Zrób to sam - Sztuka architektury

Chcesz być na bieżąco? Zapisz się do naszego newslettera


Zrób to sam

 

Czas czytania: ~5 min


WqaOIl93Pb1MLdQN5G9lOVfXcVOrnvznH2r8CGvqqbaIlkhmyT5Kb1i02XSy_fablab1.jpg
Koncepcja cyfrowej produkcji czerpie przede wszystkim z zasady wykładniczego postępu technologicznego Raya Kruzweila zgodnie z którą każdy z nowych elementów technologii otaczającej nasze życie mnoży się lawinowo. Jest ona też związana z tendencją dostosowywania produktów codziennego użytku do indywidualnych potrzeb, a więc z fenomenem tzw. “mass customization”. Jeżeli więc konsumenci zaczynają mieć coraz większy wpływ na kupowane przez siebie produkty, a technologia postępuje w tak szybkim tempie, to dlaczego nie założyć, że niebawem konsumenci będą w stanie sami produkować produkty zaspokajające ich potrzeby? To właśnie założenie przyświecało Neilowi Gershenfeldowi podczas tworzenia pierwszego na świecie “Fab Labu” na MIT. Cyfrowa produkcja Czym jest Fab Lab? Projekt Fab Lab został zapoczątkowany w “Centre for Bits and Atoms” na MIT, którego dyrektorem jest właśnie Neil Gershenfeld. Statutowe zadanie CBA (tak, tak...) to szeroko pojęte badanie relacji między wirtualną informacją a jej fizyczną reprezentacją. Fab Lab to warsztat cyfrowej produkcji, który dzięki rozmaitym maszynom, takim jak drukarki trójwymiarowe, wycinarki laserowe, czy frezarki CNC, pozwala szybko produkować pojedyncze prototypy obiektów. Podczas procesu produkcji wirtualny model jest często wykorzystywany bezpośrednio, to znaczy, że nie wymaga żadnego dodatkowego przygotowania zanim zostanie wykorzystany do stworzenia formy fizycznej. Szczególnie częste jest to w przypadku drukowania 3d. Fab Lab na MIT obecnie nazywany jest “Fab Lab Central” dlatego, że teoretyczna koncepcja Fab Labu zakłada stworzenie sieci centrów produkcji na całym świecie. Sieć ta powinna mieć oczywiście charakter rozproszony, podobnie jak internet. Paradoksalnie przeczy temu przydomek “central” przy Fab Labie na MIT, ale zawiłości znaczeniowe są tu nieistotne. Ważne, że sieć Fab Labów zaczyna rzeczywiście powstawać. W Europie istnieją już dwa: w Hiszpanii i w Szwecji. Następne dwa funkcjonują w Indiach. MIT ma również inną, oryginalną inicjatywę, tzw. “mobilny Fab Lab”. Jest to ciężarówka wyposażona w maszyny do cyfrowej produkcji. Mobilny FabLab objeżdża Stany Zjednoczone demonstrując potencjał tych maszyn osobom, które nie miały z nimi wcześniej styczności.
62wV4oAMKgXBHVh7Z5jHNkTmXAuTWFOWEB8ynQJkrKtrVLb7dlGxHEJyy8Ku_reprap3.jpg
Maszyna rodzi maszynę Powyższa koncepcja wygląda fascynująco, dopóki nie zadamy sobie pytania: “ile kosztuje najprostsza maszyna do drukowania trójwymiarowego?”. Odpowiedź brzmi: ok. 30 000 dolarów. Prawdą jest, że maszyny te szybko tanieją. Firma Desktop Factory przyjmuje już zapisy na swój nowy produkt: drukarkę 3d za 4995 dolarów. Maszyny do cyfrowej produkcji są nadal znacznie droższe niż nasze domowe komputery. A może... wydawało się to pewne do 29 kwietnia 2008 roku. Tego właśnie dnia, o 14:00 czasu angielskiego pierwsza drukarka 3d będąca owocem ruchu open-source wydrukowała jedną ze swoich części. Ta część stała się następnie podstawą do budowania kolejnej drukarki(“dziecka” tej pierwszej). Nieważne jak śmiesznie czy banalnie to brzmi. Być może był to jeden z ważniejszych momentów w historii cyfrowej produkcji. Tak rozpoczął się projekt RepRap, którego hasło reklamowe brzmi: “dobrobyt bez pieniędzy”. RepRap to organizacja non-profit z główną siedzibą na uniwersytecie w Bath w Wielkiej Brytanii. Rep-Rap 1.0 “Darwin” to również nazwa drukarki 3d, która jest projektowana i testowana metodą open-source z myślą o jej przyszłym wykorzystaniu wyłącznie zgodnie z zasadami open-source. To właśnie ta drukarka jest w stanie wydrukować około 60% części z których sama się składa. Pozostałe części, takie jak obwody elektryczne, trzeba zakupić osobno. W Europie mają one kosztować około 500 euro, ale trwają pracę nad tym, by projekt był jeszcze tańszy. Według słów samych twórców: drukarka Rep-Rap została stworzona według zasad tworzenia oprogramowania open-source. Jedyna różnica jest taka, że RepRap to “hardware” a nie “software”. Podejście to jest jednak bardzo oryginalne, ponieważ na świecie funkcjonuje tylko kilka organizacji starających się rozwijać swoje fizyczne produkty wyłącznie metodą open-source. Rep-Rap zaś jest jedyną spośród nich, która nie czerpie z tego procesu korzyści finansowych. Projektowi RepRap towarzyszy także obszerna strona internetowa w formie Wiki, na której znaleźć można wszystkie informacje dotyczące zarówno fizycznych części drukarki, jak i oprogramowania, które może ją obsługiwać. Co może drukować pierwsza na świecie drukarka open-source? Odpowiedź na to pytanie jest zaskakująco pozytywna: mniej więcej to, co jej komercyjny (sześćdziesiąt razy droższy) odpowiednik. RepRap drukuje dzięki układaniu na przemian cienkich warstw plastiku i kleju. Drukarka ta może więc z powodzeniem drukować np.: modele architektoniczne pokaźniej wielkości, a także przedmioty codziennego użytku, takie jak wieszaki, łapki na muchy czy dziecięce sandały.
Ta1rxYpNWqvAVg1Tu8bAVgZzgqhlL4wszDZSII3oBOmWT0doBpM7fzwnkkPG_reprap4.jpg
Dwie za jedną Czy łatwo stworzyć taką drukarkę samemu? Pierwsze spojrzenie na Wiki, sugeruje, że nie, ale wiele osób już zaczęło. Jedną z zasad tego projektu jest to, że jeśli dostaniesz taką drukarkę, lub zrobisz ją sam, to powinieneś zrobić i rozdać przynajmniej dwie następne. Łatwo więc wyobrazić sobie, że jeżeli chociaż połowa użytkowników projektu postąpi zgodnie z tą zasadą, ilość RepRapów 1.0 “Darwin” będzie rosła według wykładniczej krzywej Kurzewila. RepRap 1.0 “Darwin” ma także swój znacznie prostszy odpowiednik, drukarkę o nazwie “RepStrap”. Aby skonstruować RepStrap potrzebne jest znacznie mniej energii i narzędzi niż w przypadku w pełni funkcjonującej drukarki. RepStrap jest przeznaczona do produkcji części do kompletnej drukarki. Jeżeli więc nie masz na tyle szczęścia, by otrzymać twoją open-sourcową drukarkę w prezencie, możesz wydrukować ją samemu, za pomocą prostszej maszyny. Czy stworzona przez Neila Gershenfelda wizja konsumentów, którzy są w stanie produkować swoje własne obiekty codziennego użytku powoli się spełnia? Jak zauważa Kazys Varnelis, Fordyzm (epoka industrialna) trwał od roku 1920 do ok. 1960, epoka postindustrialna zaś od 1960 do ok. 2000. Tzw. “networked era”, era sieci, trwa zaś od roku 2000, a więc zaledwie osiem lat. Za wcześnie więc na podsumowania tego okresu. W idei Gershenfeld’s drzemie jednak ogromny potencjał, który może być wykorzystany przez ruch open-source. Michał Piasecki www.michalpiasecki.com
BGJ6MBKQd2Fi3hAvudyhqKHsfoZNC5hfyPgMGdVFd7r0NwuM1io95Hy51W6J_reprap2.jpg

Podepnij swój artykuł

tagi

Nowoczesny dom jednorodzinny na pochyłej działce
Nowoczesny dom jednorodzinny na pochyłej działce

Nowoczesny dom jednorodzinny projektu Łukasza Lewandowskiego stanął kilka lat temu w Rybniku. Na pro ...

Villa Metro – porządek w chaosie
Villa Metro – porządek w chaosie

Villa Metro – to nowoczesny i ekologiczny biurowiec, który stanął w zbiegu kilku wyjątkowo ruchliwyc ...

CWA House – nieregularna bryła architektoniczna od Beczak / Beczak Architekci
CWA House – nieregularna bryła architektoniczna od Beczak / Beczak Architekci

CWA House – realizacja architektoniczna z pracowni Beczak / Beczak Architekci – powstała niedaleko W ...

KOMENTARZE
Komentarze
Brak komentarzy
Zaloguj się, aby dodać komentarz

Nie przegap okazji!!!

zapisz się do naszego newslettera