Chcesz być na bieżąco? Zapisz się do naszego newslettera


Wzrok nie sięga

 

Czas czytania: ~8 min


EMJgGW6Z7uopYwzxAsScQJ5J2BaATKZLjDn4btCTy9VW0o3QEZ2yZh02Rp8N_walking-city.jpg
Początek Nowego Roku, sprzyja patrzeniu w przyszłość. Jak każdy początek. I nic dziwnego – tajemnica jest bardziej atrakcyjna niż to, co odkryte, a przyszłość – bardziej pociągająca niż teraźniejszość. Fascynacji przyszłością ulegają nie tylko miłośnicy filmów science fiction. Także architekci wybiegają myślą o dziesiątki czy setki lat do przodu, próbując przewidzieć, jak będzie wtedy wyglądał świat, a zwłaszcza budynki i miasta. Tworzą niezwykłe, utopijne, często przerażające wizje. Popuszczają wodze fantazji, jednocześnie twardo stąpając po ziemi. Bazą dla tych architektonicznych zabaw są zazwyczaj problemy współczesności, aktualny poziom nauki i rozwoju technologicznego. To one determinują prognozy, a te z kolei, w myśl zasady, że zadaniem architektów jest reagowanie na zmieniający się świat i wyzwania, jakie stawia on przed ludzkością, generują wizje miast i domów przyszłości. Kilkadziesiąt lat temu nie mówiło się tyle o ekologii, za to świat żył w ciągłym poczuciu zagrożenia, powodowanym przez zimną wojnę i wyścig zbrojeń, obawiając się totalnej wojny atomowej. Najbardziej znaną architektoniczną odpowiedzią na takie zagrożenie była koncepcja kroczących miast brytyjskiego biura Archigram. Powstała ona w latach 60-tych ubiegłego wieku i była wpisana w katastroficzną wizję przyszłości – świat po wojnie jądrowej. „Walking cities” to przypominające ogromne insekty, wyposażone w teleskopowe odnóża struktury, mieszczące w sobie wszystkie elementy „tradycyjnego” miasta – biura i mieszkania, przestrzeń publiczną i infrastrukturę, mogące się samodzielnie przemieszczać z miejsca na miejsce. Brytyjscy architekci dosłownie potraktowali corbusierowską koncepcję domu (w tym przypadku całego organizmu miejskiego) jako maszyny do mieszkania. Na dodatek maszyny mobilnej.
6tGSnhgiQSHvhoHulfehcmRv0Y8MAmDrtpILTCrLiHPENA1q3tJdgOifv8vK_jan-gluszak2.jpeg
Tymczasem w powojennej Polsce jednym z największych problemów społecznych był ciągły głód mieszkaniowy. Budowane w pośpiechu, kiepsko wykonane domy z małymi mieszkaniami dalekie były od ideału. Nic więc dziwnego, że w futurystycznych wizjach przybierały one zupełnie inny kształt. Jednym z najważniejszych, jeśli nie najważniejszym polskim architektem-wizjonerem był Jan Głuszak – zmarły przed ośmiu laty tarnowski architekt, filozof i poeta, zmagający się z chorobą psychiczną. Wśród jego fantastycznych projektów, sygnowanych pseudonimem Dagarama, były min. domy dla milionów ludzi, latające osiedla-spodki czy wielokilometrowe budynki z przezroczystych tworzyw sztucznych, które jak słoneczniki obracają się za słońcem. Marzeniem Głuszaka było odrzucenie „domów przeszłości” – ciemnych, nieprzyjaznych, ograniczających i stworzenie ludziom takich warunków, by mogli żyć jak ptaki, blisko słońca. Jego projekty spotykały się z uznaniem na całym świecie. W Polsce były niedoceniane, a sam autor – zupełnie zapomniany.
fJ4Sh1pq4phY8KIpH20HqcnHcRTCWC6jt5wNJfjjggyrYQ5Ox5irXwk6VYKm_lilypad2.jpg
Wraz ze zmianą sytuacji społecznej i politycznej pojawiły się nowe wyobrażenia na temat przyszłości. I choć dziś nie brakuje konfliktów zbrojnych, a groźba wojny atomowej wcale nie jest mniejsza, architekci chętniej skupiają się na innych problemach. Ich koncepcje potencjalnej architektury i urbanistyki ściśle wiążą się z ekologią i niekontrolowanym, nadmiernym przyrostem demograficznym, którego efektem już dziś jest przeludnienie miast, rozrastających się do rozmiarów organizmów-potworów. Jako że ekolodzy roztaczają przed nami katastroficzną wizję rodem z filmu „Waterworld”, przewidującą, że na skutek globalnego ocieplenia roztopią się lodowce Antarktydy i Grenlandii i woda zaleje znaczną część kontynentów, architekci już teraz szukają nowych możliwości dla urbanistyki. Miasta dryfujące swobodnie po oceanach, samowystarczalne i ekologiczne są, zdaniem wielu z nich, nieuniknionym losem naszej cywilizacji. Jedną z takich koncepcji jest Lilypad – stworzony przez Vincenta Callebauta prototyp pływającego miasta, które w przypadku globalnego kryzysu ekologicznego mogłoby stać się domem dla 50 tysięcy mieszkańców. Inspiracją dla formy ekopolis były potężne liście tropikalnej rośliny Victoria Regia. Wzorowana na ich kształcie konstrukcja Lilypad zrobiona będzie z włókien poliestrowych i pokryta powłoką z dwutlenku tytanu. Miasto-liść będzie porośnięte dżunglą, wśród której znajdą się ogrody oraz sieć ulic i alei. Będzie w nim używana wyłącznie energia pochodząca z odnawialnych źródeł – wiatru, wody, biomasy i procesu osmozy. Nie będzie też uwalniać do atmosfery dwutlenku węgla – cały gaz, a także odpady, będą od razu poddawane recyklingowi. Miasto będzie pływać od równika po bieguny, kierowana przez prądy morskie.
e28awLSi9hYYGj1FvXa7rTYcrTYq4OlP0hFDkZzQcJ0UDhP8Eetr9ULBthkj_ziggurat.jpg
Pojawia się jednak pytanie, co z tymi fragmentami lądu, które szczęśliwie unikną zalania? Tam zaczną być może powstawać zwarte miasta-piramidy, których projekt opracowało biuro Timelinks z Dubaju. Ich Ziggurat to całkowicie samowystarczalny organizm miejski, który ma pomóc w rozwiązaniu problemów nadmiernego wzrostu demograficznego w miastach Zatoki. Znajdzie się w nim miejsce dla ponadmilionowej społeczności, ale mieszkania zajmą tylko 10% całej jego powierzchni. Reszta przeznaczona jest na infrastrukturę i bardzo ważną część przedsięwzięcia – zieleń, kanały wodne i jeziora. Dzięki nim powstanie tu specyficzny, przyjazny mikroklimat, a temperatura, jak w górach, będzie się obniżała wraz ze wzrostem wysokości. W „ekologicznym mieście przyszłości”, jak nazywają je autorzy projektu, szczególny nacisk położono na minimalizację emisji dwutlenku węgla i innych gazów, zanieczyszczających atmosferę. Zapotrzebowanie na energię będą w stu procentach zaspokajały odnawialne źródła energii, a ruch samochodowy zostanie całkowicie wyeliminowany i zastąpiony rozbudowanym systemem komunikacji miejskiej. Oczywiście, pojazdy te będą zasilane energią słoneczną, z wiatru i pary wodnej. Timelinks już opatentowało swój pomysł i stara się na grant z Unii Europejskiej, który umożliwi opracowanie technicznej strony projektu.
EUKmbYGCtw2yLd0QhGWLCmssLvJfnQSfdIoo25cKDt5m5Ng8ASiW8p4lJqdX_seoul-commune.jpg
Problemy demograficzne są równie palące, jak zanieczyszczenie środowiska, dlatego, tworząc wizje miast przyszłości, architekci często podejmują te problemy jednocześnie. Kolejną, obok Ziggurat, propozycją ich rozwiązania jest projekt Seoul Commune 2026, opracowany przez Mass Studies. To wizja alternatywnego, ekologicznego ośrodka, który może być „dołączany” do przeludnionych metropolii. Zewnętrzna powłoka „bulwiastych”, przypominających pionki do gry planszowej, budynków wykonana będzie ze szkła. Dzięki temu, umieszczone w parku wieże zintegrują się z otoczeniem, stając się jego częścią. Przyjazne środowisko, w którym rozmieszczone będą budynki – publiczny park z jeziorem – ma służyć kontaktom międzyludzkim i generować spontaniczne, społeczne interakcje. Według Mass Studies, problemem, z którym będzie się musiała w przyszłości zmierzyć ludzkość, a który już teraz jest bardzo palący, jest postępująca atomizacja społeczeństwa. Dlatego architekci podkreślają znaczenie rozbudowanej części wspólnej osiedla. Projekt ten można było w 2007 r. oglądać na wystawie „Open House. Architecture and Technology for Intelligent Living”. Projektanci-wizjonerzy biorą też pod uwagę sytuację, w której życie na Ziemi będzie niemożliwe, albo ze względu na nadmierny przyrost liczby ludności konieczne stanie się skolonizowanie innych planet. Koncepcję miasta, które może powstać na podobnej do naszej planecie w którejś z odległych galaktyk, stworzył Staszek Marek. Jego projekt zwyciężył w rozstrzygniętym w czerwcu ubiegłego roku konkursie „Nvart Challenge”, organizowanym przez NVIDIA i Towarzystwo Grafików Komputerowych. Projektanci musieli się zmierzyć z zadaniem zaprojektowania fantastycznego miasta, architektury lub krajobrazu przyszłości. Stworzony przez Marka „Kompleks w centrum Wszechświata” to potężna struktura, otoczona ze wszystkich stron wodą. Na szczycie futurystycznej konstrukcji znajduje się miasto, którego forma kojarzy się z legendarnymi, starożytnymi metropoliami. Tarasy wsparte na arkadach, kolumny, regularne ogrody, fontanny – jak w luksusowym hotelu z prospektu reklamowego biura podróży. Autor podkreślał, że jego celem było stworzenie pozytywnej wizji przyszłości, obiektu, który będzie odbierany jako piękny i przyjazny. W jego wydaniu przyszłość, choć „kosmiczna”, nie jest groźna. Pojawia się tu spokojna woda, zieleń, światło. Krótko mówiąc – jest sielsko i anielsko.
ifTZx2PUevte3IwYeQqREtV8y5wNWOVTScWLLbsknzE3yIhHkkrlKjqi5EH1_nvart-staszek-marek.jpg
Architektoniczne i urbanistyczne wizje przyszłości można traktować jak projekcję problemów epoki. Zmieniają się wraz z sytuacją polityczną i społeczną, a także świadomością ekologiczną.. Obijają się w nich uwarunkowane współczesną sytuacją zagrożenia, nadzieje i wyobrażenia na temat tego, co może się zdarzyć za kilka dziesięcioleci Wraz z postępem nauki i techniki zmienia się również kształt tych obiektów. Dzisiejsze wizje futurystycznej architektury bazują często na współcześnie znanych, najbardziej zaawansowanych technologiach, często są opracowane w najdrobniejszych szczegółach, nie ograniczają się wyłącznie do formy rodem z filmów science fiction. Co ciekawe, nowe materiały i metody projektowania sprawiają, że budynki, które jeszcze niedawno wydawały się nie do zbudowania i które rozpatrywano w kategorii fantastycznych, futurystycznych wizji architektury, dziś mogą zostać zrealizowane, a powstające projekty, przewidujące pionierskie zastosowanie nowatorskich rozwiązań, często już dziś otrzymują zaszczytne miano „architektury przyszłości”. Daniela Szymczak

Podepnij swój artykuł

tagi

Znamy zwycięzców Konkursu Koło 2018
Znamy zwycięzców Konkursu Koło 2018

Konkurs Koło w tym roku obchodził swój jubileusz – odbyła się jego 20. edycja. Jego celem od początk ...

Face2Face Business Campus
Face2Face Business Campus

Face2Face Business Campus swoją nazwę zawdzięcza wzajemnemu ustawieniu dwóch budynków, z których zło ...

Ażurowy szpital
Ażurowy szpital

Na gmach szpitala, który powstać ma w mieście Tambacounda w południowej części Senegalu rozpisany by ...

KOMENTARZE
Komentarze
Brak komentarzy
Zaloguj się, aby dodać komentarz

Nie przegap okazji!!!

zapisz się do naszego newslettera