Chcesz być na bieżąco? Zapisz się do naszego newslettera


Konserwatorskie nawyki

 

Czas czytania: ~7 min


Konkurs na Plac Targowy we Wrocławiu

Mieszkając przez wiele lat we Wrocławiu sam niejednokrotnie zastanawiałem się nad klątwą zapomnienia otaczającą plac Targowy. Wydawać by się mogło, że wspaniała lokalizacja czyli bliskość bulwarów nad kanałem Odry z jednej i rynku z drugiej strony, powinna wygenerować niepowtarzalną tożsamość miejsca.

Tymczasem Plac Targowy, mimo sprzyjających warunków i ludzkiej skali, od wielu lat służy przede wszystkim, jako trakt pieszy i parking. Być może powodów takiego stanu należy szukać w powojennej koncepcji odbudowy. Modernistyczna idea wprowadziła w otaczające budynki jednorodną funkcję mieszkaniową, a brak funkcji komercyjnych stoi w wyraźnej sprzeczności z historycznym sposobem organizacji, gdzie plac od wnętrza wypełniały witryny sklepów, jadłodajni lub zakładów usługowych. Po kilkudziesięciu latach od powstania, modernistyczna przestrzeń może zachwycać, co najwyżej znawców architektury, gdyż do struktury ścisłego centrum miasta nie wnosi nic wartościowego.

Plac targowy jest spokojnym i przyjemnym miejscem do zamieszkania, wydaje się jednak, że taka organizacja jest do zaakceptowania na dalekich obrzeżach. W centrum kilkusettysięcznego miasta poszukiwać należy przestrzeni wibrujących, energetyzujących, generujących przepływy ludzi i zainteresowania. Tego na placu targowym zdecydowanie brakuje. Szczególnie bolesne jest to w kontekście większej skali, gdzie plac targowy z powodzeniem mógłby budować swoją tożsamość kontrastując odmiennymi usługami z rynkiem. I bynajmniej cisza i spokój nie jest dokładnie tym, o czym można by marzyć.

Stracona szansa
Konkurs architektoniczny na opracowanie koncepcji zagospodarowania dał szansę na zmianę niekorzystnej organizacji, wzbudził nadzieję na wybór koncepcji pozwalającej na stworzenie tożsamości miejsca, wykorzystanie atutów atrakcyjnej lokalizacji i wprowadzenie odrobiny nowoczesności w nieco przestarzałą przestrzeń publiczną. Z przykrością należy stwierdzić, że wyniki i nagrodzone prace w dużym stopniu zaprzepaszczają szanse na zmianę sytuacji.

Przyglądając się pracom konkursowym nie sposób odnieść wrażenia bardzo pretensjonalnego podejścia autorów do tematu. Zamiast rzetelnej analizy możliwości kształtowania przestrzeni otrzymano zestaw wzorników projektowania posadzek. Zamiast drapieżności nowoczesnych form, wybrano schematyczną i utartą pseudo-nowoczesność. Wyniki konkursu we Wrocławiu stoją jakby na przekór rozstrzygnięciu podobnego tematu, jakim był pl. Wolnica w Krakowie. Tam wśród podobnej ilości prac do realizacji wybrano projekt o bezprecedensowo drobnomieszczańskim charakterze, co znając specyfikę Krakowa, jest w tym przypadku niewątpliwą zaletą. I mimo dyskusyjności w obszarach ostatecznej realizacji wybrane rozwiązane będzie z pewnością na wysokim poziomie artystycznym i o łatwej do identyfikacji indywidualności. Wrocławski wybór pozbawia szansy Plac Targowy tak na zmianę charakteru, jak, i co chyba bardziej bolesne, na znalezienie tożsamości miejsca. Wydaje się, że dokonany wybór ma stworzyć miejsce podobne charakterem do Ostrowa Tumskiego – klimatycznej przestrzeni, którą można podziwiać i fotografować, jednakże nie sposób z nią wejść w jakiekolwiek relacje. Brak życia widoczny na placu dzisiaj, będzie prawdopodobnie dominował również w przyszłości. Ciężko stwierdzić czy w tym przypadku architektom zabrakło pomysłu, czy może komisji nie starczyło charyzmy.

Człowiek przesiaduje
Zupełnie inną sprawą jest łatwo zauważalna schematyczność prezentowanych rozwiązań. Zagłębienie się w temat funkcjonowania miejsca publicznego powinno skupiać sie na poszukiwaniu rozwiązań dostosowanych do dzisiejszych jak również jutrzejszych potrzeb. Miejsca publiczne przez ostatnie 20 lat całkowicie zmieniły swój charakter. Tak za sprawą sposobów komunikacji, jak organizacji pracy. Powstanie rzeczywistości opartej o portale społecznościowe, gdzie przebywanie z ludźmi odbywa się wielowątkowo w jednym czasie i przestrzeni ( a przecież to dopiero początek ), zmieniło również potrzeby. Podobnie korporacyjny system pracy z przerwą obiadową w południe wytworzył zupełnie nowe formy zachowań.

Historycznym przeznaczeniem przestrzeni publicznych była nie tyle komunikacja ( obserwujemy to dzisiaj ) między ludźmi, co wymiana informacji, towarów i usług. Była to wymiana realna odbywająca się z ust do ust, lub ręki do ręki i skupiająca się na uzyskaniu informacji ułatwiających przeżycie ( ostatnie 1000 lat ). Z tego między innymi powodu miejsca publiczne nie służyły przesiadywaniu czy odpoczynkowi, ale stanowiły place spotkań i wędrówek; przemieszczania się, ciągłej wymiany. Współczesność i przyszłość oparta na wielowątkowości źródeł informacji, skurczonej potrzebie kontaktu bezpośredniego, braku zagrożeń, rozwoju przenośnych urządzeń komunikowania, a także, co ważne, modelu człowieka lansującego się przez gadżety, tworzy zupełnie nowe wymagania.

Dzisiejsze przestrzenie publiczne, aby sprostać potrzebom funkcjonalnym muszą obfitować w miejsca do akomodacji człowieka na dłuższy, bliżej nieokreślony czas. Człowiek już nie wędruje w poszukiwaniu informacji, ale przede wszystkim przesiaduje, oczekuje, spaceruje, obserwuje, pokazuje się - lansuje. Człowiek, którego byt zapewniony jest przez nieznanych, ale pewnych dostawców, wychodzi z domu w celach wyłącznie rekreacyjnych. Już, nie, strach przed głodem i potrzeba poszukiwania pożywienia skłaniają nas do kontaktów z innymi ludźmi.

Przestrzenie publiczne podobnie jak przestrzenie wirtualne stały się wybiegami i bankietami, na których najważniejsza jest możliwość i sposób samo-prezentacji. To fakt możliwości atrakcyjnego zaprezentowania popycha nas do przechadzek w nowoczesnych galeriach, ładnych deptakach, przesiadywania w modnych ogródkach.

Konserwatorskie nawyki
Zmienione sposoby realizacji potrzeb muszą w tym przypadku wymuszać zmianę podejścia projektantów do tematów kształtowania przestrzeni. W tym jednak celu pracę graficzną powinna poprzedzać głęboka analiza zachowań użytkownika. Tymczasem wydaje się, że w przypadku placu Targowego zwyciężyła konserwatorska potrzeba kształtowania miejsc ładnych, ale bezużytecznych, gdzie budowa stoisk przeznaczonych pod handel uliczny ( założenie organizatora konkursu ) tylko przelewa czarę goryczy. Widać, że również miejscy architekci nie pokusili się o analizę współczesnych potrzeb użytkownika przestrzeni publicznej i kiedy w Warszawie po kilku latach udało się w końcu oczyścić plac przed pałacem kultury z ulicznego handlu (hale KDT poprzedzał okres handlu ulicznego w formie bazarowej ! ), Wrocław otwiera ręce do prawdopodobnie uradowanych chińskich i wietnamskich kupców, oferując budy handlowe w centrum miasta (!).

Warto zauważyć, że pobliska Galeria Dominikańska, budowana prawie 10 lat wcześniej odniosła sukces komercyjny właśnie przez fakt, że poprawiła jakość oferowanych produktów zrywając z tradycją sprzedaży bazarowej, na rzecz efektownych butików. Chciałoby się krzyknąć: Panowie litości, w końcu jesteśmy w centrum miasta! Mamy XXI wiek i romantyczna wizja nie zda egzaminu, bo Christian Dior nie przeniesie się z perfumerią do budy na Targowym! Zrobią to z pewnością sprzedawcy skarpet, majtek, góralskich kapci i innych ‘modnych’ gadżetów, oraz drobne pijaczki wieczorową porą.

Wspomnieć należy również brak pomysłów w tworzeniu wizji małej architektury ( poza oczywiście kamiennymi siedzisko-leżankami w pracy nagrodzonej I-wszą nagrodą ) . Szczególnie bulwersujące wydaje się użycie w pracy WXCA ( II nagroda ) elementu nagrodzonego w konkursie na Pomnik ofiar trzęsienia ziemi w Tangshan (konkurs 2007, Chiny). O ile szeroko pojęte zapożyczanie czy inspiracje są formą dozwoloną, lub wręcz niezbędną, to jednak bezczelna kopia siedziska nie nosząca nawet najmniejszych oznak przeprojektowania daje świadectwo o podejściu projektantów do tematu ( jeżeli projektant sam wpadł na taki pomysł, a zbieżność rysunków jest całkowicie przypadkowa, to z góry przepraszam za powyższą sugestię). Swoją drogą, betonowe kielichy stoisk targowych przypominają o toczącej się walce o zachowanie brutalistycznych kielichów dachu dworca kolejowego w Katowicach. Może wystarczyłoby przenieść te z Katowic do Wrocławia? W Katowicach mogliby postawić nowoczesną galerię, a we Wrocławiu mielibyśmy kielichy targowe?!

Radosław Żubrycki
r2f41NVt7ZxIq8z4lcu5cQbDvTN7GUv1jsGuIH4o9aY43HVohbMWfKkrtHsY_lawka1.jpg
Projekt w Tangshan (design boom.com)
6M2fUVesVhXoi0ddBIQcLveiQm5UJoQY6gsc95gSgyVH2VdVnf9zWLKDDwH3_lawka2.jpg
Projekt WXCA ( ronet.pl)
Zobacz tekst o konkursie

Podepnij swój artykuł

tagi

Apartamenty Niemcewicza 17 – nowa realizacja architektoniczna JEMS
Apartamenty Niemcewicza 17 – nowa realizacja architektoniczna JEMS

Na Starej Ochocie, w otoczeniu przedwojennej zabudowy mieszkaniowej dwa lata temu powstała nowa real ...

Szkoła z betonu od Zbigniewa Maćkowa
Szkoła z betonu od Zbigniewa Maćkowa

V Liceum Ogólnokształcące we Wrocławiu – to realizacja architektoniczna warta uwagi z wielu powodów. ...

Dom jednorodzinny JRV2 z drewna i betonu ze studia de.materia
Dom jednorodzinny JRV2 z drewna i betonu ze studia de.materia

Projekt architektoniczny tego domu jednorodzinnego zdeterminowało jego położenie: na stoku skarpy, n ...

KOMENTARZE
Komentarze
Brak komentarzy
Zaloguj się, aby dodać komentarz

Nie przegap okazji!!!

zapisz się do naszego newslettera