Chcesz być na bieżąco? Zapisz się do naszego newslettera


Estetyczna poprawność

 

Czas czytania: ~4 min


Opinie o aktualnych wydarzeniach w architekturze

 

Gdy James Stirling, brytyjska gwiazda architektury konwencjonalnej, zobaczył kubofuturystyczny dom Franka O'Gehry'ego w Santa Monica, podobno omal nie udusił się ze śmiechu. Wesołość nie opuszczała go przez całą wielogodzinną wizytę u młodego kolegi. Był to nie tyle wyraz dezaprobaty, ile zaskoczenia, że ktoś odważył się skonstruować tak dziwaczną budowlę z blachy cynkowej, drewna i szkła. Zachowanie Stirlinga było zresztą niczym w porównaniu z radykalizmem sąsiadów, którzy "produkt wielkiej bezkompromisowości" ostrzelali po prostu z dubeltówki. Policja nie ustaliła, czy był to wyraz zachwytu czy wręcz odwrotnie. Anegdotę przytaczam, by odnieść się do zasłyszanej niedawno opinii, jakoby w polskiej architekturze nie nadeszły jeszcze czasy indywidualizmu i że ogromne połacie przestrzeni do zabudowania oraz wyzwania związane z wieloletnimi zapóźnieniami wymuszają schowanie do kieszeni egoistycznych ambicji tworzenia indywidualnego języka plastycznego i potulne podporządkowanie się kontekstowi urbanistycznemu. W rezultacie w Warszawie mamy do czynienia prawie wyłącznie z architekturą w tylu modernizmu lub z bardziej czy mniej udanymi pastiszami architektury zabytkowej (wyjątki od tej zasady zdarzają się rzadko), a Gdańsk naszpikowany jest obiektami o marynistycznej stylistyce i wariacjami na temat kamieniczki. Nie mówię, że to źle, ale gdy skonfrontuje się ten stan z poglądem, że naszej architekturze brak tożsamości, indywidualnego, lokalnego wymiaru, osobistej wypowiedzi i formalnej odwagi, to w głowie powstaje mętlik. Z jednej strony mamy wyważone , szlachetne, pragmatyczne w przesłaniu zapełnianie przestrzeni, z drugiej - tęsknimy za indywidualizmem, oryginalnością, przetworzeniem lokalnej tradycji architektonicznej na język uniwersalny. Kładzie się nacisk na dojrzałość i zdystansowaną elegancję, a chciałoby się czupurności, odwagi i bezkompromisowości lub chociażby bezkompleksowego sięgania do korzeni. Ten kogel - mogel sprzecznych tendencji owocuje estetyczną poprawnością, akademickim wpisaniem się w obowiązujące trendy w myśl starej zasady, że lepiej robić coś spokojnie, ale nie pomylić się, niż zaryzykować, bo to niesie za sobą prawdopodobieństwo popełnienia błędu. Rezultat to schlebianie ładności w potocznym sensie tego słowa oraz stonowanej elegancji, co jest szlachetne, ale nudne, jak pojawienie się na bankiecie grupy umundurowanych w czerń elegantów. Wobec fali brzydoty wkoło, być może jest to już znaczne osiągnięcie, ale nie zwalnia z twórczego myślenia i przeciwstawiania się letniości. Ma to jeszcze jeden poważny skutek, który wykracza poza wewnętrzne decyzje twórcze projektantów. Nikt mianowicie nie strzela z dubeltówki w okna polskich budynków, bo nikogo one po prostu nie obchodzą. Architektura ciągle nie jest u nas przeżywana i dyskutowana. Jest wykluczona z grona dyscyplin poruszających emocje, wzburzających umysły i stanowiących przedmiot dyskusji w czasie wieczornych spotkań. Opinia publiczna poświęca architekturze niewiele miejsca, a to, co się w tej dziedzinie zdarza, jest rezultatem działań środowisk profesjonalnych próbujących wzbudzić zainteresowanie przez organizowanie różnych architektonicznych konkursów i przeglądów. Ta obojętność sprawia, że nie m u nas na razie szans dla inwestorów traktujących ryzykowną czasami architekturę jako źródło prestiżu i identyfikacji własnej lub przedsiębiorstwa. Banalne (czysto pragmatyczne) traktowanie rozwiązań przestrzennych nie pozwala na wykreowanie architektury ( głównie obiektów użyteczności publicznej) na jeden z elementów kształtujących wartość rynkowa budynku. Zdarzyło się natomiast, że relacja ta wystąpiła w architekturze mieszkaniowej. Piękny projekt jest czynnikiem kształtującym ceny mieszkań w jednym z warszawskich osiedli na Żoliborzu. Jak pokazuje historia, nadzieją na przełamanie tendencji do uniformizacji jest budowanie tzw. niekomercyjnych obiektów użyteczności publicznej. Na świecie muzea sztuki współczesnej ( Muzeum Guggenheima w Bilbao, Getty Center w Los Angeles, Muzeum żydowskie w Berlinie, Victoria and Albert Muzeum w Londynie) są laboratoriami nowej architektury - w Warszawie może nim być planowana budowa Muzeum Sztuki Współczesnej. Nadzieja we mnie rośnie, bo ma je projektować Frank O'Gehry. Frank Gehry (ur.1929); architekt amerykański. Laureat wielu międzynarodowych nagród architektonicznych, m.in. Nagrody Pritzkera (architektoniczny Nobel) w 1989 roku. Przez wielu krytyków uważany za dekonstruktywistę (sam nie zgadza się z tym określeniem). Najważniejsze obiekty to m.in. Muzeum Duggenheima w Bilbao, biurowiec Ginger & Fred w Pradze, American Center w Paryżu. James Stirling (1926-92); architekt brytyjski, również laureat wielu nagród, m.in. Pritzkera w 1981 r. Mówił o swoich budynkach jako o "formach symboliczno-funkcjonalnych, które w prosty sposób odzwierciedlać mają sposób działania i życia ich użytkowników". Jego architektura określana jest przez wielu krytyków jako humanistyczna. Najważniejsze prace: Uniwersytet Leicester, Wyższa Szkoła Muzyczna w Stuttgarcie, rozbudowa Uniwersytetu Rice w Teksasie.

Podepnij swój artykuł

tagi

Mały domek ze Studia Otamto
Mały domek ze Studia Otamto

Projekt architektoniczny domku działkowego, jaki dla prywatnej inwestorki stworzyło Studio Otamto po ...

Znamy zwycięzców Plebiscytu Polska Architektura XXL 2019
Znamy zwycięzców Plebiscytu Polska Architektura XXL 2019

2 czerwca 2020 odbyła się uroczysta Gala Online dwunastej edycji Plebiscytu Polska Architektura XXL ...

Webinarium Schüco: Poczuj perfekcję Schüco AD UP
Webinarium Schüco: Poczuj perfekcję Schüco AD UP

Zapraszamy na webinarium architektoniczne firmy Schüco: Poczuj perfekcję Schüco AD UP, którego temat ...

KOMENTARZE
Komentarze
Brak komentarzy
Zaloguj się, aby dodać komentarz

Nie przegap okazji!!!

zapisz się do naszego newslettera