Umiar i pasja - Sztuka architektury

Chcesz być na bieżąco? Zapisz się do naszego newslettera


Umiar i pasja

 

Czas czytania: ~6 min


Muzeum Historii Żydów Polskich

 

Umiar I pasja Wśród szarych, do bólu nudnych bloków Muranowa pojawi się budowla, która ma nadać temu miejscu charakter, a właściwie go stworzyć. Owszem, stoi tu Pomnik Bohaterów Getta, według projektu Natana Rapaporta z udziałem Leona Marka Suzina, wzniesiony w 1948 r. na niemalże ciepłych jeszcze zgliszczach. Był przez lata dość osobliwą pamiątką po zamordowanym narodzie i zamordowanym mieście. Osobliwą, bo pozbawioną kontekstu; dramatyczny może, ale zarazem dość konwencjonalny pomnik wśród szarych pudełek wokół pięknego skweru. Teraz to miejsce przemieni się całkowicie. Gdy zastanawiałem się nad przyszłym muzeum, myślenie moje nieodmiennie biegło ku budowli znaczącej, ku architekturze wyrazistej i wyrażającej. Nie mógł to być kolejny klocek wśród innych klocków muranowskiej mieszkaniówki. Marzył mi się budynek istotny, zarówno od strony architektonicznej, jak i wyrazowej. Ma przecież pomieścić tysiącletnią historię polskich Żydów i jej tragiczny finał. Gdy pojawiła się możliwość zorganizowania otwartego, międzynarodowego konkursu, ocenianego przez niezależne i kompetentne grono, oczekiwania jeszcze wzrosły. Zgłoszono 250 projektów, z których wybrano 119, w konkursie finałowym zostało ostatecznie 11. Udział wzięli między innymi: Daniel Libeskind - autor berlińskiego Muzeum Żydowskiego, Zvi Hecker, Peter Eisenman - twórca pomnika Holokaustu w Berlinie, David Chipperfield... Nie wygrał jednak żaden z najsławniejszych architektów, zwyciężył za to najlepszy projekt - a to już jest zupełnie niewiarygodne... Najbliżej mojego myślenia o tym, jak powinno wyglądać Muzeum, był Daniel Libeskind. Jednak z wielu powodów to, co zaprojektował, nie nadawało się do realizacji. Zbyt dosłowna symbolika, drastycznie dramatyczna forma, zwracająca się wyłącznie ku Holokaustowi, z całkowitym pominięciem setek lat współbycia obu narodów na tej ziemi, były trudne do zaakceptowania. Pojawiły się komentarze, że projekt ten nazbyt jest retoryczny i egzaltowany. Niewielkie, ciemne punkty na jednej z połaci dachu od wewnątrz okazywały się naniesionymi na mapę Polski punktami, których wielkość odpowiadała wielkości żydowskich skupisk przed wojną. Większy otwór, więcej światła - bo więcej ludzi, większa wyrwa; to oczywiście prawda, ale wyrażona w sposób trochę nazbyt oczywisty. Inny projekt zdobył wielu zwolenników i bliski był sukcesu. O pomyśle Japończyka Kengo Kumy tak pisało jury w uzasadnieniu werdyktu: “Topograficzny charakter projektu scala jego architekturę z terenem, z którego wyrasta. Zamiast budynku powstaje tkanka - tworząca rodzaj pejzażu pamięci. Muzeum wynurza się z ziemi, niby ślad fragmentu dzielnicy, która kiedyś istniała w tym miejscu, i otwiera się swoją główną ulicą w stronę Pomnika Bohaterów Getta i ku zwiedzającym. Powstaje w ten sposób założenie o nowej wymowie symbolicznej, wolne jednak od natrętnej retoryki i zachęcające do powagi i skupienia. Sąd konkursowy uznał również za wartościowe zastosowanie ceramiki w połaciach pokrywających poszczególne kwatery i drewna w strukturze fasad. Te materiały bowiem posiadają zdolności przyjmowania żywych śladów czasu w postaci mchów i starzenia się drewnianych powierzchni. Szkicowe opracowanie projektu otwiera go wprawdzie na ewentualny dialog z inwestorem, ale pozostawiając wiele niedopowiedzeń, nie pozwala ocenić w pełni wszystkich problemów związanych z realizacją”. Przytoczyłem całe uzasadnienie, bo zdało mi się piękne i świetnie ujmujące charakter niezwykłego projektu, może najpiękniejszego ze wszystkich, ale trudnego do realizacji. Bardzo poważną jego niedomogą było rozdzielenie poszczególnych kwater-brył, co czyniłoby zwiedzanie uciążliwym. Trudno jednak oprzeć się poetyckiej sile takiej wizji - budynku, przestrzeni, dziejów. Wygrał projekt Finów Ilmari Lahdelma i Rainera Mahlämakiego. Powiedzmy od razu - projekt niezwykły. Oto pojawia się przeszklone pudło, którego tak się obawiałem, jednak zostaje spektakularnie otwarte: szklany kwadrat muzealnego budynku pęka, by szeroką szczeliną wpuścić zwiedzających i by otworzyć się na wielość skojarzeń i interpretacji. Najprostsze z nich to przejście przez Morze Czerwone, ale też dramat diaspory i wreszcie tragedia Holokaustu, która rozegrała się w tym miejscu. Trudno o tym zapomnieć, trudno tego nie pokazać. Niektórzy mówili, że dramatyczne losy Żydów powinny mieć spokojną oprawę, ale w projekcie Finów jest i spokój, i dramat. Bohdan Paczowski, przewodniczący konkursowemu jury, powiedział: “Finowie przedstawili budynek łączący zalety purystycznej, skromnej architektury ze swobodnym, organicznym kształtowaniem przestrzeni”. Główne wejście przez szczelinę, ulokowane naprzeciwko pomnika, jest dość szerokie; od strony parku jeszcze się rozrasta i właściwie wypełnia całą powierzchnię tego boku. Mamy kompletnie różne płaszczyzny: dwa boki budowli zupełnie neutralne, dwa całkowicie rozrzeźbione. Kontrasty wielkie, świadome i wciągające, niemalże w dosłownym sensie. Naturalne, nieregularne otwarcia są przyjazne, kuszą, by się w nie zagłębić. Może sprawiają to ściany pęknięcia wyłożone piaskowcem, może ich organiczne formy. Nader intrygująca sytuacja - choć oczywiście piszę na razie o makiecie, o wizualizacjach, które oglądałem w salach warszawskiej Biblioteki Uniwersyteckiej. Teraz to wszystko jeszcze trzeba zbudować; oby Muzeum rzeczywiście stanęło w terminie, czyli w 2008 roku. Raymond Aron powiedział, że w epoce fanatyzmu i sceptycyzmu, takiej jak nasza, potrzeba umiaru połączonego z pasją. Zdanie to zostało przypomniane podczas rozmów na temat wyników konkursu; trudno o lepsze podsumowanie. Podobno wyniki te już zostały bardzo pozytywnie skomentowane w międzynarodowym środowisku architektów. Jury złożone z najsławniejszych krytyków i historyków architektury współczesnej, jak Kenneth Frampton z Uniwersytetu Columbia z Nowego Jorku, Józef Rykwert z Uniwersytetu Cambridge czy Axel Sowa, szef “Architecture aujourd’hui”, zagwarantowało samodzielność werdyktu oraz jego niepodważalność. Powinna to być norma w organizowaniu podobnych architektonicznych konfrontacji, a mam nadzieję, że będzie ich w przyszłości sporo. Jedną z nich powinna stać się budowa Muzeum Sztuki Nowoczesnej. Ograniczanie się tylko do architektów polskich wydaje się niczym nieuzasadnione. Projekt Bulandy & Muchy był chyba najgorszy z zaprezentowanych na pokonkursowej wystawie. Powściągliwa, konsekwentna i wykwintnie podana propozycja Marka Dunikowskiego z kolei nie znalazła się w czołówce. Bogusław Deptuła Tygodnik Powszechny Przed Warszawą niezwykła szansa, by pojawił się w niej nareszcie budynek o znacznej wartości architektonicznej, może największej w jej powojennych dziejach. Może Muzeum zbuduje świadomość wspólnej historii obu narodów, które na tej ziemi tyle wspólnie przeżyły. I niech to nie będzie tylko tragiczne wspomnienie Holokaustu, choć ono na terenie warszawskiego Getta ma wyjątkową moc.
zI2hmLcbQFqqDgZGNzZMKXQXJNEOp0jVsmq6HxK381ENrXm4c5m9MIqTlX84_zydziground-2-finalmale.jpg
f5miokCJSwxpxt57yhZKR3WC0hGWpThpXHdsu8OY8aWpyRgmkV3uzah76Exv_zydziground-3-finalmale.jpg

Podepnij swój artykuł

tagi

CWA House – nieregularna bryła architektoniczna od Beczak / Beczak Architekci
CWA House – nieregularna bryła architektoniczna od Beczak / Beczak Architekci

CWA House – realizacja architektoniczna z pracowni Beczak / Beczak Architekci – powstała niedaleko W ...

Dom Kota – niezwykła realizacja architektoniczna pod Szczecinem
Dom Kota – niezwykła realizacja architektoniczna pod Szczecinem

Dom Kota – to budynek dla zwierząt. Powstał na terenie schroniska w miejscowości Dobra pod Szczecine ...

Mieszkanie Plus w Krakowie 2018 - wyniki konkursu architektonicznego
Mieszkanie Plus w Krakowie 2018 - wyniki konkursu architektonicznego

Wyniki konkursu architektonicznego na projekt osiedla w programie Mieszkanie Plus w Krakowie ogłoszo ...

KOMENTARZE
Komentarze
Brak komentarzy
Zaloguj się, aby dodać komentarz

Nie przegap okazji!!!

zapisz się do naszego newslettera