być na bieżąco? Zapisz się do naszego newslettera


Biurowiec ma zaledwie 13 lat i zamieni się w gruz. Architekt Maciej Zuber o kontrowersyjnej rozbiórce obiektu JSW i wyścigu z czasem przed dyrektywą EPBD

 

Czas czytania: ~ 5 min


Plany wyburzenia nowoczesnego, 13-letniego biurowca Jastrzębskiej Spółki Węglowej na katowickim Osiedlu Paderewskiego budzą ogromne emocje. Budynek, oddany do użytku w 2013 roku jako prestiżowa siedziba z najwyższej półki, zamiast dostać drugie życie, ma zostać zrównany z ziemią przez nowego właściciela, firmę Mercator Estates. Sprawa wywołała gorącą dyskusję o zasadności niszczenia pełnowartościowej architektury w imię czystego rachunku zysków i strat – zwłaszcza w kontekście unijnej dyrektywy budynkowej EPBD, która kładzie nacisk na ślad węglowy całego cyklu życia obiektów i przedkłada modernizację nad wyburzenia. O odrzuconych projektach adaptacji, kontrowersjach wokół rozbiórki oraz pytaniu, czy inwestor nie próbuje wyprzedzić unijnych zakazów, rozmawiamy z architektem Maciejem Zuberem, właścicielem pracowni Archas Design, która zaprojektowała katowicki obiekt.

 

biurowiec Jastrzębskiej Spółki Węglowej

Sztuka Architektury (SZA) Wyburzenie 13-letniego, nowoczesnego biurowca klasy A+ to decyzja, która u wielu budzi sprzeciw. Dlaczego budynek, który powszechnie uznawano za wizytówkę okolicy, ma po prostu zniknąć, zamiast zostać dostosowany do nowych potrzeb?

 

Arch. Maciej Zuber (MZ): – To pytanie, które sami mocno sobie zadajemy. Od początku staliśmy na stanowisku, że wyburzenie to absolutna ostateczność i środowiskowa pomyłka. Proponowaliśmy przeprojektowanie budynku i adaptację do nowej funkcji. Znamy ten obiekt od podszewki – jego konstrukcję, elastyczność i potencjał. To nasze architektoniczne „dziecko”, więc czymś naturalnym była dla nas walka o szukanie rozwiązań, które mogłyby go ocalić przed zniszczeniem.

Z inicjatywy ówczesnego zarządu JSW powstała nawet grupa robocza, a w prace koncepcyjne nad jego ocaleniem włączyli się studenci Politechniki Śląskiej. Niestety, po kolejnych zmianach organizacyjnych w spółce temat porzucono. Dziś nowy inwestor uznaje, że dalszy wynajem mu się nie opłaca i występuje o pozwolenie na rozbiórkę. To pokłosie czysto biznesowego podejścia z minionej epoki – podejścia, w którym łatwiej jest wygenerować tony gruzu i postawić coś od zera, niż podjąć trud przebudowy.

 

SZA: Decyzja inwestora zapada w momencie, gdy Unia Europejska mocno dokręca śrubę w kwestiach klimatycznych. Zrewidowana dyrektywa budynkowa (EPBD) nakazuje uwzględniać ślad węglowy w całym cyklu życia budynku i kładzie ogromny nacisk na to, by istniejące obiekty ratować i adaptować, a nie niszczyć. Czy wyburzenie biurowca JSW nie stoi w jaskrawej sprzeczności z tymi wytycznymi?

 

MZ: Stoi w całkowitej sprzeczności. Dyrektywa EPBD i koncepcja śladu węglowego w całym cyklu życia obiektu (Whole Life Carbon) drastycznie zmieniają podstawowe pytania w architekturze. Dziś ślad węglowy to nie tylko bieżąca eksploatacja i prąd w gniazdkach, ale przede wszystkim tzw. wbudowany ślad węglowy (embodied carbon) – energia i surowce, które zostały już zużyte na wyprodukowanie betonu, stali, transport i budowę.

 

Wytworzenie surowego stanu takiego biurowca pochłonęło gigantyczne zasoby. Burząc go po zaledwie 13 latach, marnujemy ten cały wbudowany kapitał ekologiczny. Nowy unijny nacisk na oszczędność zasobów ma sprawić, że wyburzenie przestanie być „łatwą opcją”. Inwestorzy będą musieli rozliczać się z emisji związanych z samą rozbiórką i budową nowego obiektu. Katowicki przypadek pokazuje, jak bardzo rynkowa praktyka rozminęła się z duchem nadchodzących przepisów UE.

biurowiec Jastrzębskiej Spółki Węglowej

SZA: Patrząc na pośpiech w składaniu wniosku o pozwolenie na rozbiórkę – czy przypadkiem to wyburzenie nie jest celową próbą zdążenia przed wejściem w życie surowych przepisów dyrektywy EPBD? Rynkowi gracze mogą chcieć „wyczyścić działkę”, zanim prawne ograniczenia wyburzeń staną się faktem.

 

MZ: Nie można tego wykluczyć i myślę, że wielu obserwatorów rynku wyciąga dokładnie takie wnioski. Żyjemy w okresie przejściowym. Inwestorzy doskonale wiedzą, co niesie ze sobą dyrektywa EPBD oraz wdrażane sukcesywnie wymogi ESG. Za chwilę uzyskanie zgody na rozbiórkę pełnowartościowego, 13-letniego obiektu będzie wymagało przedstawienia skomplikowanych bilansów emisyjnych i udowodnienia, że adaptacja jest absolutnie niemożliwa technicznie.

 

Dziś procedura rozbiórkowa opiera się jeszcze w dużej mierze na tradycyjnym prawie budowlanym – jeśli właściciel spełnia formalności, dostaje zgodę. Mamy więc do czynienia z pewnym wyścigiem z czasem. Inwestorzy pragną wykorzystać ostatnie okienko czasowe, w którym mogą działać według starych reguł gry: wyburzyć szybko, tanio (w sensie braku opłat emisyjnych) i przygotować teren pod nowy projekt bez konieczności tłumaczenia się ze śladu węglowego. To pragmatyzm biznesowy, ale z punktu widzenia interesu społecznego i ekologicznego – niezwykle szkodliwy.

 

SZA: Czy uważa Pan, że w momencie gdy EPBD zacznie w pełni obowiązywać, takie wyścigi z czasem odejdą do historii, a losy budynków takich jak biurowiec JSW potoczyłyby się inaczej?

 

MZNowe regulacje zdecydowanie zmienią zasady gry. Unijne przepisy stopniowo zamykają furtki dla takiego bezrefleksyjnego podejścia. Jeśli inwestor będzie musiał wykazać pełny bilans emisyjny – obejmujący zniszczenie istniejącej substancji oraz emisje wytworzone przy produkcji nowych materiałów na ten sam teren – rachunek ekonomiczny wyburzenia przestanie być tak różowy.

 

W nowej rzeczywistości dyrektywy EPBD priorytetem staje się circular economy, czyli gospodarka obiegu zamkniętego. Wyburzenie ma być dozwolone niemal wyłącznie wtedy, gdy budynek zagraża bezpieczeństwu lub gdy jego adaptacja jest technicznie niemożliwa. W przypadku biurowca JSW mówimy o obiekcie w pełni sprawnym, nowoczesnym i elastycznym. Gdyby ten wniosek składano za kilka lat, szanse na zgodę na rozbiórkę byłyby znikome.

 

SZA: Budynek powstał w I kwartale 2013 roku z najwyższej jakości materiałów, posiada przestronne atrium z żywym drzewem i rozwiązania klasy A+. Czy z Pana perspektywy architektura staje się powoli produktem „jednorazowym”?

 

MZ: To najgorszy z możliwych scenariuszy, przed którym środowisko architektoniczne głośno przestrzega. Rozmawiamy o Katowicach, ale w Warszawie czy innych metropoliach usuwanie 15-letnich budynków stało się niemal codziennością. To niebezpieczny syndrom. Budowaliśmy obiekty na dekady, a traktujemy je jak jednorazowe opakowania.

 

Przy projektowaniu biurowca JSW inwestor kładł główny nacisk na reprezentacyjność. Dziś rynek wymaga elastyczności. Ale brak elastyczności w pierwotnym projekcie nie może być wyrokiem śmierci dla budynku. Przyszłość architektury musi opierać się na adaptacji. Jeśli nie nauczymy się przekształcać istniejącej tkanki – mieszkalnej na biurową, biurowej na mieszkaniową czy usługową – to żadna unijna dyrektywa nie uratuje nas przed zalewem budowlanego gruzu. Niestety, na przykładzie katowickiego biurowca widzimy, że zmiana mentalności inwestorów zachodzi znacznie wolniej niż nadchodzące surowe prawo.

 

Dziękujemy za rozmowę.

Źródło: materiały prasowe


Podepnij swój artykuł

Podoba Ci się nasza działalność ? Postaw kawę dla Grupy Sztuka Architektury!
Postaw mi kawę na buycoffee.to

tagi

Biurowiec Jastrzębskiej Spółki Węglowej , Archas Design , Maciej Zuber , Hot

Architektura rozwoju i tożsamości. Renowacja gmachu BGK - ikony polskiego modernizmu
Architektura rozwoju i tożsamości. Renowacja gmachu BGK - ikony polskiego modernizmu

Gmach Banku Gospodarstwa Krajowego w Warszawie, zaprojektowany w drugiej połowie lat dwudziestych XX ...

Nowy standard w polskim budownictwie społecznym ?
Nowy standard w polskim budownictwie społecznym ?

Przez lata budownictwo społeczne w Polsce kojarzyło się głównie z cięciem kosztów i zaspokajaniem wy ...

KOMENTARZE
Komentarze
Brak komentarzy
Zaloguj się, aby dodać komentarz

Nie przegap okazji!!!

zapisz się do naszego newslettera